„Słynne” Vallado Tinto 2011

Udostępnij ten post

Równo dwa lata temu polskim światkiem winiarskim wstrząsnęła wieść, która na kilka dobrych tygodni rozgrzała do czerwoności łącza internetowe. Czy to w kolejce w Biedronce, czy to podczas rozmowy ze sprzedawcą w sklepie specjalistycznym, czy wreszcie u cioci na imieninach na ustach wszystkich było tylko jedno słowo – Vallado. Ciekawe ile jeszcze osób pamięta o co poszło? Otóż chodziło o to, że Biedronka wstawiła na swoje półki wino do tej pory dostępne u znanego sprzedawcy – Roberta Mielżyńskiego. Jakby tego było mało Vallado w dyskoncie kosztowało mniej niż w sklepie specjalistycznym.

„Zamach na sklepy specjalistyczne” – szeptali jedni, „wolny rynek” – krzyczeli drudzy…

Czy cała sprawa była warta burzy jaką wywołała? Nie nam to oceniać. Efekt był natomiast taki, że Mielżyński obniżył cenę wina na swoich półkach do poziomu zaproponowanego przez Biedronkę, na czym skorzystaliśmy. Spróbowaliśmy wówczas Vallado Tinto 2011 i przyznamy, że wino nam posmakowało, a drugą butelkę postanowiliśmy zachować do otwarcia za jakiś czas.

_DSC6546Taki moment nastał, gdy tematem Winnego Wtorku okazało się Tempranillo. Vallado Tinto to kupaż Tinta Barroca, Touriga Franca, Touriga Nacional, Sousão i właśnie Tinta Roriz (a pod tą nazwą znane jest w Portugalii właśnie Tempranillo). Sam szczep był naszym wiernym towarzyszem na początku przygody z winami. Tym czym dla wielu Polaków jest Primitivo, dla nas była właśnie ta hiszpańska odmiana. Wszystko za sprawą wyrazistych aromatów (najczęściej podbitych nutami beczki) i soczystej owocowości. Z biegiem czasu zaczęliśmy odczuwać przesyt takim stylem wina, a obecnie doszło do tego, że nie udało się nam znaleźć w naszych domowych zasobach czystego Tempranillo, stąd sięgnęliśmy po taki kupaż.

Quinta do Vallado to producent, który może poszczycić się historią sięgającą początków XVIII wieku. Dziś należy na pewno do ścisłej czołówki winiarskiej z doliny rzeki Douro (regionu z którego pochodzą winogrona używane do produkcji porto). W rękach rodziny Ferreira jest ponad 7o hektarów upraw, w perłą w koronie jest 20 hektarów obsadzonych przez stare, 90-letnie krzewy (co ciekawe można tam spotkać ponad 40 różnych odmian, z tego nie wszystkie nawet zostały zidentyfikowane). Wino po zbiorach wino fermentuje w kontrolowanej temperaturze, a następnie połowa wędruje do używanych francuskich barriques na 16 miesięcy.

_DSC6548W nosie tłustawe, pachnie wołowym rosołem, grillowanym stekiem (czy jak powiedzą znawcy portugalskim krzewem esteva) i dojrzałymi śliwkami. W ustach z jednej strony o ładnej kwasowości (co w przypadku win z Douro nie jest regułą) uzupełnionej o już wygładzone taniny. Z dobrą koncentracją i soczystą, wciąż żywą owocowością. Gdy sięgamy do notatek sprzed dwóch lat widzimy, że wino nabrało większej ogłady, taniny złagodniały, a wydaje się, że to wcale nie jest kres jego możliwości.

Robert: Przy okazji tego wina widzę jak mój gust zmienił się przez te dwa lata. Pamiętam, że próbowana wtedy butelka Vallado została przyjęta znacznie bardziej entuzjastycznie. Teraz choć samo wino jest nawet lepsze niż wówczas, mój odbiór jest znacznie bardziej chłodny. Owocowość choć soczysta jest jakaś taka zbyt oczywista, a winu brakuje głębi i drugiego dna.

Marta: Pamiętam czasy, gdy za kieliszek beczkowego Tempranillo oddałabym wszystko. A teraz co? Lekkie i kwaskowe Rieslingi, owocowe Dolcetto, pieprzne i mineralne Gruner Veltlinery – któż by pomyślał, że mój gust tak się zmieni. Choć nie zawsze odpowiadają mi wybory Roberta, to muszę się zgodzić, że generalnie popijamy lżejsze wina niż dwa lata temu. Jak zaś wypadło samo Vallado? Czy to przez sentyment do wciąż świeżych wakacyjnych wspomnień z Portugalii, czy po prostu przez klasę wina – jestem na „tak”.


Podsumowanie:

Zadobre ciało i struktura, równowaga.

Przeciwpoza owocowością brakuje trochę tła.

Ocena – bardzo dobre-.


Tempranillo w kieliszkach pozostałych blogerów:

Czerwone czy białe

Winiacz

Blurppp

Przy winie

Winne przygody

Dolina Mozeli

Italianizatto