Słodkie wina w Winkolekcji

Udostępnij ten post

Sławek Chrzczonowicz rozpoczynając w Winkolekcji degustację słodkich win żartował, że jest obecnie najbardziej znienawidzoną -przez winnych blogerów – osobą w internecie. Wszystko za sprawą panelu dyskusyjnego zorganizowanego w czasie III Zlotu Winnej Blogosfery, w którym przedstawił swoją tezę na temat tego, po co importerom są potrzebni blogerzy piszący o winach. Swoją myśl rozwinął również na łamach Winicjatywy (choć tu dyskusja zeszła na zupełnie inne tory) – a szkoda!

IMG_8465Można się z jego poglądem zgadzać lub nie, jednak prawdą jest to, o czym Sławek wspomniał pod koniec swojego tekstu – na prowadzonych przez niego degustacjach blogerzy są mile widziani i sami z tego często korzystamy. Wcale też nie chodzi nam o możliwość próbowania butelek z oferty Winkolekcji (czytając niektóre wypowiedzi pojawiające się w komentarzach pod wspomnianym artykułem można bowiem odnieść wrażenie, że wielu się wydaje, że blogerzy piszą o winie jedynie dla darmowych win wysyłanych przez importerów oraz możliwości udziału w degustacjach). Mówiliśmy to już kilka razy, ale za każdym razem będziemy przypominać: degustacje w Winkolekcji to przede wszystkim olbrzymia dawka winiarskiej wiedzy, którą Sławek dzieli się ze słuchaczami. Pod tym względem są to na pewno jedne z najbardziej wartościowych degustacji organizowanych cyklicznie w Warszawie. Dlatego choć Sławkowi czy szerzej Winkolekcji, blogerzy winiarscy może i nie są potrzebni, to tym większy szacunek za to, że daje im/nam możliwość uczestniczenia w swoich prezentacjach.

Tym razem pochyliliśmy się nad słodkimi winami. Co prawda pogoda panująca na zewnątrz była antyreklamą dla degustacji akurat takiego rodzaju win, ale po raz kolejny okazało się, że dobre butelki bronią się w każdych okolicznościach przyrody.

Rozpoczęliśmy od idealnego wina na letnią porę. Araldica Moscato d’Asti 2015 (43 zł) to lekkie, delikatnie musujące wino pochodzące z Piemontu. Po zebraniu owoców, fermentacja jest przeprowadzana w zamkniętych stalowych zbiornikach. Gdy poziom alkoholu osiąga jedynie maksymalnie 5,5%, fermentacja zostaje wstrzymana przez drastyczne schłodzenie zbiorników. Stąd w butelkach pozostaje bardzo dużo cukru resztkowego. W naszym winie było to 120 gram/litr. Pozostałością fermentacji jest również delikatny dwutlenek węgla objawiający się musowaniem wina. W efekcie powstaje trunek idealny, jako orzeźwienie w gorące, letnie dni. To Moscato pachnie delikatnie, nie jest zanadto rozbuchane. Czujemy charakterystyczne aromaty jabłek i gruszek. Do tego w ustach świeżutkie, lekkie, z delikatnymi bąbelkami. Świetne na taras. Dobre+.

Kolejna pozycja pokazała nam inną metodę produkcji słodkich win – późny zbiór. Owoce pozostawiane są na krzewach tak długo, aż osiągną bardzo dużą koncentrację naturalnego cukru i dopiero w tym momencie są zbierane. Czasem udaje się również doprowadzić do rozwinięcia się na winogronach szlachetnej pleśni. Grzyb atakuje samą skórką owoców, powodując odparowanie z nich części wody co dodatkowo wpływa na skoncentrowanie cukru w pozostałym soku. Château Puy Servain Côtes de Montravel 2015 (39,90 zł) to wino powstałe w apelacji leżącej pomiędzy apelacjami Prawego Brzegu Bordeaux, a Bergerac. Dedykowana jest ona produkcji słodkich win z odmian Sauvignon Blanc, Sémillion i Muscadelle. Próbowana butelka ma delikatnie kwiatowy, trochę zbyt zachowawczy nos. W ustach brakuje kwasowości, przez co 50-60 gram cukru jest zbyt mocno wyczuwalne, a cała butelka wydaje się mdła. Dobre-.

IMG_8466Jednym ze szczepów, który często kojarzy się ze słodyczą jest Gewurztraminer, zwłaszcza w swoich wydaniach pochodzących z Alzacji. Spróbowaliśmy Domaine des Marronniers Gewurztraminer Vandanges Tardives 2007 (190 zł). Lata w butelce złagodziły typowe dla odmiany nuty różane, wysuwając na czoło akcenty liczi. Do tego pojawia się trochę miodu. W ustach z ładną koncentracją i pieprznym, korzennym finiszem. Wino, które powinno być bardzo plastyczne kulinarnie i sprawdzi się z fois gras, czy serami z niebieską pleśnią. Bardzo dobre-.

Inną od późnego zbioru metodą wytarzania win słodkich jest dodanie do fermentującego moszczu mocnego alkoholu, który powoduje obumarcie drożdży i utrzymanie cukru na odpowiednim poziomie. Alvear Moscatel DO Montilla Morieles (37 zł) to słodkie, wzmacniane wino pochodzące z Andaluzji. Czujemy w nim nuty utlenione, kandyzowane owoce, suszoną śliwkę. Trudno uwierzyć, że ma aż 195 gram cukru, bo dobry poziom kwasowości trzyma wino w ryzach. Wino ciekawe, ale w stylu, który do nas osobiście nie przemawia. Dobre.

O tym jak istotna w winach słodkich jest kwasowość i jak bardzo wpływa na odbiór wina pokazało również kolejne wino – Oremus Tokaji Szamorodni 2011 (79 zł). Uważa się, że oznaczenie „szamorodni” pochodzi od sposobu produkcji w czasach, gdy Rzeczpospolita szlachecka była najważniejszym importerem tych butelek. Węgierscy winiarze i polscy kupcy wpadli na pomysł, aby wino fermentowało („samo się rodziło”) podczas jego transportu na wozach do naszego kraju. Obecnie termin ten oznacza, że do kadzi fermentacyjnych trafiają całe grona (bez wybierania i selekcjonowania owoców dotkniętych szlachetną pleśnią). To już kolejny raz, gdy próbowaliśmy tej butelki i zachwyciła. Mamy więc akcenty miodowe, morele i brzoskwinie nuty kwiatów oraz lipy. Usta świeże i owocowe. Choć ten Tokaj ma 110 gram cukru, to charakterystyczna wysoka kwasowość sprawia, że wino jest lekkie i nie męczy. Bardzo dobre+.

IMG_8463Następne wino to butelka, gdzie udział gron dotkniętych szlachetną pleśnią jest jeszcze większy. Château Puy Servain Haut-Montravel 2010 (60 zł) – etykieta z bliźniaczej apelacji (do próbowano przez nas wcześniej), pochodząca również od tego samego producenta. Jest też wyraźnie ciekawsza. W nosie intensywna, bogata, z akcentami wysuszonego siana, polakierowanej podłogi i ziół. Usta o dobrej gęstości, słodkie, z kwasowością mniejszą niż w przypadku Tokaju. Zastanawiamy się, czy po jednym kieliszku nie mielibyśmy go dosyć. Bardzo dobre-.

Jednym z najciekawszych, ale i mało popularnych win słodkich są toskańskie vin santo. Produkuje się je z białych odmian (zwykle Trebbiano i Malvasia Bianca), które po zebraniu suszy się rozłożone na matach w specjalnych pomieszczeniach zwanych vinsantaia. Po kilku miesiącach otrzymujemy grona, które są prawie całkowicie pozbawione wody, a za to mają niesakowitą koncentrację cukru. Wytłoczony z nich gęsty syrop fermentuje następie nawet przez rok w otwartych beczkach, a następnie leżakuje kilka lat w barriques. La Calonica Vinsanto di Montepulciano 1998 (229 zł) to wino o nutach śliwek, suszonych owoców, przypalonych orzechów laskowych, fig. Usta z zachowaną po tylu latach delikatną kwasowością, później z pojawiającym się cukrem, a zakończone gorzkawym finiszem. Wielowymiarowe, bogate, intensywne, a przy tym paradoksalnie bardzo finezyjne. Znakomite-.

IMG_8464Zakończyliśmy degustację najbardziej znanym słodkim czerwonym winem – porto. Porto pochodzi z Portugalii, z doliny rzeki Douro. Winogrona fermentuje się do czasu osiągnięcia mniej więcej 7-8% alkoholu, a następnie dolewa się spirytus winogronowy, do osiągnięcia przez nie alkoholu 20%. Następnie trafia  do beczek i w zależności od rodzaju, dojrzewa przez kilka do nawet kilkudziesięciu lat. My spróbowaliśmy Passadouro Porto Tawny Reserva (69 zł), którego okres dojrzewania wynosi 6 lat. Pachnie wiśniami, żurawiną i śliwkami. W ustach trochę za mocno wyczuwalny jest alkohol, przez co wino wydaje się zbyt ostre. Dobre+.

Ze słodkimi winami jest tak, że rzadko osoby, które już trochę głębiej weszły w winny świat, twierdzą że za bardzo ich nie lubią, ale jak przychodzi co do czego, to nawet na branżowych degustacjach to właśnie one najcześciej znikają jako pierwsze. Dlatego może nie bójmy się przyznać, że lubimy słodkie wina…