Sauternes z Lidla – Le Tertre Du Lys d’Or 2006

W ofercie win węgierskich (której niedobitki wciąż można zakupić w Lidlu) kategoria win słodkich i półsłodkich stanowi jej mocną stronę. Widać, że dyskont chciał iść za ciosem, bo w nowej francuskiej selekcji te rodzaje są też obstawione. Czy ta ilość przekłada się równie silnie na jakość? Globalnie jeszcze nie jesteśmy w stanie ocenić, bo nie wszystkie mieliśmy okazje poznać. Brak prezentacji dyskontu to żadna nowość i tym bardziej ujma – trzeba będzie eksperymentować i wymieniać się opiniami tak jak w przypadku Bordeaux, Chablis i Wzgórz Burgundii – my dziś sięgamy po słodkie wino z Sauternes.
Sauternes to region leżący w Bordeaux, na południe od tego miasta. O klasie i znaczeniu pochodzących stąd win – produkowanych ze szczepów Sémillon, Sauvignon Blanc i Muscadelle – najlepiej świadczy fakt, że oficjalna klasyfikacja cru Sauternes powstała w tym samym czasie co analogiczne zestawienie w Medoc. Ta lekko górzysta okolica stanowi ojczyznę największych słodkich win z Francji, z którymi mogą się mierzyć np. najwspanialsze butelki z Tokaju. Tutaj również produkcja opiera się na winogronach, które zostały zarażone szlachetną pleśnią. Bliskość rzeki Garonny, częste poranne mgły oraz słońce operujące popołudniami, stanowią idealne środowisku do rozwoju tych grzybów. Wnikają one w skórkę winogron, dzięki czemu odparowuje z nich woda, a pozostały, gęsty sok ma bardzo dużą koncentrację cukru i ekstraktu. Efektem ubocznym takiej metody produkcji jest bardzo niska wydajność upraw. Uważa się, że optymalnie z jednego krzaka winorośli powinno się uzyskiwać maksymalnie dwie szklanki soku. Przekłada się to bezpośrednio na ceny butelek, które w efekcie nie należą do niskich.
Mając na uwadze nakreślone powyżej tło nie powinno dziwić, że półlitrowa butelka Le Tertre Du Lys d’Or 2006 kosztuje w dyskoncie 39,99 zł.
W kieliszku wino o złocistym, pięknie bursztynowym kolorze. W nosie o nutach miodu, moreli i pigwy. Do tego mamy jeszcze wosk i trochę ziół. Co prawda usta mogłyby być nieco bardziej skoncentrowane i gęste. Kwasowość jest ładnie zarysowana i stanowi dobry kontrapunkt dla słodyczy, która pojawia się w śródsmaku. Finisz jest gorzkawy, delikatnie korzenny.
Robert: Nie jest to na pewno wino pokroju Château Guiraud, które notabene obecnie można znaleźć gdzieniegdzie w cenie 99 zł (choć przy 149 zł to też była prawdziwa okazja!). Całość jest dobrze narysowana, słodycz balansuje na ładnej kwasowości. Nie do końca podoba mi się (tylko!) pozostający posmak, który nie jest moim zdaniem do końca czysty.
Marta: Nie jest to wielkie wow, ale jego przyjemna odmiana. W nosie lekkie, przejrzyste, kwiatowe, lekką woń dyktuje też wanilia. Smak jest już nieco zachwiany, mimo dobrze zestawionej kwasowości ze słodyczą. Oczywiście usta miodowe, kandyzowane owoce, stawiam że to orzechy może laskowe gdzieś coś zwyczajnie nie wpasowało się w całość. Ale moje coś, gdzieś i jakoś to żaden argument na nie.
Podsumowanie:
Za – Piękny, złożony nos i równowaga w ustach.
Przeciw – Brakuje odrobiny ciała.
Ocena – dobre+.