Risotto na grudniowe wieczory

Udostępnij ten post

W takie dni jak ostatnio człowiek ma ochotę zakopać się pod ciepłym kocem i zjeść (wypić) coś rozgrzewającego. Będziemy się powtarzać, ale dla nas posiłkiem typu „comfort food” jest właśnie risotto. W tym roku już zamieszczaliśmy w Winniczku kilka nowych pomysłów. Tym razem wpadła nam w ręce nowa książka Antonio Carluccio – „Vegetables” skąd pochodzi aktualny dzisiejszy przepis. To zupełnie inne risotto z dynią niż to, które do tej pory proponowaliśmy. Tak nas zachwyciło, że nie mieliśmy wątpliwości co do publikacji go na stronie. Generalnie Carluccio w swojej ostatniej pozycji postawił, jak sama nazwa wskazuje, zdecydowanie na warzywa (ale mięsne przepisy też się zdarzają). Jest trochę klasyki, trochę przepisów odświeżonych i parę nowych pomysłów. Jak zwykle wszystko opatrzone celnym komentarzem autora. Polecamy tę książkę szczególnie osobom, które nie jedzą mięsa, a pomysły na nowe rozwiązania kulinarne zaczęły się kończyć.

Przygotujemy więc risotto z dynią risotto z tartą dynią . Na początku obieramy dynię i wydrążamy gniazdo nasienne. Ścieramy ją na tarce o grubych oczkach. Na maśle, na wolnym ogniu szklimy cebulę. Dodajemy dynię i smażymy jeszcze 5 minut. Dosypujemy ryż i dokładnie mieszamy, aż się podgrzeje i obtoczy w tłuszczu. Dodajemy białe wino, odparowujemy. Dolewamy partiami bulion warzywny i gotujemy, aż ryż będzie al’dente. Zwykle zajmuje to około 15-20 minut. Danie powinno mieć lekko płynną konsystencję. Dodajemy cynamon, gałkę muszkatołową oraz resztę masła. Doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy jeszcze parmezan i natkę pietruszki. Mieszamy. Możemy posypać dodatkowo parmezanem na talerzu. Znakomicie syci i rozgrzewa mocą przypraw.

Risotto nieodłącznie kojarzy nam się z miejscem pochodzenia tej potrawy, czyli Piemontem. Pomyśleliśmy żeby właśnie połączyć risotto z dynią risotto z tartą dynią regionalnie. Przywieźliśmy oczywiście kilka kartonów wina z Alby (głównie od producentów których odwiedzaliśmy – Pira , Aurelio Settimo czy Burlotto), ale oprócz tego dostaliśmy w prezencie od naszego znajomego Nico dwie Barbery. I to one będą winnymi bohaterkami tego odcinka. Obie pochodzą z winnicy Cascina Val del Prete. Dolina księdza wzięła swoja nazwę od wygnanego w 1850 roku Biskupa Asti Filippo Artico oskarżonego o sodomię, który się tam osiedlił. Są to wschodnie rubieże Roero. W 1977 Bartolomeo i Carolina Roagna kupili tam 11 ha ziemi rolnej, na której stopniowo zamieniali zastane uprawy na winnice. Najlepsze działki układają się w zwrócony na południowy zachód amfiteatr. Dziś do głosu dochodzi syn Mario, który przejął obowiązki w gospodarstwie. To właśnie były słowa Nico kiedy otrzymywaliśmy od niego butelki – „bardzo lubię te wina, robią je ojciec z synem i dobrze to im wychodzi”.

Pierwszą butelką, która zdegustowaliśmy właściwie kilka dni po powrocie z urlopu, była podstawa – Serra de’Gatti Barbera d’Alba DOC 2015, Cascina Val del Prete . Winifikacja 25 dni w stali, potem malolaktyczna fermentacja ma miejsce w używanych dębowych beczkach. Dojrzewa w butelkach 6 miesięcy przed wypuszczeniem na rynek. Kolor bardzo ciemny (czarne czereśnie), ale wino znakomicie przezroczyste. Piękne. Nos wiśniowy i gęsty, ale wbrew pozorom tylko o średniej intensywności. Pojawiają się delikatnie słodkie nuty. Usta o średniej kwasowości. Przyjemnie owocowe z dojrzałą wiśnią na przedzie. Nawet długa końcówka. Dobrze ułożone i zrównoważone. 88/100 Cena we Włoszech ok. 10 EUR.

Wyższą etykietą jest Carolina Barbera d’Alba Superiore DOC 2013, Cascina Val del Prete . Ponad 30letnie krzewy. Winifikacja i malolaktyczna fermentacja jak w podstawie. Wino leżakuje 16 miesięcy w nowych barriques z francuskiego dębu a potem jeszcze 6 miesięcy w butelce. Bardzo ciemne, ale co ciekawe z jaśniutkim wąskim brzegiem. Nos pełen czereśni i bardzo dojrzałych wiśni. Duży, mocny, bardzo dobry. Usta całkiem lekkie o średniej kwasowości. Dużo nut wiśniowych. Z jednej strony intensywne i mocne a z drugiej bardzo „płynne” i potoczyste – świetnie się pije. Wysoki alkohol kompletnie ukryty. Delikatne taniny. Bardzo umiejętnie użyta beczka. Świetne. 89/100 Wino kosztuje kilkanaście EUR. W Polsce niestety wina Cascina Val del Prete są niedostępne.

Carolina Barbera d’Alba Superiore DOC 2013, Cascina Val del Prete otworzyliśmy do rozgrzewającego risotto z dynią risotto z tartą dynią . No i niestety nie był to do końca dobry pomysł. Wino trochę przytłoczyło danie i wyszła zbyt wysoka kwasowość. Jest za wiśniowo i także pojawiają się dużo mocniejsze akcenty słodkie. W ogóle jakby w połączeniu z jedzeniem zaakcentowane są bardziej wszystkie elementy tego wina. W uśpieniu dają mu elegancję i balans a z risotto robi się bardziej wulgarnie i dosłownie. Dużo lepiej solo lub pewnie z pieczoną jagnięciną czy dziczyzną.

Nie mieliśmy okazji degustować innych butelek Cascina Val del Prete, jednak przy okazji kolejnego pobytu w Piemoncie nie omieszkamy zdegustować. Jeśli sądzić po Barberze, to zdecydowanie warto!

Do następnego!

A&W