Riesling Weeks – Gunderloch Jean Baptiste Riesling Kabinett 2013

Udostępnij ten post

DSC_0460Riesling Weeks pod patronatem Niemieckiego Instytutu Wina powoli dobiega końca. Przy tej okazji chcemy podzielić się z Wami kilkoma refleksjami na temat tej inicjatywy, którą popieramy rękami i nogami.

Patrząc przez pryzmat znajomych, rozmów z importerami i własnych doświadczeń wiemy, że świadomość Polaków jeśli chodzi o niemieckie wina rośnie z roku na rok. Niestety wciąż krąży nam nad głowami widmo „mleka ukochanej Pani”, czyli Liebfrauenmilch – rozwodnionych i nafaszerowanych cukrem produktów, które bardzo trudno w ogóle nazwać winem. Są one nadal licznie reprezentowane, a obserwując sklepowe koszyki naszych rodaków, ta podaż niestety trzyma poziom. Dlatego właśnie potrzebne są inicjatywy, które będą propagowały prawdziwego króla niemieckich win, czyli Rieslinga.

My nie mamy wątpliwości i wiernie stroimy przy miłości do Rieslinga. Najlepiej jednak aby każdy sam wyrobił sobie zdanie na jego temat. Tydzień Rieslinga jest ku temu dobrą okazją, w wielu miejscach na wina z tego szczepu obowiązują atrakcyjne rabaty. Czasami faktycznie to właśnie cena jest największą barierą do przekonania konsumentów do Rieslinga. O ile jak wielokrotnie wspominaliśmy w naszych sąsiadach, gdzie podstawowe (ale i przyjemne, codzienne) Rieslingi zaczynają się od ok. 6 euro, to w Polsce trudno znaleźć dobrą butelkę w cenie poniżej 40 zł, czyli znacznie wyżej od magicznej bariery „do trzech dych”. Mamy jednak nadzieję, że zwiększająca się konsumpcja tych butelek nakręci sprzedaż, a to przełoży się na spadek cen. Na razie sięgamy po wino, które kupiliśmy w Berlinie w cenie 9,30 eur: Jean Baptiste Riesling Kabinett Gunderloch 2013. Nie martwcie się jednak, bo dowód na to, że Rieslingi są w Polsce coraz łatwiej dostępne jest fakt, że ten producent jest w portfolio FOODWINE.

Dwa miesiące temu piliśmy już wino Gunderlocha. Wtedy był to Riesling z najprostszej linii, ale dał dobry prognostyk na kolejne butelki. Dzisiejsze wino ma jasny kolor białego złota, z zielonymi refleksami. W nosie bardzo czyste, wręcz chłodne, kamienne. Ale do kompletu mamy nuty ziołowe, a dopiero na końcu owoce: jabłka, brzoskwinie i gruszki. Przechodząc do ust znajdziemy w tym winie ładną kwasowość, ale po chwili do głosu dochodzi cukier (w końcu to wino kategorii Kabinett). Odrobinę płaskie, choć świeże i orzeźwiające.

Robert: Jakiś czas temu preferowałem wytrawne Rieslingi, ale ostatnio coraz bardziej przychylam się ku słodszym wersjom. Może to kwestia odpowiedniej chwili, temperatury za oknem, czy nastroju? Wino mi bardzo smakowało. Z jednej strony posiadało tą chłodną krystaliczność, a z drugiej delikatna słodycz w ustach złagodziła wpisaną w Rieslinga mocną kwasowość. Mogę tylko zaapelować – pijcie Rieslingi, bo to piękne wina.

Marta: Ja nie będę apelować 🙂 ale przekonywać Was do tego by na początku znaleźć swoją preferowaną cechę Rieslinga, którą będziecie poszukiwać w innych propozycjach i przekonywać, się że nawet w jednym szczepie może być labirynt smaków. Riesling to nie zwykła, prosta biała butelka, którą często na ślepo poleca się do wielu dań. Wg mnie to wino szlachetne, wymaga dużo delikatności a w zamian daje wiele satysfakcji.

Nasza butelka ma przyjemną owocową nutę – jabłek, brzoskwiń. Ale kwasowość nie pozwala o sobie zapomnieć, dzięki temu nawet miodowe aspekty są na tej pięciolinii półnutami. Nie jest to łatwe wino, ale jeśli pozwolicie mu do siebie dotrzeć odkryjecie: cytrusowe elementy, owocową świeżość i przyjemną”słodką” kwasowość, która wszystko elegancko spina.


Podsumowanie:

ZaCzystość, chłód, mineralność.

PrzeciwOdrobinę płaskie.

Ocena – dobre+.