Riesling #6 – Steinmühle Riesling Trocken 2012

Udostępnij ten post

Rowery to nasza wieloletnia pasja, staramy się poświęcać jej każdą wolną chwilę. Zdarza się, że po pracy potrafimy godzinami zwiedzać warszawskie dzielnice, dziś padło na Wawer a potem Międzylesie, zielone uliczki i stylizowany „nadmorski klimat” przypadł nam do gustu. Po długiej wycieczce sięgnęliśmy po coś orzeźwiającego. Wybór padł na degustację kolejnego rieslinga – Steinmühle Riesling Trocken 2012. Wcześniej mieliśmy już możliwość spróbować słodkiej wersji od tego producenta, i wypadła całkiem przyjemnie.

W kieliszku wino w kolorze jasnozłotym, z ładnym połyskiem i bez łez. Butelka ma 12,5% alkoholu, ale wino jest lekkie i świeże. Zapach nie jest intensywny, wręcz skąpy i schowany. Zdominowany przez tropikalne owoce – głównie melona. Czujemy też nuty gruszkowe, a w tle delikatną pieprzną ostrość. W ustach dobrze zaznaczona, orzeźwiająca kwasowość. Rozpoznajemy limonkę i kwaśne jabłka. Całość zakończona słonawo-gorzkawym finiszem.

ZapaDSC_0596ch nie wybija się nadmiernie, smak choć przyjemny, pozbawiony jest niuansów. To wino jest jednak pełne klasy – ma to coś czego szuka się w rieslingu: dobrą kwasowość, orzeźwienie, lekkość i żwawość.

Robert: Najlepszy ze smakowanych tej wiosny rieslingów. Dobry balans kwasowości i owoców. Wino mnie nie znużyło, każdy kieliszek cieszył jeszcze bardziej, co w białych jest rzadkością. Kojarzy się z kruchym zielonym jabłkiem, cierpkim, pełnym kwaskowego soku, ale też podszytego słodyczą. Daję 87/100.

Marta: Przyjemny i kwasowy; wysiłek producenta powinien być doceniony. Jestem fanką rieslingów, ten może ma trochę za krótki finisz, ale takie rozwiązanie dodaje mu lekkości i soczystości. Zachowuje dobre proporcje i dzięki temu tak dobrze się sprawdza.

Butelkę kupiliśmy w Winnym Garażu w cenie 42 zł.

Ocena – bardzo dobre.