Riesling #3 – Kendermanns Riesling Kabinett 2013 (Alma)

Ruszamy w głąb krainy rieslinga. Porzucamy wersje słodkie i zmierzamy w stronę wytrawności. Na razie zatrzymaliśmy się gdzieś pośrodku, bo w kieliszkach mamy Kendermanns Riesling Kabinett 2013.
Kebinett wskazuje na wino półsłodkie. Nasze ma 34,4 g./l cukru resztkowego, a pochodzi, tak jak jego poprzednik z Doliny Mozeli.
W kieliszku to delikatna barwa typowego rieslinga. Jest jasno-żółte, z delikatnym połyskiem. Lekkie (8,5% alkoholu) – stąd nie mamy na ściankach łez. Aromat jest rześki i świeży. Jest dobrze! Czujemy przede wszystkim owoce – tym razem nos podpowiada nam, że to brzoskwinie i jabłka. Ale w tle też się sporo dzieje: masło i papirus.
Nos porywa – smak rozczarowuje. W porównaniu do poprzedników, kwasowość nie jest tak wysoka, zbalansowana przez cukier. Brakuje tej rozpiętości pomiędzy smakami, takiej wiosennej seksowności rieslinga, którą przecież zapowiadał zapach. W ustach jest to uśrednione i niestety sprawia to, że po kilku kieliszkach wino jest dość nużące i mdłe. Nie ma jakiejś wielkiej głębi, polotu, nie rzuca na kolana. Ba, nawet nie podrywa z sofy. Jedyne, co zostaje w pamięci to orzechowy, gorzki finisz.
Robert: W tym winie odnalazłem mineralność (no wiem, wiem, że ponoć tak się nie mówi), z której słyną rieslingi. To było na plus i przez chwilę wydawało mi się, że wino mnie porwie, ale niestety, na dłuższą metę okazało się kiepskim kompanem. Głównie za sprawą smaku, który zamiast nieść orzeźwienie – męczył. Dla mnie to taki mężczyzna po 60-ce, opowiada kobietom bajki, a jak przyjdzie co do czego to już niewiele może… Stąd jedynie 80/100.
Marta: Robert przyłożył się do komentarza, więc nie będę silić się na górnolotne metafory 🙂 Z drugiej strony, jakie to smutne że mężczyźnie wydaje się że po 60 to niewiele już może 🙂 Riesling to moja bajka, podoba mi się sensualność jego zapachów i życie w smaku; tym razem faktycznie wystąpiła pewna nierówność, ale to nadal jest mój klimat! 81/100
Świetny wybór do cioci na imieniny. Rodzinka będzie zadowolona, że wino nie jest kwaskowe i butelka rozejdzie się w oka mgnieniu – gwarantujemy :). A i cena (33 zł w Almie) nie zrujnuje kieszeni.
Niestety ocena ogólna – średnie.