Reggiano Rosso 2013 z M&S

Piękne starówki Modeny, Parmy, czy Bolonii, urokliwe w dzień i w nocy znane są wielu turystom, którzy przystają w nich w drodze na południe do Toskanii. My również z włoskich podróży „przywieźliśmy” wiele wspomnień przyjemnych, codziennych butelek, które wypiliśmy w tych miejscach. Pozornie więc temat dzisiejszych Winnych Wtorków wydawał się łatwy. Okazało się jednak, że w naszym kraju znaleźć butelki z Emilii-Romanii nie jest wcale tak łatwo. Oczywiście natkniecie się na wiele propozycji musującego Lambrusco (ostatnio zawitało nawet do Biedronki), ale Sebastian zapobiegliwie zawęził temat do win spokojnych. Na ratunek przyszedł nam Marks&Spencer, kolejny raz potwierdzając, że można się w nim zaopatrzyć w wina z różnych mniej znanych regionów.
W kieliszkach mamy więc Reggiano Rosso DOC 2013 (23,99 zł). Jest wyprodukowane z trzech szczepów: Lancellota, Lambrusco Salamino i Lambrusco Marani. Szczepy te używane są też do produkcji Lambrusco, można więc powiedzieć, że mamy tutaj wersję tego wina pozbawioną bąbelków.
Ma soczysty, truskawkowy kolor z różowo-fioletowym połyskiem. W nosie świeże, z nutami czerwonych owoców, kwiatów, perfum, gumy do żucia. W ustach z dobrą kwasowością, leciutkie (11,5%), zdominowane przez delikatne nuty wiśniowe. Praktycznie bez tanin.
Robert: Ta butelka przywołała wspomnienia prostych, domowych win, które w każdej włoskiej restauracji możecie zamówić na karafki. Za 24 zł macie proste jak drut, ale przy tym niesamowicie pijalne, rześkie i wibrująco owocowe wino. Autentyczny przykład „la dolce vita”. Nie ma co nad nim dumać, czy je rozkładać na czynniki pierwsze. Dzisiaj nie potrzeba mi nic więcej.
Marta: Lekkie, szare, proste, bezpretensjonalne. Ascetyczne w odbiorze, ale przez to bardzo pijalne. Oczywiście przy tym nie można wyzbyć się odczucia, że jest płytkie i bez żadnych wariacji, ale jego niewyszukanemu charakterowi towarzyszy raźna i nieociężała kwasowość.
Podsumowanie:
Za – Czysta, owocowa esencja świeżości.
Przeciw – Prościutkie.
Ocena – dobre.