Ravioli i Yves Leccia YL Blanc 2017

Z Nowym Rokiem wracamy do naszego weekendowego gotowania połączonego z winepairingiem. Postanowiliśmy rozpocząć ambitnie, bo pierwszy raz w życiu zabraliśmy się do przygotowania własnego makaronu na ravioli.
Ravioli ze szpinakiem
Zaczynamy od ciasta. Każdy z Was ma pewnie swój własny przepis i proporcje, więc nie będziemy podawali dokładnych danych, zwłaszcza, że wszystko zależy od tego ile ravioli macie ochotę przygotować. Ciasto należy albo przepuścić przez profesjonalną maszynkę do makaronu (której sami co prawda nie posiadamy), albo rozwałkować. Następnie wykrawamy z niego okręgi o średnicy jakiś 7-8 centymetrów (tu przyda się odpowiednia metalowa forma).
Jeśli chodzi o nadzienie, to zaczynamy od przygotowania szpinaku. Wrzucamy go na suchą patelnię i podduszamy kilka minut z dodatkiem soli. Przenosimy na sitko, odciskamy mocno z nadmiaru wody i drobno siekamy. Wkładamy szpinak do miski, dodajemy odsączoną ricottę, żółtka jajek, starty parmezan, sól, pieprz, gałkę muszkatołową. Całość mieszamy, aby uzyskać w miarę jednolitą masę. Gdy jest gotowa, wracamy do naszego ciasta.
Układamy masę na środek co drugiego przygotowanego okręgu, a następnie przykrywamy je pustymi i sklejamy brzegi. Wrzucamy do posolonej, gotującej się wody na kilka minut. W międzyczasie w rondelku roztapiamy masło, dodajemy szałwię (mieliśmy problem z jej dostaniem, więc tym razem użyliśmy estragonu) i kilka minut smażymy je na wolnym ogniu. Uważajcie, aby nie przypalić masła. Ravioli podajemy z przygotowanym sosem, świeżo zmielonym pieprzem i parmezanem.
Yves Leccia YL Blanc 2017
Zdecydowaliśmy się na wino przywiezione z naszej wizyty u jednego z najlepszych winiarzy z Korsyki – tu znajdziecie całą relację. Szukaliśmy pozycji, które będzie ładnie kwaskowa, ale potrzebowaliśmy również odpowiedniego ciała, które zbalansuje maślany sos, parmezan i makaronowe ciasto. YL to oznaczenie podstawowej linii producenta, w składzie mamy 60% Vermentino i 40% Biancu Gentile. W winie zaczynają się pojawiać nuty ewolucji, pod postacią akcentów woskowych, czy nawet lekko miodowych. Do tego znajdziemy jabłka, gruszki i sporo ziół. Kwasowość jest wciąż na ładnym poziomie (choć wydaje się nam, że w lipcu była jednak wyższa), a w finiszu dochodzi do głosu słona nuta. Bardzo dobre- (89/100).
Próbowane solo wino wydawało się już lekko zmęczone, a z daniem zyskało więcej werwy i przypomniało o swojej świeżości, która tak zaimponowała nam na Korsyce. Dodatkowo akcenty woskowe i ziołowe bardzo ładnie zgrały się z maślano-estragonowym sosem. To kolejny dowód na to, że warto dobierać wino do posiłku, bo w takich połączeniach zyskuje i jedzenie, i sam trunek.