Quick and easy: Sałata z tuńczykiem, kaparami i czerwoną cebulą

Dziś znowu Quick&Easy 🙂 Przygotowaliśmy na dzisiaj chyba najprostsze i najszybsze danie na świecie. No ewentualnie zagotowanie wody może konkurować. Sałata z tuńczykiem, kaparami i czerwoną cebulą . Tak naprawdę istotą tego dania są najlepszej jakości składniki. Tuńczyk będzie w formie tylko mocno zrumienionej z brzegów, ale surowy jak sashimi w środku. 10 minut i gotowe.
Musimy kupić bardzo świeże, grube (po ok 250g) steaki z tuńczyka. 2 sztuki powinny wystarczyć na 4 osoby. Ale ustawcie sobie proporcje dowolnie. Tuńczyka doprawiamy solą i pieprzem, nacieramy oliwą i smażymy na mocno rozgrzanej patelni około 20-30 sekund z każdej strony, aby tylko zrumienić rybę. W środku ma pozostać absolutnie surowa. Zdejmujemy steaki z patelni i odstawiamy. W miseczce łączymy kapary z drobno posiekaną cebulą (może być też w cienkie piórka – jak kto woli), dodajemy oliwę z oliwek ekstra vergine i sok z cytryny. Mieszamy i doprawiamy solą oraz pieprzem do smaku. Drzemy listki młodej sałaty rzymskiej na mniejsze kawałki i układamy na talerzach. Tuńczyka kroimy w plastry. Układamy na sałacie i polewamy dressingiem. Możemy zastąpić sałatę rzymską – rukolą, jeśli wolimy pikantniejsze danie. Podajemy z ulubionym pieczywem.
Zastanawialiśmy się, z jakim winem połączyć naszą sałatę. A że do tuńczyka można poeksperymentować z różnymi kolorami, to dziś i biel, i czerwień. Na pierwszy ogień poszło sycylijskie Grillo. Trochę więcej ciała, mineralność, trochę ziołowości wydawło się nam, że się zepnie. Zagra Grillo Sicilia DOC 2015, Valle dell’Acate kupiliśmy w Tutto Bene na Bazarze Olkuska za 56 PLN. Importerem jest lubelska Magia del Vino . Wino starzone 4 miesiące w stali i potem 4 miesiące w butelce przed wypuszczeniem na rynek. Kolor jednak bardzo ciemny. Mocno złoty, błyszczący, bursztynowy. Chyba coś poszło nie tak z przechowywaniem, bo nos też lekko utleniony. Nuty jabłek, siana, trochę zapachów „wiosny”. Delikatny i przyjemny. Usta o raczej niskiej kwasowości, ale świeże. Miękki wapień, nuty dojrzałych cytrusów, siana, soku z brzozy. Generalnie łagodne. Trochę ziół w końcówce. Bez oceny, bo wino nie było w swoim optymalnym stanie. Musimy zdegustować inną butelkę, aby mieć jego prawdziwy obraz.
Drugim pomysłem była jakaś lekka, owocowa czerwień. Pinot tradycyjnie lubi się z tuńczykiem, więc obraliśmy kierunek burgundzki. Wybraliśmy jednak mniejszego brata, czyli Beaujolais. Tym razem Cru – Chenas. Chenas 2015, Domaine de Cotes Remont kupiliśmy obok bazaru w Winkolekcji za 50 PLN. Kolor śliwkowo-wiśniowy, matowy. Ciemny jak na Gamay. W nosie miks czerwonych i ciemnych owoców, suszone płatki róży. Trochę duszny. Usta o średniej kwasowości. Owocowe – śliwki, wiśnie, truskawki. Tanina przyjemnie sciągająca dziąsła. Fajne ciało. Gorzkawa (trochę za bardzo) końcówka. Pełniejsze, grubsze gamay. Dobre 87/100.
Jak nam się połączyły wina z sałatą z tuńczykiem? Zagra Grillo Sicilia DOC 2015, Valle dell’Acate , pomimo iż było z defektem, poszło dobrze. Współgra z surową rybą i świetnie gasi pragnienie po kaparowo/cebulowych nutach. Zdecydowanie musimy sprawdzić kolejna butelkę. Natomiast Chenas 2015, Domaine de Cotes Remont stało się gęściejsze i mocniej wyszły goryczkowe nuty. Generalnie nie jest źle, jednak gdybyśmy celowali dalej w Gamay, to może cos z lżejszych, bardziej kwiatowych – Fleurie? A może Riesling pogodziłby wszystkich?
Szybkie danie i pouczająca dla nas degustacja w jednym. Tuńczyk w zależności od postaci będzie się lubił z różnymi winami… wykorzystajmy to i zaskoczmy gości nowym połączniem!
Do następnego!
A&W