Quick and easy: Penne z cielęciną plus Chianti Classico od Riecine

Miałem trochę przerwy w pisaniu (bo nie w gotowaniu:) ) z uwagi na awarię lap-topa. Zawias padł i ekran się prawie zerwał. Na szczęście sprzęt był ubezpieczony i teraz mogę cieszyć się kompletnie nową pokrywą. Och ta szczotkowana stal… 🙂 Ale do rzeczy… Mam całą masę pomysłów na jakieś bardziej skomplikowane dania, czy też odcinki tematyczne, ale nawet sąsiedzi spotkani w windzie mnie pytają – „będzie jakiś nowy makaron? Albo coś prostego?, no wiesz my tak nie gotujemy „profesjonalnie””. No to trzeba wypełniać wolę czytelników i zasilić bazę makaronowych przepisów kolejnym. A w 2020 roku wcale ich tak dużo nie było… zaledwie jeden na kwartał, więc wydaje mi się, że warto trochę pociągnąć temat. Dziś więc penne z mieloną cielęciną, ale na biało, czyli bez pomidorowego sosu. Za to z winem!
Na oliwie z oliwek na wolnym ogniu podsmażamy przez 2-3 minuty drobno posiekane – czosnek, marchewkę i seler naciowy wraz z listkiem laurowym. Dodajemy mieloną cielęcinę i przesmażamy kolejne kilka minut dokładnie mieszając. Doprawiamy solą i pieprzem. Przesmażamy jeszcze kilka minut i podlewamy białym winem. Gotujemy aż odparuje. Dodajemy ugotowane al’dente penne i mieszamy (możemy podlać łyżką bądź dwiema wody po gotowaniu makaronu). Podajemy makaron posypany natka pietruszki i startym, miękkim, niezbyt dojrzałym pecorino.
Makaron jest co prawda z mięsem, ale sos jest bardzo lekki bo nie „sklejony” pomidorowym, ani śmietanowym spoiwem. Miałem więc ochotę otworzyć lekką czerwień z dosyć jeszcze wyraźnym rysem owocowym. Postawiłem na Chianti Classico, ale od Riecine, czyli producenta z Gaiole który stawia, na mniejszą ekstrakcję, elegancję i właśnie owoc. Byłem u nich w 2017 roku i możecie sobie dokładnie o tej wizycie i degustacjach przeczytać TUTAJ. W skrócie to organiczna/biodynamiczna winnica w której uprawia się tylko i wyłącznie Sangiovese. Wina dojrzewają głównie w używanych tonneaux i botti a także w cementowych „jajach”. Jeśli po jednej stronie postawicie muskularne i napakowane Chianti Classico od Fonterutoli (Mazzei) to wina od Riecine są ich absolutną antytezą. Dziś więc otwieram Chianti Classico DOCG 2014. Przyznam się, że piłem już od nich wino z tego słabego rocznika i było tak dobre że nie zawahałem się wziąć je do Warszawy i schować na kilka lat do lodówki. Otwierałem je więc bez zbytniej obawy. Mamy tu fermentację w cemencie i 10 dni maceracji. Potem wino dojrzewało kilkanaście miesięcy w używanych Tonneaux i dużych beczkach. Wino jest dosyć jasno wiśniowe i lekko mętnawe. Nos kwaskowy, pełen czystej wiśni z dodatkiem granatu i róży. Później pojawiają się marcepanowo-migdałowe nuty. Jest całkiem świeży i mocny. Usta o wysokiej kwasowości i delikatnej, piaskowej taninie (w dosyć dużej ilości). Raczej średnie ciało. Jest dobry owoc – słodkawe, dojrzałe wiśnie, chrupkie czereśnie, truskawki. Długa końcówka, lekko ziemista z nutami tytoniu. Eleganckie, lekkie, znakomite. 91/100 Nowe roczniki są dostępne w timeforwine.pl (sklepie importera Winebureau) za 189 PLN. Niestety cena jest kompletnie z kosmosu. W toskańskich enotekach za wino zapłacicie około 20 EUR.
Do penne z cielęciną wino nabiera więcej ciała i robi się bardziej wiśniowo-pieprzne ze słodszą końcówką. Mnie się super podobało. Niestety już nie mam żadnej podstawy od Riecine, ale w lodówce za to czekają na mnie dwa supertoskany 100pct Sangiovese – La Gioja i Riecine di Riecine. Oba 2013:)
Do następnego!
W