Przedpremierowo – „Miesiąc polskich win” w 13 Win

Udostępnij ten post

Polskie wina mają dobrą passę. Praktycznie co miesiąc słyszymy o kolejnej debiutującej winnicy, rośnie liczba różnorakich festiwali winiarskich, a niemal każdy sklep z winami ma w swojej ofercie etykiety od co najmniej jednego polskiego producenta. Jednak co jeszcze istotniejsze, rośnie również ich jakość. Jeszcze 3-4 lata temu liczbę winiarzy, których butelki były faktycznie warte spróbowania można było policzyć na palcach jednej ręki, dziś co najmniej kilkunastu produkuje wina, które nie odbiegają od butelek z krajów mających znaczenie bogatszą historię winiarską. Degustacja polskich win z patriotycznego obowiązku stała się zaś wyczekiwanym wydarzeniem. Cieszą też takie pomysły, jak druga edycja „Miesiąca polskich win”, który we wrześniu odbędzie się w 13 Win. W tym roku swoje wina zaprezentują przedstawiciele winnic: Płochockich, Skarpa Dobrska, Chodorowa, Hople Paczków, Modła, Golesz, Wzgórz Trzebnickich, Sztukówka, Kępa Wiślicka i Dwór Sanna.

Natomiast już w zeszłym tygodniu kilku zaproszonych blogerów miało okazję przedpremierowo spróbować butelek od niektórych ze wspomnianych producentów. Poniżej przedstawiamy wina, które zwróciły tego dnia naszą uwagę.

Winnica Skarpa Dobrska to chyba najgłośniejszy debiut na polskiej winnej scenie tego lata. Jest położona kilka kilometrów na południe od Kazimierza Dolnego, na wzgórzu o wysokości ok. 170 metrów, które posiada bardzo dobrą, południowo-wschodnią ekspozycję. Przejrzysta strona internetowa, aktywność w mediach społecznościowych czy choćby zapadające w pamięć nazwy (nawiązujące do roślin spotykanych w leżącym opodal rezerwacie przyrody) i dopracowane etykiety – to wszystko świadczy o tym, że projekt choć nowy, jest bardzo dopracowany. Co więcej również zawartość butelek nie zawodzi. Anemone 2016 (podajemy ceny w jakich wina od września znajdą się na półkach 13 Win – 61,75 zł) to określenie producenta na Johannitera. Wino jest ładnie aromatyczne, z nutami gruszek i jabłek. Na podniebieniu przyjemnie kwaskowe, a niemal 3 gramy cukru nie są praktycznie wyczuwalne. Ciało dość szczupłe, a w finiszu pojawia się nieco grejpfrutowej goryczki. Dobre+. Jeszcze lepsza okazałą się Aquilegia 2016 (85,15 zł), a więc Riesling wyprodukowany w półwytrawnym stylu, z 7,7 gramami cukru resztkowego. Jest bardzo soczysty, orzeźwiający z nutami jabłek, ale i agrestu. Do tego można doszukać się interesujących akcentów rumiankowych. Wino jest czyste, krystaliczne, przywodzi na myśl spacer boso po mokrej od rosy łące. Może to trochę abstrakcyjne, ale rzeczywiście takie skojarzenie przyszło na myśl próbując tego Rieslinga. Bardzo dobre-.

Z okolic Ostrowca Świętokrzyskiego, z niewielkiej około 1 hektarowej Winnicy Modła, zdominowanej przez lessowe gleby pochodzi Griseo 2016 (58,36 zł), czyli jak nazwa wskazuje – Pinot Gris. Przed przelaniem do butelek nie było filtrowane, a do stabilizacji użyto jedynie minimalnych ilości dwutlenku siarki. Pachnie jabłkami i melonem i choć na podniebieniu brakuje nieco ciała, to wino nadrabia rześkością. Dodatkowo wydaje się być bardzo młode, wciąż dość zamknięte. Bardzo dobre-. Młody Cfajgeld 2016 (58,36 zł) to oczywiście lubiany przez nas Zweigelt, tym razem w różowej wersji. Wino jest porzeczkowo-truskawkowe, z dodatkiem nut ziemistych. Czuć ładną kwasowość, ale naszym zdaniem niepotrzebnie pozostawiono w nim aż 5 gram cukru, w bardziej wytrawnej wersji byłoby jeszcze smaczniejsze. Brakuje też nieco solidniejszej struktury. Dobre+.

Natomiast najlepsze z czerwieni zaprezentowała opolska Winnica Hople. Jak na polskie warunki jest całkiem spora, zajmuje bowiem 5 hektarów nieopodal miejscowości Paczków, gdzie winorośle rosną na lekkiej, piaszczystej glebie z grubszym rumoszem kwarcowym. Testarossa 2015 (103,93 zł) to Cabernet Cortis, który dojrzewał w rocznych francuskich baryłkach. Czujemy w nim liście czarnej porzeczki i zieloną paprykę, a także delikatne akcenty buraczkowe, oraz wanilię. Na podniebieniu nuty pochodzące od beczki są bardziej obecne, tutaj waniliowa słodycz gra pierwsze skrzypce, ale całość jest w sumie porządnie zbudowana, a koncentracja stoi na niezłym poziomie. Dobre+. Z kolei Quatro 2015 (110,33 zł) to kupaż Caberneta Cortis, Acolona, Regenta i Pinot Noir, który ponownie przez 12 miesięcy dojrzewał w baryłkach. Liście czarne porzeczki mieszają się w nim z nutami dojrzałych wiśni. W ustach znów lekko słodkawe, ale tutaj beczka jest już lepiej wtopiona, a i koncentracja wskoczyła na jeszcze wyższy poziom. Bardzo dobre-.

Gwoli sprawiedliwości musimy przyznać, że problemem polskiego winiarstwa jest wciąż duża nieregularność. Obok wspomnianych pozycji, które wzbudziły nasz wyjątkowe zainteresowanie, w przypadku kilku win ewidentnie coś nie poszło po myśli winiarzy. Przed rodzimymi producentami jeszcze długa droga, ale co najważniejsze wszystko wydaje się zmierzać konsekwentnie, rok po roku, w bardzo dobrym kierunku.

P.S. Szczegółowy harmonogram degustacji w ramach „Miesiąca polskich win” będzie dostępny na profilu 13 Win na Facebooku.