Polskie wino z Montsant – MY

Udostępnij ten post

Chyba każdy z nas, adeptów winnej sztuki, chciałby kiedyś móc nie tylko kontemplować kolejne arcydzieła przesączające się z butelki do kieliszków, ale samemu stworzyć coś wielkiego, wino będące odciskiem linii papilarnych własnego smaku i gustu. Nam niestety nie było jeszcze dane wejść na ten wyższy stopień alchemicznego wtajemniczenia, ale za to możemy przetestować wino będące właśnie takim dziełem dwojga zapaleńców z Polski.

MY

Robert Chwałowski to właściciel zlokalizowanego w Warszawie, przy ul. Emilii Plater 36, sklepu z winami Barika. Jak sam pisze: „Skąd nazwa wina »MY«? Bo my [Robert i Agata Sekuła – dopisek] je zrobiliśmy.” A było to tak… „pewnego listopadowego weekendu udaliśmy się do zaprzyjaźnionej winnicy w Hiszpanii. Podczas kilku bardzo intensywnych sesji skomponowaliśmy asamblaż, który nas zachwycił.” Nad wszystkim czuwał i doradzał enolog zlokalizowanej w katalońskiej apelacji Montsant winiarni Clos Maria – Toni Marquet. Brzmi to jak piękna historia, ale wiemy, że tak naprawdę była to też żmudna praca.

Kilka lat temu podczas wizyty w Montalcino u Tenute Silvio Nardi trafiliśmy bowiem na moment, gdy przygotowywany był ostateczny kupaż Brunello. Przez enologiem Emanuelem stało kilkanaście próbek Sangiovese z różnych beczek, a on z aptekarską dokładnością odmierzał proporcje, smakował, próbował, tu dodał kropli, tam dwóch. W końcu zapytaliśmy się nieśmiało, czy moglibyśmy sami spróbować tych beczkowych próbek i uwierzcie nam, wszystkie ona smakowały nam niemal identycznie, nie mogliśmy uwierzyć jak Emanuel je rozpoznaje i łączy, aby uzyskać najbardziej kompleksowe wino. To było niemal magiczne.

Agata i Robert mieli jeszcze trudniejsze zadanie, bowiem ich wino było kupażem różnych odmian, z których część dojrzewała w stalowych zbiornikach, część zaś w beczkach. Ostateczna mieszanka zawiera 75% Merlota i Syrah, które dojrzewały w stalowych zbiornikach, oraz starzone we francuskich beczkach 15% Carignan, 5% Caberneta Sauvignon i 5% Garnachy.

Montsant

by https://catalanwine365.wordpress.com

Nim przejdziemy do samej zawartości butelki, przenieśmy się na chwilę do Katalonii. Montsant to apelacja zlokalizowana około półtorej godziny jazdy samochodem na południe od Barcelony, kilkanaście kilometrów na zachód od Tarragony. Swoim kształtem przypomina niedomknięty obwarzanek, którego pusty środek jest tym razem wypełniony przez winnice słynnego Prioratu. Stąd też zwykło się określać wina z Montsant jako „baby Priorat„, nie do końca naszym zdaniem słusznie, bo wina te mają swój unikalny charakter.

MY Montsant 2017

Na uwagę zasługuje też etykieta wina, która stanowi niejako jego „legendę”, w prosty sposób opisując poziom koncentracji, owocowości, pikantności, tanin, alkoholu i kwasowości. A samo wino?

Pachnie mocno, zdecydowanie, intensywnie owocowo. Pojawiają się czerwone porzeczki, wiśnie, czereśnie, dojrzałe maliny. Nie ma się jednak wrażenia przesytu, ta owocowość pozostaje świeża, nieprzemęczona. Na podniebieniu esencjonalne, wręcz lekko tłustawe, z dość delikatną kwasowością, ponownie sporą dawką owocowości i nieco palącym alkoholem w finiszu. Po chwili dochodzą do głosu tony leśne i ziemiste, a także wyraźne taniny. Całość jeszcze młoda, wydaje się nie do końca zintegrowana, do odłożenia na 2-3 lata. Innym wyjściem jest otwarcie wina kilka godzin przed spróbowaniem, nam bowiem najbardziej smakowało następnego dnia, gdy wyszła z niego czystość owocu, mocne truskawki, maliny i czereśnie, nabrało większej ogłady i zaokrągliło się. Dobre+ (88/100).

Wino jest dostępne w sklepie Barika w cenie 89 zł. Butelkę otrzymaliśmy do degustacji od Roberta.

Biorąc pod uwagę jak niełatwą sztuką jest kupażowanie wina naprawdę chylimy czoła przed Agatą i Robertem za osiągnięty efekt. Ich wino jest smaczne, nieprzesadzone i wpisujące się w stylistykę apelacji. Ciekawe, czy w kolejnych latach ponowią swoją przygodę i jeśli tak, to czy będą chcieli raczej powtórzyć osiągnięty efekt, czy też spróbować czegoś nowego?