Północ-południe, czyli róż z Trentino do makaronu z Apulii

Udostępnij ten post

Bronię się rękami i nogami przed jesienią i zimą. Gdy pojawiły się grzyby, to radośnie podłapałem temat, bo bardzo je lubię. Jednak to już był sygnał do corocznej jesiennej smuty. Krótki pobyt w słonecznym Rzymie tylko troszkę naładował mi akumulatory (relacje za chwil kilka), ale człowiek żyje też wspomnieniami innych włoskich wypadów. I tak, żeby zabić jesienną słotę wracam dziś myślami i patelnią do Bari i Apulii – przygotujemy południowy makaron.

Crudailoa to nic innego niż „na surowo”. Nasz dzisiejszy makaron będzie z niegotowanym sosem. To aromatyczny przepis z Apulii, który polega na połączeniu świeżych pomidorów, owczej twardej ricotty, czosnku i prostego pesto. Do takiej mikstury wrzucamy klasyczny dla Apulii makaron uszka (orecchiette), mieszamy i podajemy. Południe Włoch na talerzu. Nie w sezonie (jak dziś) skorzystajcie z pomidorków koktajlowych, bo mają dużo więcej smaku.

Przepis (tak! z serii Quick&Easy) znajdziecie pod linkiem – Orecchiette alla crudailoa

W kontekście pairingu poszedłem trochę po bandzie, ale czułem przez skórę, że ten koncept może się zakończyć powodzeniem. Wybrałem różowe wino od niskointerwencyjnego producenta z Trentino – Eugenio Rossi. Eugenio wcześniej pracował jako enolog w różnych winnicach w regionie, ale na przełomie wieków zdecydował się pójść inną ścieżką. Założył więc na rodzinnych gruntach swoją własną winnicę. Zlokalizowana jest ona na południu Trentino, w dolinie Lagarina nad rzeką Adygą. Region korzysta z ciepłego wiatru Ora, który wiejąc znad Jeziora Garda pozwala utrzymać grona w zdrowej kondycji, co wydatnie ułatwia ekologiczna produkcję. Rossi uprawia zarówno lokalne jak i międzynarodowe szczepy, a każdy kto próbował jego win wie, że jest to niezły rock and roll.

Riflesso Rosato Vallagarina IGT 2022, Eugenio Rossi (Winecorner, 91 PLN)

Dzisiejsze różowe wino jest tak samo odjechane jak jego autor. Mamy tu blend caberneta sauvignon, merlota i marzemino. Maceracja trwa tylko 2 dni, po których dodawane są wytłoczyny po białym winie z nosioli i pinot bianco i maceracja trwa kolejne 30 dni. Potem wino dojrzewa jeszcze 12 miesięcy w stali.

Kolor jest różowy, ale wpadający w lekką czerwień. Zapach jest mega świeży, pełno w nim żurawiny, głogu, aromatów herbacianych i poziomek. Jest mocny, twardy, wytrawny, nawet z takim lekko łodygowym (ale nieszkodliwym) odchyleniem. Usta z leciutką, świetną taniną. Wino jest wytrawne i bardzo „apetyczne” ze średnią (+) kwasowością i leciuteńkim musowaniem. Zastajemy dużo czerwonego owocu – wiśnia, malina, truskawka. Do tego dochodzą akcenty herbaciane. Średnia (+) końcówka z lekką słodyczą dojrzałego czerwonego owocu. Świetna, mocna struktura, ale z drugiej strojny zaskakująca lekkość. Znakomity balans. 91/100

Pairing jest naprawdę świetny. Wino wpasowało się świeżością w charakter dania, a jego wytrawność bardzo dobrze uspokoiła to połączenie. Ja sięgnąłem po droższą butelkę, ale spróbujcie innych rosé. Wytrwana Prowansja wydaje się być idealnym kierunkiem.

Do następnego!

W.

Inne nasze przepisy i relacje z Apulii i Bari znajdziecie pod linkami