Pojedynek #1 – Dão z marketu

Kto tak jak my mocno „wkręcił” się w winny świat, z własnego doświadczenia zna zagadnienie, z którym czasami przychodzi nam się zmagać. Chodzi o gromadzenie butelek. Jakiś czas temu zauważyliśmy, że zasoby win, które posiadamy w domu wciąż rosną – mimo mniej więcej stałego spożywania przez nas tych zapasów. Dlatego może nowy pomysł na posty, okaże się pomocny w tym temacie ale mamy nadzieję, że dla Was będzie przede wszystkim ciekawy. Stworzymy nową kategorię i tym wpisem inaugurujemy pierwszy – „Pojedynek”.
Nasz pomysł będzie polegał na otwarciu jednego, dwóch, a może trzech win, które będzie łączył jakiś element. Może to być użyty szczep, region produkcji, albo jeszcze jakiś inny wspólny mianownik, który uda się nam wymyślić. Część z tych butelek będzie winami, które próbowaliśmy już wcześniej, chcielibyśmy zobaczyć jak wypadną w starciu z przeciwnikiem. Będziemy sprawdzać, czy odbiór danej butelki może ulegać zmianie gdy porównamy je z jakąś inną propozycją. A wszystko w nieco mniej poważnej, humorystycznej otoczce.
Inauguracyjny odcinek poświęcimy Portugalii i regionowi Dão. Krótko tylko przypomnijmy, że region leży mniej więcej 100 km na południowy-wschód od Porto, na płaskowyżu, który jest otoczony z trzech stron górskimi łańcuchami: Serra de Estrella, Serra do Caramulo oraz Serra de Nave. Powoduje to ograniczenie wpływu Atlantyku, przez co lato jest suche i gorące. Wina pochodzące z Dão zazwyczaj są mniej potężne od tych z leżącego nieco bardziej na północ Douro. Zawierają mniej alkoholu (wysoki, sięgający 15% poziom alkoholu związany z postępującym globalnym ociepleniem jest w Douro coraz większym problemem), są lżejsze i bardziej subtelne.
Naprzeciw siebie stają dwa wina z Dão dostępne niedawno w marketach. Biorąc pod uwagę naszą polską rzeczywistość zapewne obie butelki są jeszcze do upolowania.
W czerwonym narożniku mamy więc butelkę groźnie prężącą muskuły w ognistej etykiecie. Trenowana przez francuskiego trenera, który w winnym biznesie (na razie!) nie błyszczał, ale może sprawić niespodziankę. Dostępne w Intermarché – Selecção de Enófilos Dão Tinto 2013 (15,99 zł).
W narożniku niebieskim zawodnik wyraźnie poważniejszy, nie tak krzykliwy. Czy będzie solidny jak średniowieczna wieża widniejąca na etykiecie? Ze stonowanej, dobrze znanej miłośnikom wina niemieckiej stajni Lidla. Przed Państwem – Dão Reserva Torre de Ferro 2013 (12,99 zł). Na jednym meczu tego zawodnika już kiedyś byliśmy, wtedy był to wyróżniający się reprezentant Lidla. Jak spisze się tym razem?
Let’s get ready rumble!
Pierwsza runda zaczyna się bardzo wyrównanie. Przeciwnicy uderzyli w owocową tonację. Selecção de Enófilos swoją szansę upatruje w wiśniach i czereśniach. Torre de Ferro idzie w akcenty zielone i liścia laurowego. Minimalnie lepiej i czyściej prezentuje się Selecção de Enófilos, ale nie jest to nokaut. Druga runda zaczyna się w ustach. Tutaj Selecção de Enófilos łapie zadyszkę i choć wolę walki ma nieposkromioną, nie jest w stanie wykrzesać z siebie za wiele energii. Nie zatroszczyło się ani o kwasowość, ani o wyraźne taniny. Torre de Ferro w tych dwóch elementach punktuje nieco lepiej, choć dalej jest to zawodnik na poziomie środka tabeli.
Robert: Pierwsza runda „nosowa” to remis z lekkim wskazaniem na Selecção de Enófilos. Usta za to wyraźnie lepsze u Torre de Ferro. Ogólnie oba wina utrzymane w podobnej, raczej piórkowej kategorii wagowej. Owocowe, słabo zbudowane, raczej do lekkich posiłków lub picia solo.
Marta: Początkowo liczyłam na szybki nokaut Selecção de Enófilos, bo po pierwszym zderzeniu obu zawodników było u mnie faworytem. Ale chyba nieco zmarnowało swoją szansę i nie przygotowało się na dłuższe spotkanie. Z biegiem czasu Torre de Ferro wysunęło się na prowadzenie, choć też dosłownie na pół długości butelki.
Wynik: Delikatne zwycięstwo na punkty Torre de Ferro.