Podróż na Kaukaz

Zdarzają się o zgrozo sytuacje, w których ciocia dosładza – przywiezione specjalne na jej urodziny – Chianti! A podczas degustacji otwartej dla szerokiej publiczności, najczęstsze pytanie skierowane do wystawców brzmi: „Czy macie coś półsłodkiego?”. Dlatego czasem zamiast omawiać wyższość Pinot Noir z Burgundii nad tym z Nowej Zelandii, czy poszukiwać najlepszych butelek z nowego rocznika Brunello, warto „wrzucić na luz” i spróbować win z zupełnie innej półki (nawet jeśli to zupełnie nie nasze klimaty), aby w swojej miłości do wina nie stracić kontaktu z rzeczywistością.
Okazja na taki kontakt trafiła się dzięki degustacji win z Gruzji zorganizowanej przez Poznaj Smak Gruzji. Poprzednim razem próbowaliśmy win ze sklepu specjalistycznego, tym razem degustowaliśmy wina od Teliani Valley Polska, które dostępne są w takich sklepach jak Żabka, Freshmarket, czy Piotr i Paweł. Nie są to wina od lokalnych producentów, którzy podpisują każdą z produkowanych butelek, ale produkt masowy, eksportowany do 30 krajów. Fermentują raczej w stalowych zbiornikach niż w tradycyjnych qvevri. Próbowaliśmy czterech win z regionu Kakheti:
Alaverdi 2012 – białe półwytrawne wino wyprodukowane ze szczepów Rkatsiteli i Mtsvane. W nosie najpierw czujemy oliwki, ale też dużo owoców – jabłek, gruszek i moreli. Mimo sporej dawki cukru (23 g.), mamy też trochę kwasowość, a nawet… gorzki posmak. Okrągłe, wygładzone.
Pirosmani Saperavi 2012 – czerwone półwytrawne wino nazwane na cześć gruzińskiego malarza żyjącego na przełomie XIX i XX w., który w swoich dziełach uwiecznił m.in. tamtejsze uczty i wnoszone na nich słynne toasty. W nosie nawet ciekawe, bo mamy wyraźny kredowy aromat, do tego sporo porzeczkowego owocu, nieco wiśni i truskawek. W smaku gdy przebijemy się już przez cukier można wyczuć taniny i drewniane nuty.
Saperavi 2013 – jedyne tego wieczoru wino wytrawne. O kolorze ciemnego granatu. W nosie odrobina wanilii (dojrzewało 3 miesiące we francuskich beczkach), ale też wiśnie i cydr. W ustach na początku dziwnie uczucie szczypania w język – może to zasługa sporej kwasowości. Kończy się potężnymi taninami. Niestety bardzo ulotne.
Kindzmarauli 2012 – wino również w 100% wyprodukowane ze szczepu Saperavi, ale w wersji półsłodkiej (39 g. cukru). W nosie o nutach różanych i wiśniowych. W ustach perfumowane, ale i nieźle kwaskowe. Dość lekkie – 12% alkoholu, i dzięki tej lekkości brak mu monotonii.
Gruzja to kraj wielkiej winiarskiej tradycji, z pięknymi górskimi krajobrazami, pielęgnowanym szacunkiem do stołu, ceremonii posiłku i toastu a także życia rodzinnego. Liczne potoki spływające z gór Kaukazu, wilgotność przywiewana znad Morza Czarnego, ciepłe lata i zapierające dech w piersiach pola z winogronami zasługują na uwagę. Gruzja jest 4 razy mniejsza od Polski, ale jej winiarski duch sprawia, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Dlatego jeśli poszukujecie, nadal nieprzekonani do pełnych wytrawności win, balansujecie na granicy słodyczy łączonej z kwasowością – to na pewno znajdziecie ją w klimatach Teliani. Może zastanawiacie się jakie wino zabrać na rodzinną uroczystość, a już porzuciliście nadzieję, że rodzina będzie w stanie przełknąć przywiezione przez was wytrawne „świństwa”, powyższe pozycje są bezpiecznym wyborem.
Na koniec pozostaje nam sparafrazować jeden z gruzińskich toastów i życzyć wam byście nie byli jak idący przez pustynię spragniony osioł, który trafiając na beczki z winem i wodą, pije to drugie. Pijcie te wina, które po prostu wam smakują. Nieważne, czy są one wytrawne, półsłodkie, czy słodkie.