Pierś z kurczaka i alzacki pinot gris

Udostępnij ten post

Macie czasem tak, że kupujecie butelkę wina, która potem leżakuje na półce, bo brakuje koncepcji co z nią zrobić (zwłaszcza, jeśli nie jest to codzienne wino do otwarcia ot tak, po prostu)? U nas było tak z butelką półwytrawnego pinot gris, które nabyliśmy podczas wizyty u producenta Dirler-Cadé. Pierwotny pomysł był taki, że miała stanowić parę do klasycznej alzackiej zapiekanki Baeckeoffe, ale jakoś nie udało się nam jej ugotować w Polsce. Butelka leżała więc i kurzyła się na półce.

Olśnienie przyszło, gdy szukaliśmy inspiracji do przygotowania dania z piersi kurczaka. Pradę powiedziawszy dość rzadko je jemy, bo często wychodziły mi one zbyt suche. Jednak niedawno w jakimś programie kulinarnym (wybaczcie, ale jestem maniakiem jeśli chodzi o takie produkcje, oglądam ich sporo i nie jestem w stanie sobie przypomnieć jaki to był dokładnie program) znalazłem sposób, który wydał mi się idealny.

Postanowiłem więc przygotować pierś z kurczaka z chrupiącą skórką i grzybowo-śmietankowym sosem. Miałem już w myślach połączenie tego dania z jakimś burgundzkim chardonnay, gdy do głowy przyszła myśl, że przecież takie może ono dobrze zagrać z delikatną słodyczą wspomnianego pinot gris.

Jak zrobić pierś z kurczaka, aby nie była sucha?

Przepis na to danie nie jest skomplikowany, ale jego opis jest dość długi, więc podaję go w sekcji przepisowej. Tutaj tylko zasygnalizuję, że kluczem do tego, aby mięso było soczyste i mięciutkie jest najpierw mocne przysmażenie piersi z kurczaka od strony skóry (tak, to jedyny mankament – musicie zaopatrzyć się w piersi ze skórą), a następnie ich krótkie duszenie w warzywnym bulionie.

Efekt jest genialny, mamy bowiem zarówno chrupiącą skórkę, jak i delikatne, rozpływające się w ustach mięso. Jest ono na tyle soczyste, że spokojnie może być podawane samodzielnie, ja jednak postanowiłem zrobić do niego grzybowo-śmietanowy sos, zwłaszcza, że to on miał być kluczowy jeśli chodzi o dopasowanie się do wina.

Tutaj pozwolę sobie na małą podpowiedź – wbrew pozorom przy dobieraniu wina do potrawy istotniejsze od samego głównego bohatera (patrz piersi z kurczaka) są zazwyczaj przyprawy, czy właśnie sosy. To one nadają daniu finalnego smaku i to z nimi najlepiej parować wina. Tutaj esencjonalny, słodkawy pinot gris miał pasować do masła i śmietany, które wchodziły w skład sosu.

Dirler-Cadé Lieu-dit Schimberg Pinot Gris Alsace 2016

Niektóre pozycje od tego producenta znajdziecie w ofercie Lalou, my kupiliśmy naszą butelkę bezpośrednio w winiarni w cenie 21 euro. Wino pochodzi z pojedynczej paecelu Schimberg (nie mającej jednak statusu Grand Cru), gdzie znajdziemy wulkaniczno-osadowe podłoże, a cukier resztkowy jest tu na poziomie ok. 10 g.

Pachnie oleiście, esencją z gruszek, trochę suszonymi mirabelkami, poobijanymi jabłkami. Usta dość gęste, z maślaną fakturą, nutami brzoskwiń, nektarynek, czerwonych jabłek, delikatnie wyczuwalnym cukrem resztkowym. W finiszu wychodzą przyprawy i pieprz, ale gdy wino się ociepla również alkohol (14%). Całość mimo niezbyt wysokiej kwasowości całkiem świeża, bardzo apetyczna, esencjonalna. Typowe wino kulinarne, solo może wydać się zbyt ciężkie. Znakomite- (92/100).

O taki efekt mi chodziło. Kremowy sos idealnie pasował do delikatnej słodyczy wina, a mimo całkiem sporem masy nie przytłoczyło ono też soczystego kurczaka. Przypieczona skórka dawała mu bowiem wyrazistości, która dobrze zgrywała się z przyprawowym charakterem wina. Trochę bałem się tego, co zrobić z tym półwytrawnym pinot gris, ale finalnie znalazłem (nie boję się tego powiedzieć), po prostu fenomenalne połączenie.