Pépin – naturalna Alzacja z Vininovy

Alzacja to jeden z tych regionów, który nas bardzo pozytywnie zaskoczył, gdy w końcu go odwiedziliśmy. Nie chodzi tylko o walory czysto turystyczne, jak choćby przepiękne miasteczka pełne budynków z muru pruskiego, świetnie zachowane zamki przypominające o nadgranicznym charakterze tych ziem, czy wszechobecną zieleń winnic. Również alzackie wina przekonały nas do siebie.








Wina z Alzacji, a sprawa polska
Od tego czasu staramy się nie zaniedbywać win z tego regionu w naszych degustacjach. Niestety, reprezentacja Alzacji na polskim rynku winiarskim jest raczej skromna. Tamtejsze wina, którym przecież stylistycznie bardzo blisko do lubianych nad Wisłą butelek z Niemiec, jakoś wciąż nie mogą się przebić do szerszej świadomości. Na szczęście są jednak jaskółki, zwiastujące powolne zmiany.
Jedną z nich jest choćby niedawny debiut w ofercie Vininovy (a w zasadzie jej naturalistycznej odnogi – Vininova Naturalnie) butelek od jednej z alzackich gwiazd biodynamiki Achillée. Pierwszy raz zetknęliśmy się z nimi podczas berlińskiego festiwalu RAW 2021, ale wtedy mimo otaczającego ich nimbu sławy jakoś nam nie zasmakowały. Drugą szansę dałem im podczas jesiennego przeglądu oferty importera i tym razem wrażenie było już znacznie bardziej pozytywne.
Pépin – jeszcze bardziej naturalna twarz Achillée
Niedawno miałem okazję spróbować trzech win od Achillée, ale sygnowanych marką Pépin. Są one efektem współpracy właścicieli Achillée (Jean i Pierre Dietrichów) oraz Xaviera Couturiera i Pierre Sancheza z projektu Duo Oenologie. Postanowili oni stworzyć linię win naturalnych, które będą skierowane do osób, które dopiero zaczynają przygodę z tym światem, pijalnych i nieprzekombinowanych.
Powstają one we współpracy z kilkunastoma niewielkimi producentami z całej Francji, z winogron ręcznie zbieranych, uprawianych organicznie lub biodynamicznie. Następnie owoce fermentują na rdzennych drożdżach, bez żadnych zaawansowanych technik winifikacyjnych i bez siarkowania. Dopiero później trafiają one do winiarni Achillée, gdzie powstaje z nich finalny kupaż. Wypuszczane są w kilku wersjach – białej, różowej, czerwonej i pomarańczowej, a ich skład odmianowy zmienia się corocznie.
Wina możecie zakupić w salonach importera, których adresy znajdziecie na jego stronie internetowej.



Spróbowane wina
Pépin Blanc (105 zł)

W składzie mamy (prawdopodobnie – przy tych winach nigdy nie jest to pewne) chardonnay oraz pinot gris. Jest przyjemie owocowe (gruszki i jabłka), ale z dodatkiem ziołowego tła. W ustach lekko kremowe, pełne owocu, ale i z pojawiającym się w finiszu migdałowym posmakiem. Nieskomplikowane, ale bardzo pijalne. Bardzo dobre- (89/100).
Pépin Orange (113 zł)

Tutaj kupaż jest bardziej bogaty, ale dominują takie aromatyczne odmiany jak musca i gewurztraminer. Pachnie intensywnie, herbacianie i płatkami róży. Im mocniej macha się kieliszkiem, tym więcej aromatów się pojawia – przyprawy, siano, zioła, kwiatowe perfumy. Na podniebieniu za to jakoś mało owocu, a w końcówce ponownie wychodzi lekka goryczka. Brakuje w tym winie jakiegoś solidniejszego wypełnienia. Dobre (87/100).
Pépin Rouge (105 zł)

Ewidentnie owoce pochodziły z południa Francji, o czym świadczą użyte szczepy – grenache, syrah, cinsault i carignan. W nosie fajne naturalizujące, trochę dzikie, z efektownym, drapieżnym owocem. Są tu wiśnie z pestkami, trochę malin i czereśni, wszystko opatrzone zaś muśnięciem lotnej kwasowości. Podobnie smakujące w ustach, pełne czerwonych owoców, świetnie soczyste, lekko ziemiste, sprężyste i energetyczne. Najlepsze z całej trójki. Bardzo dobre+ (91/100).
Pijalność, energia i soczystość – tak ogólnie można podsumować te wina. Rzeczywiście te etykiety prezentują „łatwe” oblicze naturalnych win. Jeśli dopiero stawiacie pierwsze kroki w tym świecie, to może być dla Was dobry przedsionek przed bardziej wymagającymi czy bardziej skrajnymi pozycjami.
Wina spróbowałem podczas ogólnodostępnego wydarzenia.