Penne z salsiccią

Ostatnio udało nam się kupić surowe włoskie, wieprzowe kiełbaski (salsiccie). Zajadaliśmy się nimi w Toskanii, gdzie albo piekliśmy je na grillu, albo wykorzystywaliśmy mięso do makaronu (też z pomidorowym sosem) czy też – jako dodatek do pizzy. Tym razem znowu mieliśmy ochotę na makaron. Do przygotowania penne z slasiccią zainspirował nas, jak to często bywa w przypadku pasty, Antonio Carluccio. W tym przepisie największą trudność może sprawić rozdrobnienie kiełbaski, gdyż niektóre wbrew pozorom są dosyć zbite i ciężko je rozbić widelcem na patelni. Wtedy mięso po wyjęciu z flaczka należy pokroić drobno nożem przed smażeniem. Na maśle szklimy posiekaną drobno cebulę i czosnek. Dodajemy mięso z kiełbasy (rozdrobnione, bądź rozdrabniamy na patelni) i smażymy, aż mięso przestanie być surowe. Dodajemy posiekany rozmaryn i białe wino. Gotujemy na wolnym ogniu około 10 minut. Gdy sos będzie zbyt płynny możemy podnieść temperaturę. Doprawiamy gałką muszkatołową, goździkami oraz solą i pieprzem. Dodajemy parmezan (możemy zastąpić Grana Padano, ale w tym przypadku lepiej sprawdzi się mocniejszy smak parmezanu) i mieszamy z ugotowanym al’dente penne.
Do sosu skorzystaliśmy z Grillo Terre Siciliane IGT 2014; Roccaperciata kupionego w Starwines za 26 PLN. Wino okazało się zdecydowanie warte swojej ceny. Nos szałwiowo-miętowy z dodatkiem białego pieprzu. Fajny – charakterny. Usta ziołowo-cytrynowe o średniej kwasowości. Wytrawne, wpadające trochę „apteczne klimaty”. Dobra rzecz za małe pieniądze. 86/100
Tak żeśmy się zainspirowali toskańskimi wspomnieniami związanymi z salsiccią, że do penne otworzyliśmy Chianti. Przy okazji zakupów spożywczych w Marks and Spencer (kupujemy głównie świetne przyprawy) pobraliśmy kilka butelek wina;), w tym Marks&Spencer Chianti Classico DOCG 2013, Cantine Baroncini . Boroncini to rodzinna winnica, która swoją siedzibę ma w San Gimignano i od 1489 roku produkuje Vernaccie. Dziś w swojej ofercie ma etykiety z chyba wszystkich toskańskich apelacji. W przypadku degustowanego wina, winemakera Bruno Baroncini wspierał ekspert z M&S i jest ono przygotowane do sprzedaży tylko w tej sieci. To 100% Sangiovese starzone w dużych beczkach ze sławońskiego dębu. Kolor ciemno wiśniowy z jaśniejszym brzegiem. Nos pełen dojrzałych wiśni i czereśni. Dosyć pełny, słodkawy, bardzo efektowny. Usta o średniej kwasowości, owocowe (wiśnie), miła tania. Średniej długości końcówka. Po prostu bardzo smaczne Classico. 85/100 Zwykle w tej cenie 37 PLN bardzo trudno kupić przyzwoite wino z tej apelacji. Jeśli już znajdziemy to albo kwas jest potężny albo tanina żelazna, albo brak równowagi. A tu niespodzianka – nic wybitnego, ale cieszy. I o ile w naszym przypadku wino solo spełniło swoje zadanie, to jego połączenie z penne z salsicią okazało się marne. Wiśnia ogarnęła całość podniebienia i skutecznie stłumiła makaron z mięsem.
W celu szybkiej konfrontacji otworzyliśmy kupione w tym samym czasie Marks&Spencer Dolcetto d’Asti DOC, Araldica Vini Piemontesi . Pomyśleliśmy, że lżejsze, też owocowe, ale mniej intensywne wino może się lepiej sprawdzić. Jednak wino samo w sobie okazało się słabe. Podwórkowo-warzywny nos, a usta wodniste, cierpko-wiśniowe 79/100. Księżycowa cena jak na tę jakość – 35 PLN. Co ciekawe, z penne z salsiccią poszło znakomicie. Trochę lekkiego owocu się pojawiło, krągłości delikatnej i dobrze zapijało się nim danie. Mimo wszystko lepiej wypić wodę do makaronu a 36 PLN zainwestować w Marks&Spencer Chianti Classico DOCG 2013, Cantine Baroncini i otworzyć po obiedzie na deser 🙂
Do następnego!
A&W