Paulo Laureano Reserve Tinto 2013 z 13 Win

Niedawno mieliśmy okazję spróbować wina od portugalskiego producenta Paulo Laureano dostępnego w katalogu 13Win (przy okazji zapraszamy w piątek 26 czerwca o 19:00 do winiarni importera – będziemy mieli okazję poznać osobiście Pana Laureano i spróbować jego win).
Poprzednio wzdychaliśmy, że do takiej butelki spróbowalibyśmy czegoś z grilla. Dziś otwieramy kolejne wino od tego producenta (Alentejo DOC „Reserve Tinto” 2013), dlatego postanowiliśmy zadbać o właściwą oprawę. Co prawda odpalenie grilla na balkonie mogłoby w najlepszym razie! skończyć się interwencją sąsiadów, których pewnie nie udobruchalibyśmy nawet butelką wina, dlatego postawiliśmy na możliwości naszej skromnej kuchni. Zamiast grilla mamy patelnię, na której ląduje stek z sezonowanej wołowiny. Wysmażony na poziomie „medium”, dobrze popieprzony – mamy nadzieję, że wino go udźwignie.
Wracając do głównego bohatera wieczoru – mamy do czynienia z wyższą linią, niż butelka, którą kiedyś smakowaliśmy. Wino kosztuje 73,76 zł. W kieliszku mamy kupaż szczepów: Aragones, Trincadeira oraz Alicante Buschet. Pierwszy ze składników kupażu (Aragones) to nic innego jak Tempranillo, tu w Portugalii znane pod inną nazwą. W Alentejo stanowi jedną z najpopularniejszych odmian. Na etykiecie wina znajduje się oznaczenie „reserve” i rzeczywiście wino przez 18 miesięcy dojrzewało w beczkach, a następnie dodatkowo 6-8 miesięcy w butelkach.
W kieliszku o soczystym czereśniowym kolorze. Łatwe było do przewidzenia, że początkowo nos zdominowany będzie przez nuty waniliowe pochodzące z beczki. Stopniowo jednak się otwiera i mamy więcej nut dojrzałej wiśni, śliwek, ale i dymu oraz ziół. W ustach mogłoby się wydawać, że dominować będzie słodycz, bo beczka mogłoby zrobić swoje. Na szczęście butelka zaskakuje bardzo ładną kwasowością, tutaj w tonie wiśni – młodych, jeszcze niedojrzałych. Do tego dość niskie, wtopione już taniny.
Robert: Podanie do tego wina steka było dobrym wyborem, choć nieco zaskoczyły mnie niskie taniny. Spodziewałem się większego garbnika, ale na szczęście wino nie przepadło. Beczkowe nuty dobrze współgrały z akcentami smażonymi. Do tego wysoka kwasowość dodała potrawie świeżości. Ta cecha sprawia, że również pite solo wino dobrze gra na swojej świeżości i owocowości. Sprężysta, nieprzemęczona butelka.
Marta: Nie będę oryginalna ale jestem w lesie. Nos właśnie przypomina mi taki klimat, poziomki, jeżyny, Całość mocno dopina mech, siła drewna, wanilia. Usta stają się już mniej wyraziste, owoc jakby je zamyka, jest soczysty ale bardzo ulotny. Czuję za to moc beczki. Podniebienie nie jest alkoholowe ale wysuszone i czyste. Robert stwierdził, że kwasowość jest wysoka i o ile zgadzam się z samym stwierdzeniem o tyle uważam, że jest jakby nieuchwytna, ucieka, trudno ją zatrzymać, jakby z gracją próbowała wymknąć się z imprezy.
Nasz pomysł na stekowe połączenie pozwolił mu idealnie dopasować się do dania i zadania. Stało się trochę łagodniejsze, delikatniejsze i z takim przeciwnikiem nawet nie chciało walczyć, lecz iść w parze. Usiadłam do niego też 'solo’ i myślę, że miło byłoby otworzyć taką butelkę, zimą, przy kominku, w górach – ale to już moje subiektywne wymaganie.
Podsumowanie:
Za – Ładny owoc, nieprzesłonięty beczkę.
Przeciw – W nosie lekko wyczuwalny alkohol.
Ocena – dobre.
Wino otrzymaliśmy do degustacji od importera.