Palazzo Vecchio – z wizytą w Montepulciano

Przymusowa abstynencja od wina (i alkoholi wszelakich) spowodowana rozstaniem z zębem mądrości i nieoczekiwanymi komplikacjami po nim (Marta wspaniałomyślnie łącząc się ze mną w bólu również odstawiła szlachetne trunki) spowodowała, że trafiła się nam kolejna okazja do nadrobienia blogowych zaległości.
Dlatego po ukończeniu cyklu wpisów dotyczącego naszej wakacyjnej podróży do Włoch, dziś chcielibyśmy Was „zaskoczyć” i opisać nic innego jak kolejną wycieczkę na Półwysep Apeniński. Zanim jednak stwierdzicie, że poprzewracało się nam w głowie, już spieszymy z wyjaśnieniami. To prawda, pod koniec września na kilka dni znaleźliśmy się ponownie w Toskanii. Tym razem pretekstem do wyjazdu było zaproszenie naszych przyjaciół, którzy w przepięknej Cortonie postanowili wziąć ślub. To były naprawdę piękne dni, wspaniali ludzie i wspaniała impreza, pełna emocji i niezapomnianych toastów – jedno jest pewne, nigdy jej nie zapomnimy!
Jako, że sama Cortona leży w niewielkiej odległości od jednej z bardziej znanych toskańskich apelacji: Vino Nobile de Montepulciano, a że para młoda podziela naszą miłość do wina, okazało się, że jedną z atrakcji zaplanowanych dla gości była wizyta w winnicy Palazzo Vecchio.
Nim przejdziemy do kilku słów na temat producenta przypomnijmy sobie garść najważniejszych faktów. Apelacja leży około 20 kilometrów na południe od Cortony i mniej więcej w takiej samej odległości na wschód od Montalcino. Obejmuje niewielki obszar wokół przepięknego miasteczka Montepulciano (warto tu przyjechać choćby dla zwiedzenia przepięknych, wąskich, pnących się w górę uliczek i widoków jakie rozpościerają się z miejskich murów). Jesteśmy w Toskanii, więc co oczywiste dominuje Sangiovese, choć tutaj zwane pod lokalną nazwą Prugnolo Gentile. Musi ono stanowić minimum 70% kupażu, a dozwolone jest jego uzupełniane o inne toskańskie szczepy, takie jak Canaiolo, Colorino, czy Mammolo. Wino musi dojrzewać przez 24 miesiące przed wypuszczeniem na rynek, z tego rok powinno spędzić w beczkach. Vino Nobile de Montepulciano jest zwykle uważane za mniej skoncentrowane niż Brunello di Montalcino, za to jest silniejsze, bardziej poważne od Chianti Classico.
Miejsce, gdzie obecnie znajduje się winiarnia, było w średniowieczu ważnym elementem systemu obronnego Księstwa Toskanii, znajdującym się na granicy ziem papieskich. Zadaniem znajdującej się tutaj wówczas strażnicy było strzeżenie Val di Chiana. Dolina ta kiedyś była bardzo podmokła i bagnista, a dopiero zbudowanie sieci kanałów odwadniających (zaprojektowanych notabene przez Leonardo da Vinci) przekształciło ten obszar w tereny rolnicze i miejsce skąd pochodzi słynna toskańska wołowina. W latach 90-tych posiadłość przeszła w ręce Marco Sbernadori i Marii Alessandry Zorzi, którzy dziś wraz ze swoimi dziećmi zajmują się winnicą.
Cała posiadłość znajduje się niemal na samej północno-wchodniej granicy apelacji i liczy 26 hektarów, z czego 7 hektarów przeznaczonych jest pod uprawy winorośli. Rodzina skupia się jedynie na czerwonych, lokalnych odmianach (uprawiany Merlot jest sprzedawany do lokalnej spółdzielni). Do produkcji wina wykorzystywane są owoce z krzewów mających do najmniej 7-lat (te z młodszych trafiają znów do spółdzielni). Poszczególne parcele rozciągają się wokół zlokalizowanej centralnie, na szczycie wzgórza winiarni, przez co posiadają różnorodną ekspozycję, co pozwala rodzinie żonglować używanym kupażem w poszczególnych latach, w zależności od warunków pogodowych panujących w poszczególnych latach.
Degustację rozpoczęliśmy od Palazzo Vecchio Cortona 2013 (11 eur u producenta). Ten kupaż Sangiovese (85%) i Syrah (15%) jest starzony w dużych beczkach przez 2 lata. W zamyśle ma to być wino przeznaczone na codzień, do prostszych obiadów, czy po prostu picia solo. Co ciekawe Cortona to apelacja, która słynie właśnie z produkcji win opartych na Syrah (w większych szczegółach opiszemy Wam ją niebawem). Tutaj wino dojrzewa przez pół roku w stalowych zbiornikach oraz drugie tyle w dużych beczkach. Z kieliszka bucha wiśniowym, świeżym owocem, z dodatkiem nut pestkowych i delikatnie liściastych. Soczyste, niezbyt mocno skoncentrowane, bardzo radosne i zapraszające do picia kolejnych kieliszków. Nie ma tu wielkiej głębi, ale też nie o to w nim chodzi. W kategorii win codziennych to solidna pozycja. Dobre+.
Za to Palazzo Vecchio Maestro Vino Nobile di Montepulciano 2013 (16 eur) to już inna kategoria wagowa. Dwa lata spędzone w dużych beczkach dało tej mieszance Sangiovese (85), Colorino (10%) i Mammolo (5%) więcej nut skórzanych, wędzonych i dymnych. Natomiast (przynajmniej na tym etapie) trudno uchwycić akcenty owocowe. W ustach podobać się może ładna kwasowość, pieprzność i przyprawowy, jakby orientalny smal. Natomiast ta moc, którą wyczuwa się z kieliszka nie idzie w parze z odpowiednią koncentracją. Wino straciło owocową radość, zmierzając w stronę beczkowego potworka. Może potrzeba mu więcej czasu? Na razie dobre+.
O ile poprzednia butelka pozostawiła niedosyt, to po spróbowaniu Palazzo Vecchio Terrarosa Vino Nobile di Montepulciano 2011 (26 eur) zapomnieliśmy o tym błyskawicznie. Jest to wino pochodzące z pojedynczej winnicy La Vigna del Bosco, położonej na skraju lasu, gdzie winorośle (50-60 letnie) posiadają południową ekspozycję. Co więcej w upalne lato, wieczorami spływa na nie chłodniejsze powietrze od lasu, co pozwala owocom optymalnie dojrzewać. Jak wskazuje nazwa butelki, dominuje tu czerwone, gliniaste podłoże. W składzie mamy tym razem 100% Prugnolo Gentile (Sangiovese), które dojrzewa w dużych beczkach przez dwa lata. Mamy tu dużo ciemnych owoców (jeżyn, żurawin i jagód) podszytych nutami ziołowymi, pieprznymi i dymnymi. W odróżnieniu jednak od poprzednika, tu owoce idą z aromatami beczkowymi w parze, wszystko ładnie do siebie pasuje. Do tego mamy rześką kwasowość (której szczerze powiedziawszy nie spodziewaliśmy się po gęstym nosie), elegancką koncentrację i już utemperowane taniny. W finiszu pojawia się dodatkowo ciekawa, stalowa, czy wręcz mineralna nuta. Bardzo dobre+.
Choć zwykle Vino Nobile di Montepulciano stoi u nas na trzecim miejscu w tradycyjnej toskańskiej klasyfikacji (po Chianti Classico i Brunello) i bardzo rzadko je pijamy, to takie butelki jak Terrarosa karzą spojrzeć na te wina z innej perspektywy. Pytanie tylko, czy jest to reguła, czy jednak wyjątek…
Martynie i Marcinowi dziękujemy za te piękne chwile i życzymy Wam by Wasza miłość była tak długowieczna, jak najlepsze toskańskie wina.
Bartoszowi Jastalowi dziękujemy za piękne zdjęcia http://jastalfotogrupa.pl