Ostatni grill

To miał być ostatni grill tego roku… Pogoda została zamówiona, produkty zostały kupione a sos BBQ przygotowany w solidnym rozmiarze. Jak wiecie dostawcy pogody często nie wywiązują się ze swoich obowiązków, a dodatkowo koronawirus rozpanoszył się naprawdę szeroko, więc ze spotkania wyszły nici. Pozostał jednak sos… i wino które kupiłem na to spotkanie. Podzielę się więc z Wami dosyć prostym przepisem na skrzydełka kurczaka w sosie BBQ.
Zacznijmy od sosu, bo reszta to już „pikuś”. Tu mamy wersję gdzie prym wiodą nuty imbirowo-miodowo-pomidorowe a nie śliwkowo-wędzone. To po prostu inna wersja. Rozgniatamy czosnek, imbir i trawę cytrynową (aby wydobyć więcej aromatów) i siekamy. Na oleju roślinnym podsmażamy przez około 5 minut grubo pokrojoną czerwoną cebulę aż zbrązowieje. Dodajemy czosnek i smażymy jeszcze 3 minuty. Dodajemy sok pomarańczowy, melasę i brązowy cukier. Mieszamy i gotujemy jeszcze 3 minuty. Następnie dodajemy miód, imbir, trawę cytrynową, musztardę Dijon, sos Worchestershire, ketchup i pomidory z puszki. Gotujemy na wolnym ogniu około 30 minut. Doprawiamy solą. Przecieramy sos przez sito. Powinniśmy uzyskać konsystencję ketchup’u. Ważne żeby mieć dobre składniki a reszta jest prosta.
Mając sos BBQ możemy spokojnie przygotować skrzydełka. Piekarnik rozgrzewamy do 230 C. Mąkę pszenną mieszamy z przyprawami – solą, słodką papryką i papryką chilli. Skrzydełka dzielimy na 2 części (ramię i resztę). Obtaczamy skrzydełka dokładnie w mące. I wkładamy do brytfanki/blachy do pieczenia wysmarowanej tłuszczem roślinnym. Możemy też trochę skropić skrzydełka z góry. Pieczemy 20-25 minut, przewracając w połowie pieczenia na drugą stronę. Powinniśmy osiągnąć chrupką skórkę. Wyciągamy mięso z pieca. Zmniejszamy temperaturę do 220 C (możemy włączyć termoobieg). Smarujemy skrzydełka sosem BBQ i wstawiamy je z powrotem do piekarnika na 10-15 minut aż sos lekko wyschnie i oblepi mięso. Możemy dorzucić też pokrojoną paprykę czy też inne warzywo. To zależy jakie chcecie mieć dodatki. No właśnie… tradycyjnie sałatka Coleslaw powinna znaleźć na talerzu obok skrzydełek, ale ja nie jestem jej fanem, więc pozostanę przy kolbie kukurydzy i pieczonych ziemniakach.
Tak jak wspominałem w wino też się zdążyłem zaopatrzyć. W Vive le Vin (polecam odwiedzić Artura i Marcina na Łopuszańskiej 36 i tez coś sobie nabyć!) kupiłem na grillową okoliczność Zinfandela z Kalifornii. Dla mnie połączenie ciężaru, śliwkowej dżemowości i alkoholu z mięsem w sosie BBQ jest idealne. Może nie na letnie grillowanie w 30C upale, ale już w październiku miało przyjemnie rozgrzewać… Stało się inaczej. Rozgrzewało mnie w domu przy skrzydełkach BBQ z piekarnika. Co więc mam dokładnie w kieliszku?
Plungerhead Zinfandel Lodi 2017, 3 Badge Bevarage Corp. – w tym winiarskim nowym świecie czasem ciężko się odnaleźć. W tym przypadku wydaje się, że Plungerhead jest marką 3BBC… której nie ma na stronie producenta czy też kontraktora? Ale ma swoją oddzielną witrynę. I możemy się dowiedzieć ciekawych rzeczy. To jest blend 84% Zin’a z 8% Petit Syrah, 4% Tempranillo, 2% Tannata i 2% Mourvedre. Co za combo! Krzewy Zinfandela 60-40 letnie, a wino przypuszczalnie dojrzewa w barriques z amerykańskiego dębu około 9-12 miesięcy. A więc w kieliszku mamy rubinowy, przezroczysty kolor z wiśniowym jaśniejszym brzegiem. Świetny. Nos jest bardzo mocny i skoncentrowany. Pełen wędzonych, suszonych, słodkich śliwek. Nuty owoców z patelni – truskawek i śliwek. Jest też nuta grilla – mięsa wołowego opiekanego na żarze. Przyprawy – cynamon, pieprz, brązowy cukier. Alkohol całkiem dobrze schowany. W ustach wyczuwalna średnia (+) kwasowość, choć w rzeczywistości 6g na 5g cukru. Tanina bardzo łagodna, dojrzała, przyjemna, łatwa. Dużo wędzonej, suszonej śliwki i tej dojrzałej, słodkiej (renkloda) plus jagoda. Do tego sporo pikantnych nut – pieprzu, chilli, cynamonu, imbiru, goździków. Długa końcówka, lekko tytoniowa, cygarowa. Alkohol świetnie ukryty. Bardzo dobre w świetnej cenie! 65-70 PLN. 90/100 Oprócz Vive le Vin w Warszawie kupicie na pewno w Winecorner (Biały Kamień) i Wino i Jazz (Al. KEN).
Skrzydełka BBQ? Jak? Myślałem że z kurczakiem będzie za mocno a nie było! Śliwka i przyprawy z wina dobrze leżą z sosem – skrzydełka są trochę tłem. Jest pikantnie, ale wino nie przytłacza! Już widzę z żeberkami! O tym też będzie!
Grillujcie w domu – jesiennie i zdrowo (w izolacji z winem pod ręką).
Do następnego!
W