Orzeźwiający riesling z Lidla

Udostępnij ten post

Ciepłe, słoneczne dni, sprawiają, że zdecydowanie nadszedł u nas czas na lekkie, orzeźwiające białe wina. Sauvignon blanc, Vinho Verde, wytrawne muszkaty, grüner veltlinery – to jest ich czas. Ale prawdę powiedziawszy, co sprawdza się w takiej konfiguracji lepiej od rieslinga? Tym razem znaleźliśmy dla Was naprawdę dobrą pozycję w dyskoncie.

O rieslingu słów kilka

Riesling jest odmianą, którą raczej nie trzeba zbytnio przedstawiać. Polski rynek winiarski korzysta z faktu, że nasi zachodni sąsiedzi są matecznikiem tej odmiany. Niegdyś wśród niemieckich rieslingów dominował styl mniej lub bardziej zaprawiony cukrem, pochodzącym czasem nawet z szaptalizacji, a więc sztucznego dosładzania wina. Wraz ze zmieniającym się klimatem, a także ewolucją samych niemieckich producentów dziś na szczęście większość rieslingów, które znajdziecie na naszych półkach to wina wytrawne (co nie oznacza, że nie znajdziecie w nich kilku gram cukru – to dopuszczają europejskie normy).

Aromat

Typowe dla odmiany aromaty to jabłka, cytryny, a w dojrzałych wersjach wosk, morele, miód.

Smak

Najważniejsza cecha rieslinga to wysoka kwasowość – na niej zasada się charakter wina. Obok tego często pojawiają się nuty skaliste, mineralne i smaki podobne do tych opisanych przy zapachu.

Na co zwracać uwagę

Patrzcie na opisy na etykiecie: trocken – to wino wytrawne, określenia feinherb, lieblich, kabinett, spätlese czy auslese wskazują na wino słodkie.

Rheingau – majestatyczne miejsce

To w sumie zaskakujące, że nasz dyskontowy riesling pochodzi właśnie z Rheingau. Zasobem takich wielkonakładowych butelek są bowiem zwykle największe niemieckie regiony winiarskie jak Palatynat, czy Hesja Nadreńska. Rheingau uchodzi tymczasem obok Mozeli za najbardziej klasyczny i historycznie najbardziej ceniony region produkcji rieslinga. To właśnie stąd pochodzą zresztą pierwsze pisemne świadectwa dotyczące odmiany.

Jesteśmy nad Renem, który o okolicach Moguncji i Wiesbaden, płynąc na północ musi ominąć Góry Taunus i przez kilkadziesiąt kilometrów zaczyna płynąć równoleżnikowo. Łagodne na wschodzie, ale coraz bardziej strome im dalej na zachód, wzgórza o południowej ekspozycji od wieków służyły za miejsce upraw winorośli. Riesling jest tutaj prawdziwym królem, odpowiadając za 2500 ha z całości 3100 ha winnic. Tutejsze rieslingi to zwykle wina o szczupłej budowie oraz wyrazistej, mineralnej kwasowości.

Rheingau Riesling Trocken 2022 (24,99 zł)

To wino od anonimowego producenta (oznaczonego jako DE-RP 576290) powstające pewnie z kupionych owoców. Pachnie jabłkami, cytrynami, lekko gruszkami. Usta bardzo podobne do tego, co oferuje nos, ale też wino ma sporo ciała jak na pochodzące z Rheingau. W smaku pojawia się nawet trochę białych brzoskwiń, a w finiszu wyraźna mineralność i mnóstwo kwasu. Puryści powiedzą, że ta kwasowość jest „odklejona”, ale mi to w sumie nie przeszkadza, bo nie psuje ogólnego odbioru i odśnieżającego waloru tej butelki. Dobre (87/100).

Wybitnie wręcz odświeżający, soczysty i typowy dla odmiany riesling w niewygórowanej cenie to coś, co na dyskontowych półkach jest zawsze mile widzianą pozycją. Oby było takich win więcej.