Odkrywamy świat grappy

Zawsze zależało nam na tym by blog, który prowadzimy z pasji i miłości do wina, był odzwierciedleniem naszych osobistych doświadczeń, spotkań z ludźmi, zorganizowanych degustacji i domowych eksperymentów. Stale poszukujemy i uczymy się -słuchając opowieści o tych miejscach i winach, które jeszcze przed nami. Świadomość wielu nieodkrytych winnych tajemnic jest tym bardziej pociągająca, im większe są możliwości w dostępie informacji na ich temat, czy spotkań z butelkami, będącymi ich niewątpliwymi przedstawicielami. Doceniamy również szanse jakie dają nam podróże i często lubimy dzielić się z Wami naszymi obserwacjami chociażby z degustacji win w ukochanych włoskich zakątach, czasem małych kulinarnych perełkach, innym razem w większych restauracjach.
Analizując ostatnio naszą przygodę z blogiem i historię naszego hobby, zauważyliśmy pewną prawidłowość, która podczas włoskich wojaży stała się nam bardzo bliska, szczególnie w przypadku Roberta, a o której jeszcze Wam nie wspominaliśmy. Stąd pomysł by zabrać Was dziś dla odmiany do wielu włoskich miejsc i to bez znaczenia czy do rodzinnej restauracji w małym piemonckim miasteczku (gdzie wino podawane jest w glinianych karafkach), wystawnej trattorii w zatłoczonym Mediolanie (z oszklonymi pólkami, uginającymi się od wybornych butelek), czy tawerny w okolicach Fontanny di Trevi z cudownym Chianti.
W każdym z tych miejsc, by sensownie zakończyć udany posiłek, możemy zamówić grappę i espresso. Taki zwyczaj jest jednym z naszych ulubionych elementów włoskich wojaży i często z niego korzystamy. Robert upodobał go sobie na tyle, że ostatnio pojawiły się u nas butelki grappy, wcale nie traktowanej jako tzw. „efekt uboczny” produkcji wina.
Grappa wywodzi się z Bassano del Grappa w Mount Grappa na północy Włoch. Jest to rodzaj wysokoprocentowego alkoholu, wytwarzanego z wytłoczyn z winogron. Wytłoczyny te, to pozostałości po procesie produkcji wina. Po zakończeniu tłoczenia winogronowego soku (przeznaczonego do dalszej fermentacji na wino) winiarzom pozostaje mieszanka skórek, pestek, szypułek. Już w średniowieczu włoscy rolnicy zobaczyli, że zamiast ją wyrzucać, można poddać ją destylacji. To właśnie użycie wytłoczyn, a nie samego soku odróżnia grappę od brandy.
Przez wiele lat grappa nie cieszyła się dobrą opinią, zarówno w samych Włoszech jak i poza granicami. Postrzegano ją jako paskudny, tani bimber. Sytuacja zaczęła się zmieniać w ostatnich 20-latach poprzedniego wieku. Większą uwagę zaczęto przykładać do jakości używanych winogron. Rozpoczęto również produkcję dwóch nowych rodzajów grappy: z pojedynczych szczepów winorośli oraz dojrzewanej w beczkach (choć akurat ten rodzaj nam nie posmakował). Zaletą grappy jednoodmianowej (grappa di monovitigno) dla osób mających już swoje ulubione odmiany, jest możliwość dopasowania jej do własnych preferencji smakowych. Czasem warto również iść na przekór – o ile zwykle nie lubimy Gewurztraminerów czy Muscatów, to grappy z nich powstałe, niesamowicie aromatyczne, bardzo nam smakują.
Grappę pije się jako digestif, po posiłku w celu polepszenia trawienia. Zazwyczaj jest to napój kończący posiłek, podawany po espresso lub jako dodatek do kawy. W okolicach Wenecji po wypiciu espresso, grappę wlewa się do filiżanki i miesza z pozostałym na jej dnie cukrem nasączonym kawą. Należy ją ić w temperaturze pokojowej, najlepiej (zwłaszcza wersje leżakowane w beczkach) w charakterystycznych kieliszkach (z „bombką” w dolnej części, rozszerzający się na górze).
W Polsce dostępność tego alkoholu prezentuje się coraz lepiej. Jeśli jednak chcecie spróbować dobrej grappy przygotujcie się na wydatek powyżej 150 zł. U Mielżyńskiego możecie na przykład zaopatrzyć się w grappę z Alto Adige od znanego producenta J.Hoffstättera. J.Hoffstätter Grappa Gewurztraminer (187 zł) od razu niesie ze sobą charakterystyczne cechy tej białej odmiany. Czujemy konfiturę z płatków róży, delikatne nuty perfum. Usta łagodne, kwiatowe, o gęstej, słodkawej fakturze. Trudno uwierzyć, że pijemy grappę, a nie owocowy likier. Bardzo dobra.
Z kolei w Winkolekcji do nabycia jest grappa od samego Angelo Gai. Gaja Grappa Sito Moresco wytworzono z wytłoczyn pozostałych po produkcji Langhe Sito Moresco (gdzie Gaja obok Nebbiolo używa Merlota oraz Caberneta Sauvignon). Mamy więc przykład grappy wytworzonej z czerwonych odmian. W nosie nie tak mocno aromatyczna jak poprzednia, ale paradoksalnie tutaj zapach wydaje się być bardziej skupiony, zwarty. Ma mniej akcentów kwiatowych, a zdecydowanie więcej owocu. Pachnie śliwką i dojrzałą wiśnią. Usta lekko korzenne, herbaciane, w posmaku ponownie pokazują się wiśnie. Bardzo dobra+.
Bardzo podoba się nam włoska filozofia popijania grappy, jakże odmienna od „kultury” picia wódki nad Wisłą. Dlatego zachęcamy również Was do sprobowania tej włoskiej tradycji i zasmakowania się w grappie.