Odkrywamy Azory z ABC Wina

Udostępnij ten post

Są takie miejsca na winiarskiej mapie świata, o których choć wiemy, że produkowane są tam wina, to w zasadzie jest to wyłącznie wiedza teoretyczna. Mała dostępność takich butelek, czy ich niewielka popularność sprawiają, że po prostu niezwykle trudno je spróbować. Dlatego nie ustajemy w zachwycie nad Michałem Gawłowskim z ABC Wina, który ma dar do wyszukiwania i prezentowania win z takich na poły zapomnianych miejsc. Tym razem padło na Azory, a Michał był na tyle miły, że zaprosił nas na to spotkanie.

Azory – zachodni kraniec Starego Świata

Azory to archipelag dziewięciu wysp położony na Atlantyku, około 1500 kilometrów od brzegów Półwyspu Iberyjskiego. W związku z tym jest to najdalej na zachód wysunięty winiarski region Europy. Dalej znajdziemy już tylko bezkres oceanu.

Wyspy były znane już prawdopodobnie w starożytności, zapuszczali się tutaj Fenicjanie i Kartagińczycy, ale osadnictwo pojawiło się dopiero w I połowie XV wieku, już za sprawą Portugalczyków. Od tego czasu Azory stały się ważnym punktem na trasie żeglarzy, którzy z Europy wyruszali w kierunku obu Ameryk.

Stosunkowo szybko po ich zasiedleniu na wyspach zaczęło się rozwijać winiarstwo, aczkowiek przez długi czas Azory słynęły głównie z win wzmacnianych (podobnie jak inna portugalska wyspa, a więc Madera). Dopiero od niedawna miejscowi winiarze mocniej stawiają na pozycje niewzmacniane.

Azory – geografia i klimat

Wulkaniczne pochodzenie archipelagu przekłada się oczywiście na miejscowe winiarstwo. Zwłaszcza na wyspie Pico (najsłynniejszej pod względem winiarskim) wyraźnie widać jak heroiczną walkę prowadzić muszą winiarze z tamtejszym terroir. Winorośle rosną bowiem na twardym, bazaltowym, powulkanicznym podłożu, jedynie z cienką warstwą gleby, więc choćby sadzenie nowych krzewów wymaga najpierw wyciosania odpowiedniego wgłębienia w skale.

Azory są ponadto miejscem bardzo wietrznym, stąd też aby chronić winorośle przed tymi wiatrami, są one sadzone w swojego rodzaju zagrodach zwanych currais. To najczęściej kwadratowe, albo prostokątne działki, obudowane wysokimi murkami z bazaltu. Patrząc z góry winnice przypominają więc nieco surrealistyczną szachownicę.

Pomijając wspomniane wiatry, azorski klimat jest raczej łagodny, z niewielkimi różnicami temperatur między zimną, a latem. Jednakże jest tutaj bardzo wilgotno. Taki miks sprawia, że z jednej strony winogrona mają dość długi sezon wegetacyjny, ale też paradoksalnie czasem trudno osiągnąć im odpowiednią dojrzałość (maksymalnie letnie temperatury rzadko przekraczają 25 stopni). Dodatkowo olbrzymim problemem są choroby grzybowe, stąd też na wyspach bardzo trudno uprawę organiczną (środki ochrony roślin są koniecznością).

Spróbowane wina

PICO Wines Frei Gigante 2018 (23 euro)

Zaczęliśmy od butelki ze spółdzielni zlokalizowanej na Pico, gdzie w składzie znajdziemy arinto dos Açores, verdelho i terrantez. Każda odmiana była fermentowana oddzielenie w stalowych zbiornikach, a po zmieszaniu całość dojrzewała jeszcze 4 miesiące na osadzie. Pachnie dymem, ziołami, mokrymi liśćmi, mało owocowo, zdecydowanie mineralnie. Usta są woskowe, nieźle skoncentrowane, z wysokim kwasem, ale podobie jak w zapachu niemal bez owocu. W finiszu pojawia się też sporo nut orzechów włoskich. Całość interesująca, dość wymagająca, ale i całkiem smaczna. Dobre (87/100).

Entre Pedras Arinto dos Açores 2020 (27 euro)

Kolejna pozycja to niemal czyste arinto dos Açores, z niewielkim (ok. 10%) dodatkiem verdelho, terrantez i gual. Owoce pochodzą z 60-letnich krzewów, większość dojrzewała w stalowych zbiornikach, ale część trafiła do używanych beczek. Ma mocny, skalisto-tytoniowy nos, ale też lekko zakurzony, piwniczny, leciutko jabłkowy. W ustach wysoka kwasowość, a do tego wino jest oleiste, mineralne, jabłkowo-orzechowe, z cytrynowym dodatkiem. Dobry balans, przyjemnie zaokrąglenie i mnóstwo ekstraktu w długim finiszu. Bardzo dobre (90/100).

Adega do Vulcao Terra Brum Arinto dos Açores 2018 (33 euro)

Za tą etykietą stoi włoskie małżeństwo, które zakochało się w Azorach i postanowiło produkować tutaj wino. Ponownie obok arinto mamy odrobinę verdelho oraz terrantez. Fermentacja ma miejsce w cementowych zbiornikach, gdzie następnie wino dojrzewa przez 24 miesiące, ale później na 4 miesiące trafia jeszcze do niewypalonej beczki. Pachnie ziołowo i dymnie, ale też całkiem (zwłaszcza w porównaniu do poprzedników) owocowo – brzoskwinie, morele, jabłka. Na podniebieniu mnóstwo krzemiennej kwasowości, ale też delikatna słodycz owocu, rozpuszczonego masła i wanilii. Trochę zbyt masywne i za pełne, a mocna kwasowość sprawia wrażenie niezintegrowanej. Dobre (87/100).

Cooperativa Ihla de Pico Verdelho 2019 (29 euro)

Zmieniamy odmianę na verdelho, które w większości dojrzewało przez 6 miesięcy na osadzie w stali, a jedynie 20% wina trafiło do beczek. Nos dymny, maślano-brzoskwiniowy z dodatkiem kwiatów, moreli, brzoskwiń i jabłek. W ustach wysoka kwasowość i cytrusy – cytryny i biały grejpfrut. Gęste, zrównoważone, z długim, słony finiszem. Porządna robota. Bardzo dobre (90/100).

Anselmo Mendes Muros de Magma Verdelho 2017 (31 euro)

To jedna z najbardziej znanych etykiet z Azorów. Wszystko za sprawą osoby Anselma Mendesa, specjalisty od odmiany alvarinho i Vinho Verde, który od kilku lat próbuje swoich sił na wyspie Terceira. W butelce mamy czyste verdelho, które przez 6 miesięcy dojrzewa w 300-litrowych beczkach, z częstym wzburzaniem osadu. Nos jest szałwiowo-miętowy, elegancki, stonowany. Pojawiają się też jabłka, polne kwiaty i siano. Na podniebieniu wysoka, cytrynowa kwasowość, ale owoc jest już taki schodzący, mało wyraźny. Kolejne z win bazujące na swoim mineralno-słonym szkielecie, ale chciałoby się od niego ciut więcej owocowej energii. Dobre+ (88/100).

Eruptio Terrantez do Pico 2020 (35 euro)

Wracamy na Pico, ale tym razem sięgamy po odmianę terrantez. Tutaj fermentowała ona w starych beczkach (co ciekawe pochodzących z USA), a potem dojrzewała na osadzie przez 6 miesięcy w stalowych zbiornikach. Dziwne wino, pachnące lekko warzywnie, ale też chmielowo, piwnie. W ustach co prawda słone i mocno kwaskowe, ale bez wypełnienia. Nie ma tutaj ani owocu, ani jakiejś koncentracji. Jakby gdzieś zabrakło pomysłu, w którą stronę wino powinno zmierzać. Poprawne (85/100).

Azores Wine Company Vinha Centenaria 2016 (99 euro)

Azores Wine Company to projekt António Maçanity, dzisiaj chyba najgłośniejszego nazwiska na wyspach. Mamy tutaj kupaż owoców ze starych, ponad 100-letnich krzewów. Dominuje arinto (ok. 85%), uzupełnione o gual, terrantez i alicante branco. Fermentacja miała miejsce na naturalnych drożdżach, następnie 75% wina trafiło do stalowych, niewielkich zbiorników o pojemności 600 i 1000 litrów. Pozostała część dojrzewała w beczkach, przy czym całość (stal i dąb) przez 9 miesięcy na osadzie. Nos jest grzybowy z nutami umami, piwa, a także lasu i liści. W ustach wysoka kwasowość i znowu mało owocu. Jest za to dużo krzemienia, trochę wosku, wanilii. Finisz surowy, słony, bardzo długi. Poważne wino. Bardzo dobre+ (91/100).

Azores Wine Company Vinha Dos Utras 2020 (300 euro)

Już sama cena wskazuje, że pewnie mamy do czynienia z wyjątkowym winem. Rzeczywiście tak jest, bo pochodzi ono z winnicy zlokalizowanej bezpośrednio przy morzu, kilka lat temu jej część została zresztą zniszczona w czasie sztormu. Krzewy mają tutaj ponad 60 lat, w składzie ponownie dominuje arinto (tutaj 95%) z niewielką domieszką verdelho, gual i alicante branco. Fermentacja odbywa się w stalowych zbiornikach, ale potem 60% wina dojrzewa w używanych beczkach (bez battonage). Nos jest waniliowo-gruszkowo-jabłkowy, całkiem nieźle owocowy, nawet z lekkimi nutami lemoniady. W ustach czuć świetne użycie beczki, mamy wanilię, orzechy, trochę masła, ale też piękną cytrynową kwasowość i sporo koncentracji. Całość elegancka, znakomicie wykonana, dostojna. Znakomite (93/100).

Adega Czar 2013 (500 euro)

O tym winie spokojnie można by napisać osobny tekst, tak bowiem niesamowita jest historia etykiety i jej autora Fortunato Garcia. To w jaki sposób bez wzmacniania (dodawania mocnego alkoholu) drożdże w jego piwnicy są w stanie wyfermentować verdelho do na przykład 20,1% wie tylko on sam. Dziś pielgrzymują do niego nie tylko sommelierzy i krytycy winiarscy, ale też naukowcy chcący zgłębić ten fenomen. Samo zaś wino jest jedyne w swoim rodzaju. Długie dojrzewanie w beczkach (nie do końca wypełnionych) nadaje mu wyraźnie utlenionego charakteru. Pachnie więc orzechami z dodatkiem rodzynek i fig, a także kawą, wanilią, anyżem, suszonymi śliwkami i marcepanem. W ustach znajdziemy wysoką kwasowość i znowu orzechowe nuty. Wino wydaje się wytrawne (mimo 30 g cukru), rodzynkowe, z bardzo długą końcówką, w której nieco odzywa się alkohol. Absolutnie wyjątkowe. Znakomite+ (94/100).

Już czytając same opisy widać, że wina z Azorów mają unikatowy charakter. Słone, dość surowe, mało owocowe – na pewno nie są to pozycje dla każdego, ale też zdecydowanie warto poznać to unikatowe terroir.