Odkrywając nieznane – Greco di Tufo Vigna Cicogna DOCG 2011

Udostępnij ten post

DSC_0747Bywa, że czasami ma się już dość picia Cabernetów Sauvignon, Sangiovese, Tempranillo, czy nawet ukochanego Rieslinga. Na szczęście na świecie istnieją setki szczepów winorośli, nam nie znanych, a coraz bogatsza oferta dostępna w naszym kraju, pozwala na poszukiwanie tych nowinek i inspiracji. Ta wstępna charakterystyka tyczy się wina, które kupiliśmy w Star Wines, a pochodzi z nieznanej wcześniej odmiany – Greco.

Nazwa szczepu nie pozostawia wątpliwości co do domniemanego pochodzenia. Został on przypuszczalnie sprowadzony do Włoch  już w czasach starożytnych przez Greków, którzy na Półwyspie Apenińskim zakładali swoje kolonie. To na południu, w Kampanii i Kalabrii znajdują się obecnie największe uprawy Greco. Uważa się, że najwybitniejsze butelki powstają w okolicach miasteczka Tufo. Winorośle rosną na glebie tufowej, czyli porowatej skale powstającej jako efekt erupcji wulkanicznej. Wiadomo zaś, że wulkaniczne podłoże stanowi doskonałe warunki do uprawy winogron (wystarczy nadmienić wina pochodzące z okolic Etny, czy Santorini).

Azienda Agricola Benito Ferarra powstała pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku. Dzisiaj pijemy Greco di Tufo Vigna Cicogna DOCG 2011 (dostępne w cenie 66 zł). Butelka zawiera 100% Greco, z 20-letnich krzewów z 1 hektarowej parceli. Winorośle uprawiane są na wysokości 500 m.n.p.m., ze wschodnią ekspozycją. Wino dojrzewa przez 7 miesięcy w stali, a kolejne 1-2 miesiące w butelce.

Wino o słonecznym, złocistym kolorze. W nosie złożone, z nutami oliwek, migdałów, ciężkich kwiatów. Do tego mamy znany choćby z Rieslingów aromaty naftowe i mineralne. Owoce nie znajdują się na pierwszym planie, można się doszukać jedynie namiastki moreli i brzoskwini. W ustach z niezbyt wysoką kwasowością, lekkie i świeże. W finiszu do głosu dochodzą ostrzejsze, pieprzne nuty.

Robert: Lubię odkrywać takie nowinki. W charakterze bardzo podobne do pitego niedawno wino z Santorini. Nie mamy zbyt wiele owocowości, a więcej nut naftowych, ziołowych, słonawych. Do tego charakterystyczne dla win z wulkanicznych gleb nuty mineralne. Aż szkoda pić je solo, bo na pewno z rybą w kremowym sosie pokazałoby dodatkowe atuty.

Marta: Mało owocowe ale to wcale nie oznacza, że jest nijakie i oczywiste. Dawno nie piłam butelki, co do której miałam jakiekolwiek przeczucia, czy tym bardziej wymagania i cenię ją również przez to, że potwierdza zasadę nieskończoności wielorodności świata win. Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się niepodważalny związek wina z ziemią/glebą, a w dodatku jest przyjemnie roślinne, ale i mineralne. Przy tym nie nalezy do łatwych i lekkich, złożone i aromatyczne, bardzo ciekawa odmiana.


Podsumowanie:

ZaZłożone i eleganckie.

PrzeciwRaczej do jedzenia niż do picia solo.

Ocena – bardzo dobre.