O kurka…. Caruso & Minini „Cusora Chardonnay/Viognier” 2012

Lubimy wyzwania. Dotyczy to również kuchni. Dziś pierwszy raz spróbowaliśmy upiec kurka. Do tego otworzyliśmy wino, które biorąc pod uwagę użyty szczep oraz region pochodzenia, nie należy do naszych faworytów. Ten pierwszy to bowiem Chardonnay, a miejsce to Sycylia. Butelki z samego południa Włoch kojarzą się nam z ciężkimi, beczkowymi, mało kwaskowymi winami, będącymi całkowitym przeciwieństwem tego, co lubimy. Wielokrotnie jednak potarzamy, że trzeba być otwartym na nowe doświadczenia – dlatego Caruso & Minini „Cusora Chardonnay/Viognier” 2012 otworzyliśmy pełni nadziei. Wino dostępne jest u importera 13Win w cenie 49,96 zł.
Caruso & Minini to producent, którego historia zaczyna się pod koniec XIX wieku. Początkowo Antonino Caruso i jego syn Francesco (jak zresztą wielu sycylijskich producentów) zajmowali się uprawą winorośli, których owoce używane były do produkcji marsali. Stopniowo jednak rozpoczęli butelkowanie win również pod swoją własną marką. Obecnie rodzina Caruso (firmę prowadzi czwarte pokolenie) posiada dwie winnice o łącznej powierzchni 120 hektarów. Winogrona użyte do naszej butelki, fermentują w temperaturze 20 stopni Celsjusza przez 20 dni. Następnie wino wędruje na 3 miesiące do stalowych kadzi, po czym przez 2 miesiące stabilizuje się w butelkach. Na szczęście dla nas wino nie było beczkowane.
W nosie bardzo intensywne. Z jednej strony mamy nuty miodowo-kwiatowych, z drugiej aromaty cebuli. W zasadzie nie czujemy tu owoców. Usta dość gęste, lekko maślane, z nutami herbatnikowymi i migdałowym posmakiem. Okazało się być za to dobrą parą do naszej ryby z pieczonymi warzywami. Nie przykryło dania swoimi aromatami, a jego struktura dobrze połączyła się z konsystencją miękkich warzyw.
Robert: Wino niestety wpisało się w nasz stereotyp. O ile w zapach jest bardzo bogaty i w gruncie rzeczy ciekawy, o tyle w ustach brakowało nieco orzeźwienia i lekkości. Jeśli ktoś lubi takie białe wina o gęstej, maślanej strukturze, powinien tej butelki spróbować. Na szczęście intuicja kazała nam otworzyć butelkę do jedzenia, a tutaj wino sprawdziło się już znaczenie lepiej.
Marta: Usiadłam sobie wygodnie na balkonie czekając na podanie kolacji. Ci, którzy nas znają wiedzą, że kucharski prym w naszym domu wiedzie Robert. Kolacja była małą niespodzianką. Możecie nie wierzyć, ale już po pierwszy łyku nalanego wina krzyknęłam do Roberta: „Przecież to Chardonnay”. Moja awersja do tego szczepu jest nawet dalej idąca od jego sceptycyzmu. Na szczęście tym razem wino mieści się w akceptowalnych przez mnie granicach. Myślę, że do ryby, albo kurczaka w gęstym śmietankowym sosie pasowałoby jeszcze lepiej niż do naszego kurka z piekarnika.
Podsumowanie:
Za – powinno zasmakować fanom cięższych Chardonnay.
Przeciw – brakuje świeżości.
Ocena – dobre-.
Wino otrzymaliśmy od importera.