Nowości z Alto Adige od Rafa Wino

Udostępnij ten post

Alto Adige, a więc Górna Adyga (zamienne nazywa też Südtirolem/Południowym Tyrolem) to jeden z tych regionów winiarskich, do których moglibyśmy podróżować w zasadzie o każdej porze roku. Wciśnięta pomiędzy Alpy dość wąska dolina, którą u podnóża pokrywają sady jabłkowe, a zbocza po obu stronach są porośnięte przez winorośle. Jest tutaj po prostu przepięknie, a powstające w Alto Adige wina są jedyne w swoi rodzaju.


Od wielu lat jesteśmy ich wielkimi orędownikami, regularnie odwiedzamy tamtejszych producentów, a dwukrotnie udało się nam nawet uczestniczyć w festiwalu Summa organizowanym przez jedną z tamtejszych gwiazd – Aloisa Lägedera. Sporo winiarzy z Alto Adige jest już dostępnych w Polsce, a niedawno za sprawą Rafa Wino do ich grona dołączyła kolejna dwójka – Franz Haas i Tiefenbrunner.

Skąd bierze się unikatowość win z Alto Adige?

Również geograficznie i klimatycznie jest to region niezmiennie ciekawy. Dominują oczywiście tereny górskie (Alto Adige to zresztą zimą raj dla narciarzy), a uprawa winorośli koncentruje się w rzecznych dolinach Adygi i Isarco, w pewnym uproszczeniu tworzących literę Y, z Bolzano zlokalizowanym w centralnym punkcie. Od południa dolina Adygi zasysa jak komin ciepłe powietrze znad Gardy, co w połączeniu z 300 dniami słonecznymi w roku sprawia, że jest to świetne miejsce do uprawy winorośli. 

Drugim faktorem, decydującym o unikatowym charakterze miejscowych win, jest unikatowy miks winiarzy. Bowiem obok sporych rozmiarów prywatnych firm (tj. Lageder, Hofstätter, Walch, Manincor, Haas) mamy tu intensywnie działające spółdzielnie (Terlano, Tramin, Girlan, Bolzano, St. Michael-Eppan), ale także coraz więcej niewielkich winiarz, dopiero zdobywających międzynarodową sławę. Co jednak najistotniejsze, każda ze wspomnianych „firm” wytwarza świetne wina, a miejscowe spółdzielnie, które są przecież formą produkcji win często pogardzaną w wielu innych miejscach Europy, tu znajdują się w ścisłej czołówce jakościowej.

Franz Haas

Spośród prywatnych producentów Franz Haas był od dawna jednym z naszych ulubionych nazwisk, w prywatnej klasyfikacji zajmował na pewno miejsce na podium. Franz (siódmy tego imienia) jest przedstawicielem wielopokoleniowej rodziny zajmującej się winiarstwem od drugiej połowy XIX wieku. Obecnie słynie on zwłaszcza ze swoich pinot noir, w które wkłada najwięcej serca, eksperymentując z różnionymi klonami, a także bardzo wysoko położonymi winnicami (nawet do 1150 m.n.p.m.). To drugie ma być ucieczką przed postępującym globalnym ociepleniem. Swoją drogą jeśli nawet winiarze z tak górskiego regionu jak Alto Adige martwią się tym problemem, to warto zdać sobie sprawę jak jest on poważny.

Franz Haas Pinot Grigio 2020 (58,99 zł do końca lutego w promocyjnej cenie 53,09 zł)

Alto Adige to jeden z niewielu regionów, gdzie pinot grigio daje naprawdę ciekawe wina. W tym przypadku fermentuje ona w większości stali, a jedynie niewielka część w małych beczkach, następnie zaś całość dojrzewa na osadzie przez 4 miesiące. W aromacie mamy tutaj jabłka i gruszki, do tego też nuty ziołowe i delikatnie kwiatowe. Usta dość pełne, z akcentami jabłek i dojrzałym gruszkowym owocem. Raczej obłe niż strzeliste, wydaje się, że Franz zostawił też trochę cukru resztkowego, ale na szczęście w finiszu pojawia się ten niepodrabialny górski rys. Zamiast kupować bezpłciowe pinot grigio z Veneto warto zaopatrzyć się w tę butelkę. Bardzo dobre (90/100).

Tiefenbrunner

Ten producent jest dla nas nowością. To znaczy znamy go, ale jakoś do tej pory nie było okazji spróbować jego butelek. Jego pełna nazwa brzmi Tiefenbrunner Schlosskellerei Turmhof, widać więc, że mamy do czynienia z rodziną o szlacheckich korzeniach. Rzeczywiście, pierwsze wzmianki o niej pochodzą z XIII wieku, a winiarstwem zajęła się już w połowie XIX wieku. Obecnie posiadłość jest zarządza przez Sabinę i Christofa, piątek pokolenie winiarzy. Posiadają oni 25 ha winnic w miasteczkach Entiklar, Kurtatsch i Margreid, a dodatkowo skupują grona z 45 ha. Również oni te swoje parcele posiadają bardzo wysoko, a z leżącej na wysokości ponad 1000 metrów produkują słynne wino Feldmarschall von Fenner, przez wielu uznawanych za najlepsze wino z odmiany müller-thurgau na całym świecie.

Tieferbrunner Turmohof Sauvignon Blanc 2019 (94,99 zł)

W Europie tylko nad Loarą i w Styrii powstają sauvignon blanc mogące się równać z pozycjami z Alto Adige. Owoce przez 8 godzin były macerowane na skórkach, następnie przez 10 miesięcy połowa wina dojrzewa w dużych beczkach z regularnym wzburzaniem osadu, 25% trafiło do stalowych zbiorników, a 25% do 500-litrowych tonneaux, gdzie nie dopuszczono do fermentacji malolaktycznej. Po zmieszaniu wszystkich partii całość integruje się w stalowych zbiornikach przez kolejne 2 miesiące i ostatecznie trafia do butelek. To sauvignon blanc zrobiony na poważnie, na początku pachnący dość mocno beczkowo, popcornem, przypalonym na patelni masłem, czy wręcz bekonem. Dopiero po kilkunastu minutach pojawiają się bardziej charakterystyczne dla odmiany nuty szparagów, agrestu, trawy cytrynowej. Ciała jak odmianę jest całkiem sporo, w posmaku znajdziemy również więcej mineralnej świeżości. Nie jest to sauvignon przeznaczony do popijania na tarasie, ale solidne, dobrze zbudowane wino, które podalibyśmy nawet do pieczonego kurczaka. Spora klasa. Znakomite (93/100).

Tieferbrunner Turmohof Blauburgunder 2019 (94,99 zł)

Pinot noir (zwane tutaj z austriacka blauburgunderem) to kolejna ze specjalności regionu. W naszej wersji wino dojrzewa przez 10 miesięcy, częściowo w baryłkach (80%) oraz dużych beczkach. W aromacie czujemy przede wszystkim kwaskowe, chrupkie czerwone owoce, wiśnie, porzeczki, maliny. Usta też bardzo świeże, szczupłe, intensywnie porzeczkowe. O typowo górskim wyrazie, dość chłodne, mało też skoncentrowane, ale przyjemnie żywe. Świetnie pasowało nam do pieczonych udek z kaczki. Bardzo dobre (90/100).


Piękno win z Alto Adige to równowaga pomiędzy owocem, soczystą kwasowością i mineralnym kręgosłupem. Tutaj mamy to podane jak na dłoni, ale nam najbardziej zasmakował sauvignon blanc, w mniej oczywistej dla regiony, pełniejszej wersji.

P.S. Dwa wina otrzymaliśmy od importera, jedno zostało przez nas wybrane w ramach wynagrodzenia za współpracę przy pisaniu tekstów na stronę internetową.

P.P.S. Życie dopisało smutne zakończenie dla naszego wpisu. Franz Haas zmarł 13 lutego…