Nowe wina ze Słowenii w Kondrat Wina Wybrane

Udostępnij ten post

Mamy ostatnio dobrą passę jeśli chodzi o wina ze Słowenii. Niedawno spróbowaliśmy kilku pozycji z oferty Winnic Eurazji, a w poprzednim tygodniu pojawiła się okazja, by zdegustować nowinki wprowadzone do oferty przez Kondrat Wina Wybrane.


Ducal

Śmieszna sprawa, ale tego producenta doskonale znamy, nawet jeśli nie próbowaliśmy wcześniej jego win. Charakterystyczna winiarnia o rdzawej barwie znajduje się bowiem dosłownie rzut kamieniem od naszej stałej miejscówki noclegowej na słoweńsko-austriackim pograniczu. Znajdujemy się bowiem w Styrii, ale zaledwie jakieś 200 metrów od niezauważalnej tutaj granicy z Austrią.

Właściciel winiarni Mitja jest przykładem człowieka, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Ten niegdysiejszy czołowy jugosłowiański alpinista (stąd pewnie wziął się jego charakter) najpierw stworzył górski pensjonat, który w 2007 roku został wybrany najlepszym turystycznym produktem Słowenii, a wracając zresztą z gali na której odbierał nagrodzę i przejeżdżając przez Styrię, zakochał się w miejscowym krajobrazie i postanowił kupić tutaj winnicę. Jak postanowił, tak oczywiście zrobił. W nową pasję ojca szybko wciągnął się też jego syn Tim kończący wówczas karierę piłkarską. Dzisiaj to on odpowiada za winifikację rodzinnych win.

Te zaś są niezwykłe, idące nieco na przekór miejscowym trendom. Styria słynie bowiem z win krystalicznie świeżych, kwaskowych, orzeźwiających, natomiast Tim produkuje pozycje z późno zbieranych owoców, gęste, esencjonalne, mocno zbudowane (chociaż nie tracące tej typowej dla regionu sprężystości). Na początku zaczynali oni od 1,5 ha upraw, dzisiaj posiadają już dziesięć razy tyle, co jak na Styrię jest już spory areałem.

Ducal Sontia Stajerska Slovenia 2018 (159 zł)

Nazwa wina nawiązuje do rzeki Soczy (wł. Isonzo), w dolinie której znajduje się wspomniany pensjonat rodziny. W składzie musiaka znajdziemy chardonnay i welschrieslinga, które winifikowane były klasyczną metodą z 3-letnim dojrzewaniem na osadzie. Wino jest niezwykle złożone, co pokazuje już sam aromat pełen nut jabłkowej skórki, ale też dymu, suszonych ziół, orzechów i drożdży. W ustach kremowe, przyjemnie ciężkie, ale też o mocnym, kwaskowym kręgosłupie i bogactwie owoców (jabłka, cytryny, gruszki). To musiak z kategorii tych, które śmiało można zestawiać z różnymi daniami, idąc tematycznie widzielibyśmy go w towarzystwie faszerowanych wielkanocnych jajek. Znakomite- (92/100).

Ducal Renski rizling Stajerska Slovenia 2018 (149 zł)

Jak wspominaliśmy, owoce na wszystkie wina Ducal zbierane są bardzo późno, w tym przypadku w pierwszym tygodniu listopada. Ponadto rodzina preferuje wyjątkowo niską wydajność, zbierając z jednego krzewu zaledwie ok. 0,5 kg owoców. Z uwagi na taką porę część owoców dotknięta jest botrytisem, a fermentacja ma miejsce w 2600-litrowych beczkach, gdzie następnie wino spędza 2 lata z regularnym wzburzaniem osadu. Oczywiście kombinacje tych elementów dała wino bardzo esencjonalne, z aromatami korzennych przypraw, płatków róży, migdałów, brzoskwini, ale też dojrzałymi jabłkami, gruszkami. Co ważne, jest dalej kwaskowe, a nawet wręcz słone od umami, ale tej gęstości jest naprawdę sporo. Pijąc je zadbajcie o odpowiednią temperaturę wina, dużo traci gdy trochę bardziej się ociepla. Widzielibyśmy je ponownie w kulinarnych połączeniach, w tym przypadku nie ma co bać się tłustszych ryb czy drobiu. Znakomite- (92/100).

MORO

Wyjdzie na to, że znamy niemalże wszystkie winiarnie w Słowenii, wierzcie lub nie, również MORO nie jest nam obca. Odwiedzając kilka lat Marjana Simčiča, świetnego winiarza z regionu Brda (i mieszając zresztą kilka dni nieopodal), przejeżdżaliśmy bowiem koło ich siedziby. Tutaj oczywiście mamy przeciwległy kraniec kraju w stosunku do Styrii, bo Brda to apelacja przedzielona granicą słoweńsko-włoską, często zresztą zestawiana ze swoim bliźniakiem jako Collio/Brda. Jest tu więc zdecydowanie cieplej niż w Styrii, ale bliskość Adriatyku jest buforowana przez podobnie nieodległe Alpy, pozwalając winogronom na utrzymanie świeżości i kwasowości.

Rodzina zaczynała swoją przygodę z winiarstwem cztery pokolenia temu, a więc w czasach, gdy zarówno tereny obecnej Brdy jak i Collio stanowiły jeden kraj pod berłem Habsburgów. Wówczas zaczynali oni od zaledwie 0,5 ha winnic, winiarstwo było bowiem pobocznym zajęciem, a miejscowi rolnicy uprawiali również inne owoce, zboża i warzywa. Nazwa MORO nawiązuje do dziadka obecnych właścicieli, który był tak nazywany ze względu na kruczoczarny kolor włosów, zaś rumak na etykietach to znów hołd dla jednego z ulubionych koni jego syna. Dzisiaj na winnice przeznaczonych jest 7 ha, a roczna produkcja to 30-40 tysięcy butelek.

MORO Malvazija Brda 2020 (59 zł)

Wino powstaje z owoców z młodych, bo 7-letnich krzewów. Fermentacja odbywa się w stalowych zbiornikach, gdzie do 5 miesięcy wino dojrzewa na osadzie, a potem jeszcze 7 miesięcy pozostaje w nich już po jego usunięciu. Z typową dla odmiany aromatycznością, pachnące brzoskwiniami, kwiatami i dojrzałymi jabłkami. Na podniebieniu soczyste, bardzo charakterne i kwaskowe, a w posmaku pojawia się również nieco goryczki (daje o sobie znać 14% alkoholu). Niby rześkie, ale ten alkohol trochę przeszkadza. Dobre+ (88/100).

MORO Galop Brda 2016 (129 zł)

W tej czerwieni winiarz postanowił wykorzystać odmianę cabernet franc, z niewielkiej 0,5-hektarowej parceli na której znajdziemy marglową glebę. Wino dojrzewa przez 2 lata w nowych beczkach i do tego dodatkowe 2 lata w butelkach. Pachnie jak na szczep przystało – liściasto, czarnymi porzeczka, temperowanym ołówkiem. Owocowość jest naprawdę przyjemna, ale w ustach pojawia się również beczka pod postacią nut waniwli i drewna z ogniska. Na razie wydaje się jeszcze za młode, bo jednak ekspresja beczki (zawłaszcza w smaku) jest trochę zbyt agresywna. Bardzo dobre+ (91/100).

Bordon

Przy trzecim producencie znów zmieniamy region, tym razem przenosząc się na Istrię. Choć półwysep ten bywa utożsamiany z winami chorwackimi, to trzeba pamietać, że jego północna część należy do Słowenii. To najdalej na południe wysunięty winiarski region kraju, stąd też zwykle tutejsze wina są już całkiem mocno zbudowane, nasycone owocem, ale też bliskość Adriatyku daje im przyjemnie świeże, nierzadko mineralne, słone tło.

Ivan Bordon winiarstwem zaczął się zajmować jeszcze w czasach komunizmu, a następnie był pierwszym istryjskim producentem, który zaczął butelkować wina pod swoim nazwiskiem. Obecnie jego pracę kontynuuje wnuk Jan.

Bordon Evin Rosé Slovenska Istra 2020 (77 zł)

Nazwa Evin nawiązuje zarówno do imienia matki Jana, ale też wskazuje, że było to pierwsze różowe wino powstałe w regionie, tak jak Ewa była pierwszą kobietą. W składzie znajdziemy caberneta sauvignon, merlota, syrah, ale też najbardziej znaną lokalną odmianę refošk (we Włoszech znaną jako refosco). W aromacie wiśniowe i nieco truskawkowe, zbudowane wokół świeżych, owocowych nut. Podobnie smakujące, z dobrze zaznaczoną, odświeżającą kwasowością. Wino przeznaczone raczej na szeroki rynek, dość zachowawcze, ale od strony technicznej wszystko się tutaj zgadza. Dobre+ (88/100).

Bordon Bond’or Slovenska Istra 2016 (115 zł)

Tutejsze czerwone wina zwykle długo dojrzewają w beczkach i mamy tego świetną egzemplifikację. W butelce znajdziemy mieszankę równych części caberneta sauvignon, merlota i refoška, a całość dojrzewa w baryłkach przez 3 lata. Pachnie mocnym, nasyconym, dojrzałym owocem (wiśnie i śliwki), ale też nieco kwiatami. Dojrzewanie w dębie daje o sobie znać pod postacią akcentów wanilii, ogniska, ale też leśnej ściółki i przypraw. W ustach skoncentrowane, mocno nasycone, jeszcze bardzo młode, wymagające czasu, bo wyraźne garbniki (dość suche, pochodzące od beczek, nie od samych winogron) są jeszcze niezintegrowane. Bardzo dobre (90/100).


Im więcej win słoweńskich znajdziemy na polskich półkach, tym bardziej będziemy się z tego cieszyć, bo bardzo lubimy pozycje z tego kraju i zdecydowanie zasługują one na uwagę. Tym razem najciekawsze wrażenie zrobiły pozycje z winiarni Ducal i chyba najwyższy czas odwiedzić ją osobiście (a będzie ku temu okazja).