Nowe F’OZ z Biedronki – tym razem z Tejo

Staje się już tradycją, że jesienną porą na półki Biedronki zagląda nowe wcielenie wina sprzedawanego pod marką F’OZ (czyli po polsku „ujście”). Klienci dyskontu mieli już okazję próbować butelek z Douro, Aletejo, czy opisywanej przez nas wersji z Dão. Tym razem Jeronimo Martins postawiło na mniej znany region – Tejo.
Tejo (czy też do niedawna Ribatejo) to region winiarski leżący na północny-wschód od Lizbony, w dorzeczu Tagu. Dzieli się na kilka mniejszych regionów. Trzy z nich (Coruche, Almeirim oraz Cartaxo) leżą na lewym brzegu rzeki, na płaskiej, niezbyt urozmaiconej równinie. Klimat jest tu zbliżony do gorącego, leżącego bardziej na południe Alentejo. Dominują gleby piaszczyste, a jedynie nad samą rzeką, gdzie Tag niemal corocznie wylewa znajdują się te bardziej żyzne parcele. Po drugiej stronie mamy trzy kolejne strefy (Tomar, Chamusca, Santarém). Teren jest znacznie bardziej pofałdowany, a gleby gliniaste i wapienne. Region odpowiada za mniej więcej 10% wszystkich portugalskich win. W większości są to wina słabej jakości, za to szeroko dostępne w marketach. Odpowiadają za nie przede wszystkich duże, lokalne spółdzielnie. Lokalny, gorący klimat sprzyja dużej plenności gron, a dopóki na takie niezbyt ciekawe, za to tanie wina jest popyt, wielu producentom nie zależy na ograniczaniu zbiorów i skoncentrowaniu się na jakości.
Mamy więc w kieliszkach F’OZ Vinho Regional Tejo 2013 (jego cena to 17,99 zł). O ładnym, wiśniowym, błyszczącym kolorze. W nosie bardzo owocowe (czerwona porzeczka i wiśnie) z delikatnie waniliowym tłem. Usta utrzymane w podobnym duchu, o wysokiej, wręcz dominującej kwasowości. Taniny zwarte, lekko suche. Całość mało skoncentorwana, trochę zbyt rozwodniona. Dosyć proste wino, ale niepozbawione pijalności. Raczej do popijania solo, bądź do przekąsek, bo wątła struktura chyba nie podoła poważniejszemu daniu.
Podsumowanie:
Za – Lekkie i świeże.
Przeciw – Mało skoncentrowane.
Ocena – średnie+.