Na jesienną słotę – Giribaldi Barbaresco 2005

Udostępnij ten post

_DSC0505Jesienne, coraz krótsze dni. Rano szaruga. Powieki nie chcą się otworzyć. Wstanie z łóżka to walka z samym sobą. Po trzech drzemkach w telefonie rozsądek wygrywa z lenistwem. Oczy odmykają się jedynie na kilka milimetrów. Tak aby zataczającym się, ospałym krokiem dotrzeć do łazienki. Zimna woda spryskująca twarz pozwala odzyskać kontakt z rzeczywistością. Kawa, gdzie jest kawa… Po niej już dużo lepiej. Ale za oknem wciąż szaro. Mgła, deszcz, zimne powietrze, poranny mrok. Śniadanie, autobus, metro, biuro. Wychodzimy znów w mrok. Metro, autobus, mieszkanie. Kolacja. Za oknem ciemno i zimno. Depresja jak nic murowana. Gdzie kwiaty, gdzie owoce, gdzie światło, radość i śmiech?

W takie smutne momenty mamy sprawdzony sposób na rozświetlenie sobie mroków codziennego dnia. Czasem wystarczy jeden kieliszek wina, aby przenieść się w inny świat. Mogą to być zamglone wzgórza Piemontu, słoneczne porośnięte cyprysami stoki Toskanii, upalna i gorąca Dolina Douro, a nawet polski wietrzny Bałtyk, czy pachnący lubuski las.

My tym razem sięgamy po Barbaresco Giribaldi 2005. Wino zakupione przez nas u importera Magia del Vino w cenie 99 zł. Mamy więc w kieliszkach 100% Nebbiolo z co prawda nie najlepszego rocznika. Sama winnica została założona na początku XX wieku, a obecnie znajduje się w rękach trzeciego pokolenia winiarzy.

Wino już 10-letnie. W kolorze wyraźnie zestarzone, o ceglanym poblasku, ale i wciąż soczyście czereśniowe. Potrzebowało czasu, by się nam otworzyć. Początkowo z nutami utlenienia, drewna. Po godzinie pojawiło się więcej owoców – wiśnie i śliwki. Stopniowo owoc staje się coraz bardziej dojrzały, a nawet lekko podsmażony. Do tego pojawiają się zioła, leśna ściółka, mech. Usta o łagodnej kwasowości. W finiszu już utemperowane, ale wyczuwalne taniny.

Robert: Coraz krótsze i zimniejsze dni kierują mnie ku poważniejszym winom, przy których można na chwilę się zatrzymać, zastanowić, przypomnieć sobie cieplejsze, wakacyjne podróże. To Barbaresco z każdym nowym kieliszkiem dawało więcej radości, pokazywało nowe oblicze. Jednak w którymś momencie po prostu stanęło w miejscu. Po takiej butelce oczekiwałby przejścia kolejnego mostu, a tutaj tego zabrakło. Wydaje się, że zostało przez na kupione już po osiągnięciu swojego szczytu.

Marta: Wiśnie, mech, liście, porzeczki. Jesień, ta butelka przywodzi na myśl stonowane kolory, ciepłe pożółkłe barwy, dywany liści w parku. Wino bardzo stonowane, bezpieczne, przyjemne, łagodzące atmosferę, zrównoważone. Brakuje czegoś więcej, jest na skraju przepaści, ale czy to ważne. Pasuje do danej chwili, do wieczoru, odpoczynku, relaksu, kominka. 


Podsumowanie:

ZaŁadnie się rozwija, dojrzałe.

Przeciw – Brakuje domknięcia, kropki nad „i”.

Ocena – dobre+.