Mythos Mosel – Eine Riesling Reise

Przyszedł czas by podzielić się z Wami opowieścią o naszej ostatniej wizycie w Niemczech na festiwalu Mythos Mosel. Nie ukrywamy, że jego idea, miejsce, w którym się odbywa i ludzie – na tyle nas zachwyciły, by pojawiło się przekonanie o nie opuszczaniu tej imprezy w przyszłości. Mozela od dawna nas do siebie przyciągała. Przepiękne krajobrazy, zbocza wzgórz – pokryte winnicami, opadające stromo ku rzece oraz magia pochodzących stamtąd butelek sprawiały, że mieliśmy silne postanowienie odwiedzenia tej części Niemiec. W końcu nam się udało…
Tegoroczna edycja festiwalu to już jego trzecia odsłona. Ideą jest rokroczna zmiana miejsca, a którym się odbywa, tak aby z jednej strony winiarze nie czuli się pokrzywdzeni, a z drugiej by przybywający goście mogli podziwiać inne fragmenty Środkowej Mozeli. W 2016 roku bawiliśmy się więc pomiędzy Ürzig a Pünderich. Poza tymi miasteczkami stacje były rozmieszczone w Erden, Lösnich, Kinheim, Kröv, Traben-Trarbach, Enkirch i Reil. Całość zamykała się na obszarze około 25 kilometrów (krętą i przepiękną drogą wzdłuż Mozeli). Pomiędzy miastami kursowały specjalnie na tę okoliczność podstawione autobusy, część fanów wina wybierała dojazd rowerem, ale najpraktyczniejszym wyjściem jest jednak samochód (warto dobrać się w więcej osób, wtedy mniejszy procent będzie poszkodowany) – choć to chyba jednak jest niemożliwe!
We wspominanych lokalizacjach umieszczono łącznie 26 stacji, w każdej prezentowało się 3-4 producentów, z których znów każdy pokazywał co najmniej 5 swoich win. Łatwo sobie wyobrazić ilość etykiet, które można było spróbować (choć wydawało się nam to niemożliwe, doszliśmy do pewnej granicy, jeśli chodzi o możliwości degustowania kolejnych etykiet). Przyznajemy też, że nawet dwa dni to zbyt krótki czas, aby odwiedzić wszystkich winiarzy. Wybierając się na Mythos Mosel warto już wcześniej zaplanować trasę i producentów, których wina koniecznie chce się spróbować. Nam pomógł (w tym niezawodny!) Kuba Małecki, który zapewnił na miejscu swoje świetne towarzystwo, dzielił się wiedzą i doświadczeniami.
Rozpoczęliśmy od razu z wysokiego C. Pojechaliśmy bowiem do Enkirch, gdzie w jednej lokalizacji prezentowały swoje wina takie tuzy jak Markus Molitor, Max. Ferd. Richter czy Immich-Batterieberg.
Markus Molitor (w Polsce importowany przez Winkolekcję) nie jest już wschodzącą gwiazdą niemieckiego winiarstwa (jak został nazwany w 1999 roku). Dziś jest to po prostu supernowa, posiadająca 42 hektary winnic, na takich słynnych zboczach jak: Ürziger Würzgarten czy Erdener Trepchen.
- Schieferstein Riesling Trocken 2014 jest wciąż młody, bardzo czysty, kamienny. Z długim słonym finiszem w smaku. Bardzo dobre.
- Wehlener Sonneuhr Riesling Spätlese Trocken 2011 to już akcenty woskowe i miodowe. Do tego mamy dojrzałe jabłka i mirabelki. Usta w kontraście bardziej wycofane, dopiero w finiszu dochodzi mocna kwasowość. Bardzo dobre-.
- Jeszcze bardziej aromatyczny jest Bernkasteler Badstube Riesling Kabinett Feinherb 2015. Choć młodziutki, to wdzięczny się nutami melona i marakui. W ustach czuć, że jest świeżo po zabutelkowaniu, jeszcze lekko drożdżowy i musujący. Musi się ułożyć. Dobre+.
- Wehlener Klosterberg Riesling Spätlese Feinherb 2007 jest już ładnie ewoluwany, z akcentami oleistymi i maślanymi. Bardzo gęsty, wciąż świeży, z ożywczą kwasowością. Piękne wino. Znakomite-.
- Za młody jest jeszcze Wehlener Sonneuhr Riesling Spätlese Frustuss 2014. Na razie zamknięty, z przesłoniętą przez cukier kwasowością. Dajcie mu 2-3 lata. Dobre+.
- Wehlener Klosterberg Riesling Auslese Frustuss 2005 to już wino najwyższych lotów. W nosie pachnie orzechami, cytrynami w miodzie, kwiatami lipy. W ustach rozbudowane, ale i z kwasową, stalową ramą. Potężny, kilkuminutowy finisz. Znakomite+.
Kolejną niekwestionowaną gwiazdą jest Max. Ferd. Richter (DELiWINA). Swoje wina (jak przed dziesięcioleciami jego przodkowie) fermentuje w coraz rzadziej spotykanych tradycyjnych dużych, dębowych beczkach. Posiada 16 hektarów winnic, w tym wiele na czołowych siedliskach w Wehlen czy Brauenbergu. Szkoda, że większość win została zaprezentowana w świeżutkim (choć zdaniem wielu wybitnym) roczniku, gdyż niestety nie miały one czasu ułożyć się w butelkach.
- Brauenberger Juffer Riesling Kabinett Trocken 2015 wyróżnia się jeszcze nieco zbyt wybujałą kwasowością, która na razie przykrywała pozostałe zalety wina. Dobre.
- Graacher Dompropst Riesling Kabinett Feinherb 2015 pachnie dojrzałymi jabłkami. W ustach z ładnym balansem cukru i kwasowości oraz długim finiszem. Bardzo dobre-.
- Veldenzer Elisenberg Riesling Kabinett 2015 na razie zdominowany jest przez nuty postfermentacyjne – kiszoną kapustę i ogórki. Usta z przewagą cukru, jeszcze rozchwiane, choć zdradzające potencjał. Dobre+.
- W Wehlener Sonneuhr Riesling Kabinett 2015 mamy za to nuty stajni i zielonego ogórka. Za to w ustach już z lepszą koncentracją i długim, mineralnym finiszem. Bardzo dobre.
- Jeszcze ciekawszy był Brauenberger Juffer-Sonneuhr Riesling Spätlese 2015. Bo choć z jednej strony z bardzo rozbudowanym zapachem obejmującym akcenty gruszek, moreli i brzoskwini, to w ustach z zaskakującą finezją i lekkością. Bardzo dobre+.
- Obezwładniające było też wino z tej samej parceli, ale dwa lata starsze i z kategorii Auslese. Brauenberger Juffer-Sonneuhr Riesling Auslese 2013 ma w sobie więcej nut herbatników i miodu. W smaku gęste ale i kwaskowe. Znakomite-.
O ile poprzedni dwaj winiarze to już uznani producenci, Immich-Batterieberg do podium aspiruje. Jego wina było zresztą dla nas jednym z największych pozytywnych zaskoczeń tego dnia. Wszystko za sprawą Gernota Kollmanna, jednego z najlepszych winemakerów znad Mozeli, który przejął produkcję win z Immich-Batterieberg. Jego filozofia to działanie w 100% w zgodzie z naturą, zarówno na winnicy jak i podczas winifikacji. Trzeba przyznać, że w efekcie jego wina na tle pozostałych próbowanych przez nas pozycji posiadały swoisty, niepodrabialny rys.
- C.A.I Riesling 2015 było butelkowane zaledwie kilka dni przed festiwalem, stąd nie dziwi na razie zbyt mocna kwaswość. Ma się wrażenie picia czystego soku z cytryny, trudno uwierzyć, że nasze szkliwo to wytrzymało. Dobre+.
- Eschenburg Riesling 2014 powstaje z winogron z najlepszych parceli w Enkirch. Nie mamy tu eksplozji owoców, a za to więcej nut kamiennych, ziołowych, mineralnych. Bardzo długi, kwaskowy finisz. Bardzo dobre-.
- W podobnym tonie jest utrzymany Steffenberg Riesling 2014. W nosie z jednej strony lekko kiszony, z drugiej z nutami ziół. Usta wydają się z pozoru zbyt mało skoncentrowane, ale to tylko pierwsze wrażenie, bo po tą taflą znajdujemy solidną, naprężoną strukturę. W tym winie jakby w ogóle nie było owocu, ale zupełnie to nie przeszkadza. Bardzo dobre.
- Ellergrub Riesling 2014 to znów morska sól, kamienie i mineralność. W ustach niesamowicie czyste i eleganckie, choć jeszcze za młode. Bardzo dobre.
- Batterieberg Riesling 2013 ma zdecydowanie więcej struktury i wypełnienia. Tu znajdziemy już miód, wosk, masło. W smaku z delikatnym cukrem resztkowym i świetną koncentracją. Powinno się jeszcze bardzo rozwinąć w przeciągu następnych lat w butelce. Znakomite-.
Nie dane nam było zbyt długo delektować się wspomnieniami tych butelek, gdyż plan dnia był napięty a w Enkirch mieliśmy do odwiedzenia jeszcze jedną stację, gdzie chcieliśmy spróbować win od kolejnego świetnego producenta jakim jest Fritz Haag. Ma on swój charakterystyczny, oszczędny, czysty styl, który idealnie trafia w nasze gusta. Ponownie mieliśmy szansę dostrzeć potencjał jaki ma najnowszy rocznik. Brak starszych etykiet spowodowany jest faktem, że wina Fritza Haaga rozchodzą się na pniu.
- Riesling Trocken 2015 ma delikatnie owocowy, ale nie rozbuchany zapach. Usta wyraźnie wytrawne, z mocną kwasowością. Bardzo dobre-.
- Brauenberger -J- Riesling Trocken 2015 ma w sobie nuty melona, jabłek, cytryny i miodu. W smaku lekkie, ale z ładną strukturą i długim finiszem. Bardzo dobre+
- Podobne doznania zapewnia Brauenberger Juffer Riesling Feinherb 2015. Tu choć mamy więcej cukru resztkowego, nos o dziwo jest bardziej ziołowy, schowany. Za to usta ponownie czyste, z mocnym finiszem i zdecydowaną, silną kwasowością. Bardzo dobre.
- Brauenberger Riesling Kabinett 2015 jest w nosie chyba najbardziej niedojrzałe z próbowanych, o wyraźnych akcentach drożdży. Usta przepiękne, mineralne, skaliste. Bardzo dobre.
- Brauenberger Juffer Riesling Spätlese 2015 jest na razie jeszcze zamknięty. Póki co w smaku dominuje cukier, ale kwasowość objawia się w finiszu. Duży potencjał na przyszłość. Bardzo dobre+.
- Podobnie za młody jest Brauenberger Juffer Riesling Sonneuhr Riesling Auslese 2015. Któż widział pić Rieslinga klasy Auslese zaledwie kilka tygodni po zabutelkowaniu? Wydaje się mieć przed sobą świetlaną przyszłość, bo w ustach struktura wprawia w zachwyt, ale błagamy, odłóżcie je do piwnicy na co najmniej 5 lat. Bardzo dobre.
Z Enkirch udaliśmy się do kolejnego rewelacyjnego stanowiska, tym razem w Pünderich, gdzie w rodzinnym domu Clemensa Buscha (o degustacji jego win opowiemy w oddzielnym poście), można było spróbować butelek od takich sław jak Heymann-Löwenstein, S.A. Prüm i Carl Loewen.
Heymann-Löwenstein to największa gwiazda leżącego bardziej na północ od większości wystawiających się producentów regionu Terrassenmosel. Był więc tym razem na nieco gościnnych występach, ale mógł zawstydzić wielu winiarzy znad Środkowej Mozeli.
- Scheifferterrassen Riesling 2014 to wino, gdzie owoce ustępują nutom mineralnym i kamiennym. Usta z ładną strukturą i elegancką kwasowością. Bardzo dobre-.
- Riesling „vom blauen Schiefer” 2014, a więc pochodzący z parceli zlokalizowanych na niebieskim łupku, mimo roku w butelce wciąż nie dojrzał i w nosie dominują póki co nuty kiszone. Usta znów zdominowane przez odklejającą się kwasowość. Trzeba dać mu więcej czasu. Dobre+.
- Stolzenberg Grosses Gewächs 2014 ma niesamowicie ciekawy zapach, przywodzący na myśl popiół z ogniska. W ustach z długim, ziołowym posmakiem i zaznaczoną kwasowością. Do odłożenia na co najmniej 4 lata. Bardzo dobre-.
- Uhlen Laubach Grosses Gewächs 2014 w nosie na razie niezbyt rozwinięte. Za to w smaku naprawdę poważne. Kamienne, z intensywnym, wykręcającym język finiszem. Piękna struktura, pełne ciało. Bardzo dobre+.
- Trzy ostatnie wina pozwoliły zaobserwować jak mogą się różnić Rieslingi z poszczególnych parceli, a smaczku dodał fakt, że każda z nich jest oznaczona jako Grosses Gewächs, a więc najlepsze siedlisko w niemieckiej klasyfikacji. Uhlen Roth Lay Grosses Gewächs 2014 wprowadziło nas w konfuzję. Pachnie niezbyt przyjemnie, nutami podwórka i stajni. Również usta są mniej kwaskowe od poprzednika. Za to zachwycają mocne, gęste, napięte usta. Olbrzymi potencjał. Bardzo dobre+.
Skoro za nami prawie trzydzieści Rieslingów z najwyższej półki, to czas na przerwę. Bądźcie jednak czujni, bo druga część naszej opowieść również będzie obfitowała w wielkie gwiazdy znad Mozeli i ich piękne wina. C.d.n.