Morawy #1 – Sonberk Ryzlink Rýnský 2011

Udostępnij ten post

DSC_0828W ramach poszerzania naszych winnych horyzontów sięgamy w ostatnim czasie po wina z niezbadanych przez nas do tej pory krajów. Niedawno mieliśmy okazję udać się do Węgier, a teraz zaczynamy mini-serię degustacji win z Moraw. Na pierwszy ogień poszło wino z bardzo lubianego przez nas szczepu – Riesling. Pierwsze skojarzenia, które się z nim wiążą to wina z Niemiec, Austrii, czy choćby Chile, Australii. Byliśmy bardzo ciekawi jak sprawdzi się jego morawska wersja – Ryzlink Rýnský Sonberk 2011, zakupiony w sklepie winozmoraw.pl, dostępny w cenie 60 zł.

Morawy to region leżący na południu Czech, w okolicach Brna. Ubolewamy, że tamtejsze wina mimo iż mają dobrą opinię, są wciąż słabo dostępne. Winnica Sonberk swoją historię datuje aż na XIII wiek – to wtedy zasadzono pierwsze krzewy winorośli. W XVI wieku wina cieszyły się już tak dobrą renomą, że były dostarczane na dwór ówczesnego króla Czech i Węgier – Ludwika Jagiellońskiego. Obecnie winnica zajmuje 40 hektarów winorośli na Słonecznym Wzgórzu (Sonnberk). Uprawiane szczepy to – Riesling, Sauvignon, Traminer, Pinot Gris, Chardonnay, Pálava, Moravian Muscat i Merlot.

Produkowane jest z winogron z późnego zbioru, dzięki czemu ma 7,8 gram cukru resztkowego. W kieliszku o delikatnym kolorze białego złota, z zielonkawymi refleksami. W nosie intrygujące, o dwoistej naturze – z jednej strony mamy świeżą cytrusową owocowość, a z drugiej nuty miodowo-naftowe, czy nawet kwiatu lipy. Zderzenie tych aromatów daje ciekawy efekt, nieoczywisty i bardzo przypominające nuty znane z Rieslingów znad Mozeli. W ustach pierwszy atak jest zdecydowanie kwaskowy (to lubimy w tym szczepie), potem przychodzi czas na mgnienie słodyczy, a finisz znów zabiera w cytrusową powłóczystą podróż.

Robert: Po przesycie winami z Piemontu, biała butelka to bardzo przyjemna odmiana. Ma wszystko czego chcę od Riesling – dużą kwasowość, rześkość i benzynowy posmak. Morawskie otwarcie zdecydowanie na plus, ta butelka zupełnie nie odstaje od win od naszych zachodnich sąsiadów, które to butelki uchodzą wszak za archetyp Rieslinga. 

Marta: To faktycznie bardzo przyjemna butelka. Smaki zaskakują i jednocześnie przenikają się – każde doznanie ma swoje „5 minut” i to uznaje za wielki plus. Jedno maleńkie ale… miód i naftowe nuty dla mnie ciut za wysokie progi.


Podsumowanie:

Za – Bardzo typowy, kwaskowy, świeży Riesling.

Przeciw Trudno coś znaleźć, może usta mogłoby dawać więcej niuansów.

Ocena – dobre+.