Birillo Maremma 2011 na Mikołajki

Dzisiejszy Winny Wtorek to wina sprezentowane blogerom przez blogerów. Nasz Święty Mikołaj chyba znał nasze upodobania, gdyż doskonale trafił w gusta. Nie dość, że lubimy Toskanię to bardzo nam smakują tzw. Supertoskany, a więc wina z tego regionu produkowane z międzynarodowych odmian takich jak Cabernet Sauvignon, Syrah czy Merlot. Udają się one zwłaszcza niedaleko toskańskiego wybrzeża – na północy w Bolghieri i na południu w regionie Maremma.
Nasz prezent to Birillo 2011 z winnicy Principe Corsini. Rodzina Corsini była jedną z najstarszych toskańskiego rodzin szlacheckich. Spośród tego rodu wywodził się m.in. papież Klemes XII. W obecnych czasach rodzina zajęła się biznesem winiarskim i posiada dwie posiadłości – w regionie Chiantii (Ville le Corti) oraz wspomnianej Maremmie (Marsiliana). Samo wino stanowi kupaż Caberneta Sauvignon i Merlot, uzyskiwanych z 15-letnich krzewów. Po zbiorach na początku września winogrona przez 12 dni fermentują w otwartych stalowych zbiornikach, a następnie przez 12 miesięcy w używanych beczkach. Winnica produkuje rocznie 45 tysięcy tych butelek.
Jeśli chodzi o same wino, to w kolorze jest dość ciemne, choć nadal transparentne w tonacji ciemnej wiśni. Zaraz po otwarciu w nosie dominują nuty szpitalnej sali i ziołowych pastylek na gardło, co samo w sobie jest bardzo przyjemne. Gdy wino pooddychało nadal na pierwszym planie mamy zioła, dym, pieczone mięso a w tle wędzone śliwki, wanilię, pieprz i pieczone mięso. Jakbyśmy siedzieli przy wakacyjnym grillu. W ustach średnia kwasowość, tutaj jest wreszcie więcej porzeczkowej owocowości, choć wciąż przykrytej ziemią i ziołami. Taniny w finiszu bardzo ładnie wtopione, aksamitne, a sam posmak długi i na końcu lekko gorzkawy.
Robert: Bardzo ciemny, duszny nos. O ile nie lubię podobnych rejestrów zapchanych owocową konfiturą, to tutaj mamy coś o wiele przyjemniejszego. Bo na pierwszym planie królują nuty zwierzęce, ogniskowe i wędzone. Dopiero w ustach mamy trochę więcej owoców.
Marta: Uwielbiam Supertoskany, bo jak ich nie lubić? O ile Cabernet Sauvignon połączony z Merlotem w wersji z Bordeaux jest dla mnie zazwyczaj nie do przetrawienia, to już samo połączenie z Toskanii wspina się na wyżyny moich ideałów. Wino kojarzy mi się z toskańskimi wzgórzami otulonymi dymem z ognisk, na których piecze się dziczyzna. Jest soczyste i krwiste.
Podsumowanie:
Za – Złożone i niejednoznaczne.
Przeciw – Na prezent się nie narzeka 🙂
Ocena – bardzo dobre.
Święty Mikołaju – dziękujemy, a wszystkim życzymy Wesołych Świąt!