Villa Tolnay Bodascony Rajnai Rizling 2012 na Mikołajki

Udostępnij ten post

Dzisiejszy Winny Wtorek to specjalna, mikołajkowa odsłona. Jak co roku blogerzy wysyłają sobie paczki z winami, których opisy zamieszczają następnie na swoich stronach. Naszym Mikołajem okazał się tym razem Sławek Sochaj z bloga Enoeno, któremu bardzo dziękujemy za ciekawy upominek.

Trzeba przyznać, że Sławek wiedział, jak trafić w nasze gusta. Nie raz pisaliśmy, że Riesling to nasz ulubiony biały szczep. Próbowaliśmy już dziesiątek win z tej odmiany z Niemiec, Austrii, Chile, Australii, ale i z Moraw, Polski, Włoch, czy nawet Hiszpanii. Nigdy jednak nie mieliśmy okazji spróbować butelki Rieslinga z Węgier.

Villa Tolnay to producent uprawiający winogrona na półno_DSC2248 (1)cnych brzegach Balatonu. Posiada 17 hektarów w gminie Tapolca oraz dodatkowe 6 w regionie Bodascony. To właśnie z tej drugiej lokalizacji pochodzi nasz prezent. Bodascony bierze swoją nazwę od dominującej nad okolicą charakterystycznej powulkanicznej góry o płaskim szczycie. Cały region jest położony właśnie na takim powulkanicznym podłożu, nad które wyrastają niewielkie wzgórza powstałe tam, gdzie lawa wylewała się ze szczelin w skorupie ziemskiej. Taka gleba w połączeniu z bliskością dużego zbiornika wodnego (Balaton dostarcza wilgoci latem, a zimą działa jak kaloryfer) już od czasów rzymskich stanowiła dobre miejsce do uprawy winorośli. Bodascony słynie z produkcji win z odmiany Olaszrizling (tzw. Riesling włoski), różnej od Rieslinga reńskiego. Tym większe nasze zaskoczenie, że Sławek wyśledził takie cudo – Villa Tolnay Bodascony Rajnai Rizling 2012. Wino dostępne jest w ofercie wrocławskiego sklepu Winofani.

Wino o ładnym, błyszczącym, złocistym kolorze. Pachnie woskiem, naftą, kwiatami i morelami. Do tego jest wyraźnie mineralne, metaliczne. W ustach kwasowość jest na niższym poziomie, niż w Rieslingach od naszych zachodnich sąsiadów. Zarazem jednak wino ma więcej ciała, jest gęstsze, niemal oleiste. W finiszu pojawia się również delikatna słodycz.

Robert: Strzelistość, mocna kwasowość, chłodne aromaty – takie zazwyczaj są Rieslingi z Niemiec. Ten Węgrzyn to zupełnie inna poetyka. Gęsty, z bogatszą fakturą, cieplejszy. Aż chciałoby się do niego podać kurczaka w śmietanowym sosie. Choć pachnie jakby była to słodka wersja, cukier pojawia się dosłownie na mgnienie oka dopiero w finiszu. Idealna butelka na grudniowy wieczór, bo ten miodowy nos pozwala zapomnieć o krótkich dniach i przenieść się duchem ponownie w wakacyjne, ciepłe klimaty. 

Marta: Dla mnie to takie typowe wino na randkę. Za oknem świecą gwiazdy, w kominku tli się ogień – to jest czas tej butelki. Jej aksamitna zmysłowość, gęstość i sensualny nos to świetne uzupełnienie wieczornej atmosfery.


Podsumowanie:

Zaciekawy zapach, dobra struktura.

Przeciwpo pierwsze nie wypada doszukiwać się wad w prezencie, a po drugie tak naprawdę żadnych nie dostrzegamy.

Ocena – bardzo dobre.


Pozostali blogerzy od Mikołaja otrzymali:

– Blurppp: dostał białe wino z Hiszpanii

– Dolina Mozeli: bardzo przyjemny Furmint

– Eno Eno: św. Mikołaj przyniósł chorwacką czerwień

– Italianizzato: Pinot Noir z Burgundii

– Pisane Winem: św. Mikołaj był w Portugalii…

– Przy Winie: Gustaw dostał TiTi z Egeru!

– Winne Przygody: sama słodkość

– Winniczek: także obdarowany Portugalią

– Zdegustowany: obdarowany mozelskim Rieslingiem