Migawki z włoskiej oferty Biedronki

Od kilku miesięcy na rynku win dyskontowych w dwóch głównych sieciach – Biedronka i Lidl, nastąpiła zauważalna zmiana. Lidl praktycznie zaprzestał marketingu swojej oferty, a i ona sama ostatnio pozostawia wiele do życzenia. Po (wyraźnie też gorszej niż rok temu) ofercie win z Węgier, która trafiła na półki w lutym, nie pojawiło się praktycznie nic nowego poza kilkoma odgrzewanymi butelkami. Również Biedronka chyba już definitywnie zaprzestała przedstawiania swojej oferty szerszemu gronu. Czy to oznaka, że obie sieci okrzepły, zagarnęły swoją część rynku i zadowolone z efektu pragną skupić sie na innych obszarach, czy też po prostu budżety na marketing i reklamę zostały ograniczone? Nie nam to oceniać, a prawda jest też taka (wbrew temu, co głosi kilku importerów), że blogerzy nie wiszą na pasku dyskontów, nie są też uzależnieni od wysyłanych butelek i jeśli coś ciekawego w ofercie obu sieci się pojawia, próbujemy z własnej inicjatywy przyjrzeć się takim pozycjom. Dlatego, gdy w Biedronce na półki wskoczyła nowa oferta win z Włoch (czyli naszego ukochanego winiarskiego kraju), ruszyliśmy, aby zobaczyć co w wiosennej trawie piszczy.
Oferta obowiązuje od 11 kwietnia, w ramach selekcji dostępne są 24 pozycje. Jeśli chodzi o szczegóły to mamy dwa wina musujące (dostępne w regularnej sprzedaży Porta Leone Prosecco Treviso oraz słodkie Fragolino), siedem białych, czternaście czerwonych, oraz wzmacnianą i również już znaną Lando Marsala. Ceny zaczynają się od 9,99 zł po 34,99 zł za najdroższe wino o którym piszemy poniżej.
Etykieta z Wenecji o łatwej do zapamiętanie nazwie UVAM Pinot Grigio 2014 (16,99 zł) powinna być znana stałym bywalcom Biedronki, gdyż w dyskoncie można było dostać poprzedni rocznik wina. Wiele razy słyszeliśmy opinie, że Pinot Grigio to szczep, który zwykle daje nieciekawe, mało aromatyczne, płaskie wina. Na szczęście nasze doświadczenia są zazwyczaj zupełnie przeciwne. Również w tej butelce w nosie możemy wyczuć odrobinę akcentów tropikalnych, trochę świeżych jabłek, a całość jest lekka, ale przyjemna. W ustach z niezbyt wysoką kwasowością i małym ciałem, ale przecież idzie wiosna, a to takie typowe wino „tarasowe” o leciutkie, zwiewnej, ale i orzeźwiającej strukturze. Dobre-.
Vermentino do odmiana, która jest rozpowszechniona na półksiężycu obejmującym południe Francji oraz północne i środkowe Włochy, jak również wyspy na Morzu Śródziemnym. Jest to zresztą szczep, który w takim nadmorskim klimacie daje najlepsze efekty. Biedronka sięgnęła po Vermantino z Sardynii – La Cacciatora Vermentino di Sardegna DOC 2013 (12,99 zł). W nosie bardzo zwiewne, słabo aromatyczne. Gdzieś w tle pojawia się na moment delikatna owocowość, ale w porównaniu do poprzedniej butelki jest jej tu zdecydowanie mniej. Również usta utrzymane w podobnym tonie, czyste, choć bez wyrazu. Średnie-.
Kolejna butelka z Wenecji od razu krzyczy do osób stojących przed półką wyrazistą etykietą. Jakby tego było mało, po wzięciu do ręki ma wagę, której nie powstydziłoby się niejedno Primitvo z południa Półwyspu Apenińskiego. Neropasso Originale Rosso Veneto IGT 2013 (26,99 zł) to kupaż odmian Corvina, Corvinone oraz Caberneta Sauvignon, z owoców z późnego zbioru. Po nalaniu do kieliszka okazuje się, że analogia do Primitivo nie jest wcale zbyt daleko idąca. Nawiasem mówić wino jest w wyrazie bardzo podobne do również dostępnego w Biedronce (nawet w identycznej cenie) Salice Salentino Comera. Wino pachnie smażoną konfiturą ze śliwek, topiącym się od skwaru asfaltem, dymem z wędzarni. Usta słodkawe, z podobnym śliwkowym owocem i wyraźnymi taninami. Butelka daleka od naszych smakowych ideałów, ale chcielibyśmy ją spróbować do kaszanki z grilla. Średnie+.
Wraz z Duca di Sargano Toscana Rosso IGP 2014 (16,99 zł) przenosimy się do pięknej Toskanii. Mamy wino o ciemnym, wiśniowym kolorze. Pachnie świeżo, z jednej strony dostrzegamy soczystą, wiśniową owocowość, a z drugiej dochodzą do głosu akcenty kwiatowe. Usta z niską kwasowością, mało skoncentrowane, z bardzo lekkimi taninami. Trochę wodniste, ale i uczciwie, przyjemnie soczyste. W tej cenie jest proste do bólu, ale i poprawne, choć szybko po nalaniu do kieliszka traci sporo ze swojej werwy. Dobre.
Najdroższe wino oferty to Duca di Sargano Vino Nobile di Montepulciano DOCG 2012 (34,99 zł). To spore zaskoczenie, choć może nie tak spektakularne jak umieszczenie na półkach dyskontu Barolo, czy Brunello. Pamiętajcie, że takie pozycje w dyskontowych cenach zwykle nie dają tylu emocji, co nawet średniej jakości wina z danej apelacji. Możemy się Wam przyznać, że Vino Nobile di Montepulciano nie cieszy się naszą atencją. O ile bardzo lubimy butelki z Chianti i Montalcino, to w winach z Montepulciano czegoś nam brakuje. Naszego nastawienia nie zmieniła nawet wizyta w samym (skądinąd przepięknym) toskańskim miasteczku, gdy mieliśmy okazję spróbować całej gamy miejscowych win. Vino Nobile di Montapulciano według apelacyjnych przepisów musi być kupażem co najmniej 70% Sangiovese, które może być uzupełnione o 10-20% Canaiolo i kilka innych lokalnych odmian. Wymagane jest ponad to co najmniej 2 lata dojrzewania, z tego rok musi odbywać się w beczkach.
W nosie w pierwszej chwili pokazuje się sporo lekko podsmażonego owocu. Później zapach staje się bardziej świeży, można wyczuć chrupką wiśnię z pestką. Usta z wyraźnie wyczuwalnymi, choć wcale nie suchymi taninami. Do tego mamy średnie ciało, ale całość psuje zielonkawa, warzywna nuta, która wyczuwalna jest gdzieś w tle. Nawet biorąc pod uwagę nas sceptycyzm, musimy przyznać, że choć wino odstaje od typowych butelek z Montepulciano, to tak między nami nie możemy mu wiele zarzucić. Stąd zasłużona ocena dobre+.
Z pierwszym rzutem oczu na dyskontową półkę od razu zauważyliśmy charakterystyczny napis „Albeisa” na jednej z butelek. Znak rozpoznawczy organizacji skupiającej piemonckich winiarzy pozwolił od razu ocenić z czym mamy do czynienia. Jednak spojrzenie na koktretykię wprowadziło lekką konfuzję. Cantine Castelvecchio Piemonte Rosso DOC 2013 (24,99 zł), kupaż trzech najbardziej charakterystycznych dla Piemontu odmian (Nebbiolo, Barbera i Dolcetto) zostało bowiem określone jako wino półsłodkie. Po nalaniu do kieliszka możemy ocenić, że taki opis to znaczna przesadza. Rzeczywiście w butelce można doszukać się słodkiej owocowości, jednak nijak nie jest to wino półsłodkie. Za to w nosie z charakterystycznym dla Piemontu wiśniowym owocem (chłodniejszym niż przy butelkach z Toskanii). Usta również pod dyktando owoców, ale i z wyczuwalnymi taninami. Proste, choć smaczne i pijalne. Dobre-.
Przetestowaliśmy tym razem 25% oferty Biedronki. Biorąc pod uwagę, że kilka innych butelek mieliśmy już okazję degustować wcześniej możemy pokusić się o stwierdzenie, że tym razem dyskont rozważnie wybrał prezentowane pozycje. Mamy tu etykiety które z przyjemnością możecie sączyć w wiosenny wieczór (UVAM, Toscana Rosso), takie które warto spróbować do grilla (Salice Salentino, Neropasso), czy po prostu smaczne codzienne butelki (Piemonte Rosso, Vino Nobile di Montepulciano). Dajemy soliny plus.