Markus Altenburger – wina z wapienia i łupku

Odwiedzany w listopadzie austriacki region Leithaberg położony nad brzegami Jeziora Nezyderskiego sprawia nieco senne wrażenie. Gdy byliśmy tam zeszłego roku mglista aura nadawała mu dodatkowej tajemniczości i nawet odrobinę bajkowego charakteru. Nie brak tu też wielkich winiarzy, a jednym z nim jest choćby Markus Altenburger.
Z dna morza
Z winnic Leithabergu pochodzą jedne z najbardziej eleganckich austriacki win. Aby zrozumieć ten fenomen i miejscowe terroir trzeba jednak cofnąć się miliony lat wstecz. Wtedy okolice te stanowiły dno morza, na którym odkładały się szczątki zasiedlających ten praocean koralowców i innych form życia. W efekcie, gdy Ziemia przeobraziła się i lądy przybrały obecny kształt, okazało się, że na Górach Litewskich (bo tak geograficznie określa się miejscowe wzgórza) znajdziemy glebę, którą tak kochają winorośle, a więc wapień znany tu jako Leithakalk. Jednocześnie na wyższych partiach wzgórz, które niegdyś wystawały ponad wspomniany ocean i na których wapień nie miał okazji się odkładać, na powierzchnię przebija się praskała pod postacią łupków. Wina pochodzące z tych dwóch rodzajów gleby wyraźnie się od siebie różnią. Te z łupków są zwykle szczuplejsze, bardziej wyciągnięte od tych z wapienia. Ale jedne i drugie łączy wspólna cecha – mineralność, która jest wyraźnie wyczuwalna w winach z Leithabergu.
Poza glebą, drugim ważnym czynnikiem dla miejscowego winiarstwa jest bliskość rozległego zbiornika wodnego, jakim jest Jezioro Nezyderskie. Leithaberg rozciągnięty jest bowiem długim pasem winnic wzdłuż jego zachodniego i północno-zachodniego brzegu. Jezioro Nezyderskie to znów relikt czasów, gdy rozciągał się tutaj step, jest bardzo płytkie (pod tym względem przypomina np. Balaton), a przez to szybko się nagrzewa, działając jak ogromny kaloryfer, ogrzewający winnice. Jednocześnie zaś wieczorami z Gór Litewskich spływają chłodniejsze masy powietrza. Mamy więc kolejny faktor, który tak lubią winorośle – duże dobowe różnice temperatur pozwalające na zachowanie w owocach kwasowości i świeżości.
Szybka droga na szczyt
Markus Altenburger to jeden z tych winiarzy, któremu dojście na szczyt zajęło wyjątkowo krótki okres czasu. Sama rodzina przybyła do miasteczka Jois w XVI wieku i jak inni ówcześni rolnicy przez kolejne pokolenia obok winorośli uprawiali oni również zboża, warzywa i inne rośliny. Mocniejszy zwrot w stronę winiarstwa nastąpił dopiero po II wojnie światowej, a w 1999 roku przychód z produkcji wina był już na tyle istotny, że rodzice Markusa zdecydowali się na wydzierżawienie reszty gospodarstwa, chcąc skupić się jedynie na winiarstwie. Jak mówi Markus, nie były to wówczas wybitne wina, a raczej typowo „turystyczne” pozycje.
On sam dołączył do rodzinnego biznesu w 2006 roku, a sześć lat później przejął całkowitą odpowiedzialność za winiarnię. Od tego czasu niemal potroił ilość posiadanych winnic (z 6,5 ha do obecnych 17 ha), a także zdecydował najpierw o przejściu na uprawę organiczną, a ostatecznie biodynamiczną. Swoje wina fermentuje na naturalnych drożdżach i bez kontroli temperatury. Nie lubi dojrzewania win w stalowych zbiornikach, których używa jedynie na czas fermentacji i do kupażowania, zamiast tego preferuje długie dojrzewanie na osadzie w beczkach, betonie czy ceramicznych zbiornikach. Poza podstawowymi pozycjami nie filtruje win przed przelaniem do butelek, a siarkowanie jest ograniczone do minimum.






by https://markusaltenburger.com
Markus słynie głównie ze swoich świetnych, eleganckich czerwonych win z odmiany blaufränkisch, ale niezwykłą atencją darzy on również neuburgera, a więc białą odmianę pochodzącą z Wachau, która świetnie radzi sobie na Leithakalku.
Wina do degustacji otrzymaliśmy od WINO.SPOT, który to importer od niedawna sprowadza pełen przekrój win Markusa do Polski.
Spróbowane wina

Markus Altenburger Blaufränkisch vom Kalk 2021 (63 zł)

To jak sam Markus wskazuje ma być wino z kategorii „codziennych”. Używane są do niego owoce z różnych parceli producenta, zwykle z młodszych krzewów. Fermentacja trwa dość krótko, bo zaledwie 7 dni, a następnie wino dojrzewa przez 12 miesięcy w 2000-litrowych beczkach. Pachnie soczyście owocowo, niedojrzałymi wiśniami, czereśniami, żurawiną. W ustach lekkie i kwaskowe, do bólu wytrawne, smakujące wręcz cierpkimi wiśniami, w tle również nieco leśne i ziemiste. Nieskomplikowane, ale świetnie smakuje z deską wędlin. Bardzo dobre- (89/100).

Markus Altenburger Blaufränkisch Cric 2020 (73 zł)

Idziemy kroczek wyżej i w tym przypadku mamy już blaufränkischa o mocniejszym charakterze, z owocami idącymi w kierunku dojrzałych wiśni, czy nawet śliwek, lekko przesmażonych malin i truskawek. Jest też przyjemny niuans ziołowy i ziemisty. Na podniebieniu żywe, ale pełniejsze niż poprzednik, lepiej nasycone i poukładane. Kwasowość wciąż żywa, a dochodzą tutaj przyjemnie zarysowane, skaczące po języku taniny. Bardzo dobre+ (91/100).

Markus Altenburger Ried Jungenberg Blaufränkisch 2019 (249 zł)

Ostatnie spróbowane wino to jeden z dwóch jednoparcelowych blaufränkischów stojących na czele portfolio producenta. Spontaniczna fermentacja nieodszypułkowanych owoców trwa 6 tygodni w dużych otwartych dębowych kadziach. Następnie wino dojrzewa przez 24 miesiąc w ceramicznych zbiornikach. To było jedno z najlepszych czerwonych win spróbowanych przez nas w tym roku. Aromat jest bardzo elegancki i głęboki, mamy tu zarówno mnóstwo czerwonych owoców (wiśnie, czereśnie, dojrzałe maliny), jak i odrobinę kwiatów, leśną ściółkę i suszone zioła. Usta pięknie soczyste, świetnie nasycone, żywe, ale też z mocnym kręgosłupem. Wspaniale kwaskowe, ale dzieje się tutaj całkiem sporo, bo po chwili pojawiają się też nuty marcepanowe, migdałowe, a całość wieńczą mocne, ale fenomenalnie żywe garbniki. Wino kompletne, wszystko jest tutaj na swoim miejscu. Arcydzieło- (95/100).
Blaufränkisch to jedna z naszych ulubionych czerwonych odmian i tutaj mieliśmy świetny przekrój przez jego różnorodność. Zaczęliśmy od całkiem prostego, codziennego (ale jakże smacznego) wina, by zakończyć pozycją fenomenalnie rozłożystą i elegancką. Markus wie co robi!