Marchesi di Barolo w Warszawie

Podczas naszej jesiennej wyprawy do Barolo mieliśmy okazję odwiedzić winnicę Marchesi di Barolo. Do tej pory wspominamy widok wiekowych beczek Marquisa Falletiego, które mogły posłużyć do produkcji pierwszych roczników Barolo, czy rzędy butelek sprzed kilkudziesięciu lat.
Dlatego ucieszyliśmy się, gdy Olaf (PoWINOwaci) zaproponował nam możliwość wzięcia udziału w degustacji win z tej winnicy zorganizowanej przez Piwnicę Wybornych Win we włoskiej restauracji Trattoria da Antonio. Przy smacznych przekąskach, o winach opowiadał nam przedstawiciel Marchesi: Alvise Lunardi.
Mieliśmy okazję spróbować następujących pozycji:
Gavi 2013 – wino wyprodukowane ze szczepu Cortese, z lekkim, bardzo przyjemnym nosem o nutach dojrzałych jabłek i gruszek, z domieszką ziół i miodu. W ustach przyjemnie owocowe, o niezbyt wysokiej kwasowości. Dominują owoce (cytryny), a w finiszu ujawnia się łagodna mineralność. Całość jest lekka, odświeżająca, ale pozbawiona większej głębi. Sprawdziłoby się do lekkich przekąsek. Dobre.
Madonna del Dono Dolcetto d’Alba 2013 – podczas produkcji wino podlegało 4-dniowej maceracji, a następnie wędruje do cementowych kadzi, gdzie przechodzi fermentację malolaktyczną. Dalsze dojrzewanie odbywa się albo wciąż w cemencie, albo w stalowych zbiornikach. Dzięki temu wino zachowuje owocową ekspresję charakterystyczną dla Dolcetto. W ustach czujemy wiśnie, czereśnie w połączeniu z dobrą kwasowością. W finiszu pojawiają się delikatne taniny. Idealny kompan makaronów z sosem pomidorowym. Dobre.
Maraia Barbera di Monferatto 2013 – nazwa nawiązuje do piemonckiego określenia gangu, bandy dzieciaków. Takie też ma być wino – radosne, niesforne, dzikie. Dlatego Barbera spędza w drewnie jedynie 3 miesiące, aby nie przykryła ona owocowości. Kolor jest przejrzysty, wiśniowy, z ładnym połyskiem. Początkowo w nosie lekko zielone, ale stopniowo ujawnia się więcej wiśni, jagód, a na sam koniec nawet palonych ziaren kawy. Kwasowość ujawnia się dopiero w samym finiszu, przez co taniny wydają się być niemal niezauważalne. Dobre.
Ruvei Barbera d’Alba 2012 – podczas wizyty w Marchesi próbowaliśmy rocznika o rok młodszego. Rocznik 2012 jest o wiele bardziej zintegrowany. Waniliowa beczka jest jedynie lekko wyczuwalna, na pierwszy plan wychodzą wiśnie, maliny, truskawki. Usta soczyste, podsmażane owoce połączone są z dobrą kwasowością. Wino ma sporo ciała i dobrą koncentrację, a taniny są wtopione. Dobre+.
Barolo 2009 – również tę butelkę (i ten sam rocznik) próbowaliśmy w Barolo. Odczucia są wciąż podobne (wszak czym jest dla Barolo 6 miesięcy), dlatego odsyłany do poprzedniego wpisu. Bardzo dobre-.
Poza niepodważalnymi walorami smakowymi degustacja i spotkanie z Alvisem zaowocowała dodatkowymi kontaktami, które mieliśmy okazję wykorzystać zaledwie kilka dni później. Ale o tym w kolejnym wpisie…