Malbec z dobrewino.pl

Udostępnij ten post

W świąteczny poniedziałek obchodzony był Światowy Dzień Malbeca. Nie jesteśmy fanami tej odmiany, zwłaszcza zaś w wydaniach pochodzących z Nowego Świata i trudno jest nam przekonać się do produkowanych z niej win. Pewnie więc przeszlibyśmy spokojnie obok tej daty, gdyby nie zorganizowana przez Sebastiana (Zdegustowany) oraz importera Partner Center (dobrewino.pl) degustacja Malbeców. Skoro na całym świecie szczep zdobywa sporą popularność, to stwierdziliśmy, że być może po prostu coś nam umyka i warto się z nim przeprosić.

Ojczyzną odmiany jest Francja, a dokładnie leżący nieco na południowy-wschód od Bordeaux region Cahors. Co ciekawe przez lata Malbec był tu znany pod nazwą Cot. Jednak sukces, jaki odmiana odniosła w Argentynie (gdzie sprowadzona w połowie XIX wieku, przeżyła prawdziwy renesans) sprawił, że to właśnie nowo-światowa nazwa zaczęła być używana również w Cahors. W chwili obecnej obszar upraw we Francji (ok. 6 tys. hektarów) jest mniej więcej pięć razy mniejszy niż w Argentynie, gdzie Malbec stał się najpopularniejszym szczepem. W zauważalnych ilościach można go spotkać również w Chile, USA i Australii.

Degustację rozpoczęliśmy od win pochodzących właśnie z Nowego Świata. La Agricola Vida Orgánica Mendoza Malbec 2016 (39,90 zł, obecnie w promocji za 33,90 zł) zaskoczył nas po nalaniu do kieliszków, bo w ciemno łatwo byłoby go pomylić z Beaujolais. Charakterystyczne akcenty truskawek, serka homogenizowanego i banana świadczyły, że wino podlegało maceracji węglowej. Ten radosny zapach uzupełniony jest o mocno kwaskowy smak, w którym jednak nie doszukaliśmy się jakiegoś drugiego dna. Proste i oczywiste wino, które jednak powinno sprawdzić się w towarzystwie kiełbaski z grilla. Dobre+.

Winnica Zuccardi została założona w 1963 roku, a obecnie w jej rękach jest 800 hektarów winorośli (sporo nawet jak na nowo-światowe warunki). W przypadku Zuccardi Serie A Malbec 2014 (69 zł, obecnie 58,70 zł) połowa wina dojrzewała we francuskich beczkach przez 10 miesięcy. Musiały to być nowe beczki, bo nuty dębiny są bardzo intensywne i praktycznie przesłaniają nuty owocowe. Mamy tu więc zwęglone w ognisku pniaki, nuty tytoniu i wędzonki. Dopiero spróbowane z wędliną pokazuje trochę wiśniowej owocowości. Jednak w ogólnym rozrachunku nie jest to styl wina, który nam odpowiada, a cena również nie należy do niskich. Wino znajdzie jednak swoich amatorów (wszak butelka otrzymała 90 pkt od Parkera) Dobre-.

Kolejna pozycja Zuccardi Q Malbec 2014 (99 zł, obecnie 84,20 zł) wyprodukowana została z dwóch winnic leżących dość wysoko, bo na poziomie 980 i 1100 metrów. Podczas winifikacji część wina (producent nie podaje ile dokładnie) dojrzewa w beczkach. Tutaj jest ona lepiej wtopiona w materię wina, niż w przypadku poprzednika. Mamy nuty skórzane, ale również od razu wyczuwamy ciemne owoce (jagody, jeżyny, śliwki). Na podniebieniu struktura jest miękka, taniny są gładkie, a kwasowość wyważona. Wino jest bardzo dobrze zrobione technicznie, ale i ładnie rozwija się w kieliszku (najpierw pojawia się nieco nut stajennych, a po chwili akcenty surowego mięsa). To pozycja mająca podobać się szerokiemu spektrum pijących, przyjazna i łatwa w odbiorze, choć nie wywołuje większych emocji. Bardzo dobre-.

Najciekawszym winem od rodziny Zuccardich okazał się Zuccardi Concreto 2014 (196 zł, obecnie 166,60 zł). W tym przypadku fermentacja jak i dojrzewania wina ma miejsce w cementowych zbiornikach, a dodatkowo połowa winogron trafia do nich bez odszypułkowania. Po nalaniu do kieliszków pokazało się nam wino bardzo żywe, zmieniające się z każdą kolejną minutą. Mamy tu bardzo ładną, soczystą owocowość w postaci wiśni, malin i truskawek. Garbniki są wyraźne, pieprzne, ale przy tym przyjemne i nie męczące. Gdy dodamy do tego zdecydowaną kwasowość, oraz rozwijające się nuty ziołowe, mentolowe, a po chwili pojawiające się również akcenty liściaste (do głosu dochodzą nieusunięte szypułki), okazuje się, że mamy przepis na atrakcyjne, a przy tym przestrzenne wino. Bardzo dobre+.

Wspomniane wina mogliśmy skonfrontować z pozycjami z Cahors. Château du Cèdre Cahors 2014 (89,90 zł, obecnie 76,40 zł) to 90% Malbeca uzupełnionego o 5% Merlota i tyleż samo Tannata. Wino spędziło 20-22 miesiące w beczkach (1/3 nowych). W porównaniu do braci z Argentyny, to wino prezentuje kompletnie inną ekspresję. Mamy tu nuty leśne, żywiczne i świerkowe. Na podniebieniu dość szczupłe, wyżyłowane, trochę w stylu Cabernetów Franc znad Loary. Pojawiają się nawet podobne akcenty grafitowe. Mamy też dobrą soczystość i kwaskowość. Wino nie tak oczywiste jak poprzednie butelki, zmuszające na chwilę do przystanięcia i zastanowienia się nad zawartością kieliszka. Bardzo dobre.

Flagową butelką posiadłości jest Château du Cèdre Le Cèdre Cahors 2011 (199 zł, obecnie 166,20 zł). Tu mamy już 100% Malbeca, który dojrzewa przez 24 miesiące w dębie (z tego 80% beczek jest nowych). Choć producent podaje, że wino powinno wytrzymać w butelce 15 lat, to odnieśliśmy wrażenie, że ta pozycja jest już po swoim szczycie. Mamy tu podwiędłe kwiaty, suszone śliwki, ale i nuty warzywnego bulionu, ziela angielskiego i lukrecji. Na podniebieniu jeszcze wystarczające kwasowe, od razu pojawiają się również taniny. Nie jest to wino martwe, wciąż mamy w nim sporo życia, ale jednak powolutku będzie odchodziło na zasłużoną emeryturę. Bardzo dobre-.

Te oblicza Malbeca, pokazały, że po raz kolejny Stary Świat wygrał z Nowym. O ile więc nie zmieniliśmy swojego zdania o winach z tej odmiany pochodzących z Argentyny, to te z Cahors sprawiły dużą niespodziankę.