Lżejsza strona mocy – Olivier Bosse-Platière Juliénas 2014

Udostępnij ten post

Zabita beczką Rioja, przesmażone Primitivo, kipiący owocami Nowy Świat – słuchając warszawskich importerów i sprzedawców takie butelki to wciąż najchętniej wybierane przez rodaków pozycje z winnej półki. Przyznajemy się bez bicia, że sami kiedyś takie wina piliśmy. To zresztą mało powiedziane, byliśmy wręcz w nich zakochani. Miłością bezgraniczną, bez zastrzeżeń i (wtedy tak się nam wydawało) aż po grób. Na szczęście w którymś momencie odkryliśmy, że świetne wino nie musi mieć 15% alkoholu i być gęste jak stygnąca galaretka. Początkowo wymagało tym od nas sporo samozaparcia, jednak gorąco namawiamy tych z Was, którzy wciąż tkwią w okowach wspominanych na początku win, do znalezienia odwagi i wkroczenia na nowe terytoria.

Obecnie zwykle poszukujemy win lekkich, niskoalkoholowych i to w takich butelkach znajdujemy ukojenie po kolejnym ciężkim dniu. Dlatego sięgamy po włoskie Dolcetto, zasmakował nam ostatnio Dornfelder i bardzo lubimy francuskie Gamay. To właśnie temu winu z Burgundii z regionu Beaujolais poświecimy dzisiejszy wpis.

Wina z Beaujolais cierpią przez marketingowy boom jakim jest ich wersja Nouveau. Po ich spróbowaniu, wiele osób dwa razy się zastanowi nim sięgnie ponownie po butelkę z tego regionu. Cierpkie, kwaskowe, pachnące bardzo często bananami czy gumą do żucia, wbrew pozorom nie zachęcają do poznawania kolejnych przykładów win z Beaujolais.

Sam region obejmuje pas długości około 55 kilometrów na południe od Mâcon w Burgundii. Klasyfikacja win z Beaujolais jest dość typowa dla francuskich apelacji. Na samym dole piramidy mamy więc wina oznaczone po prostu jako Beaujolais AOC, które są produkowane w ponad 70 gminach. Minimalna zawartość alkoholu to 10%, jeśli osiągnie on poziom 10,5%, a wydajność zostanie nieco obniżona, mogą być zabutelkowane jako Beaujolais-Supérieur. Wina z 39 gmin z północnej części regionu mogą być natomiast oznaczone nazwą Beaujolais-Villages AOC. Dominujące tu gleby piaskowe i granitowe, które są w stanie dać wino nieco bardziej poważne i dojrzałe. Co prawda winiarze mają możliwość podania na etykiecie konkretnej gminy, jednak ze względu na ich słabą rozpoznawalność, większość pozostaje przy dopisku Villages. Najwyższa kategoria win to butelki Cru Beaujolais. Obszar obejmuje dziesięć regionów (w większości pokrywających się z granicami miejscowości): Brouilly, Régnié, Chiroubles, Côte de Brouilly, Fleurie, Saint-Amour, Chénas, Juliénas, Morgon i Moulin-à-Vent.

_DSC5799 (1)Dziś sięgamy właśnie po butelkę z pojedynczego cru: Juliénas. Ta apelacja obejmuje 610 hektarów winorośli i leży niemal na samej północnej granicy regionu. Mamy tu do czynienia z glebami granitowymi o wulkanicznym pochodzeniu. Uważa się, że tutejsze winogrady powstały już w czasach rzymskich. Miejscowość swą nazwę wywodzi zresztą od Juliusza Cezara. Pochodzące stąd wina charakteryzują się mięsistym i korzennym charakterem.

Olivier Bosse-Platière Juliénas 2014 (zakupione przez nas w ursynowskim Leclercu za 39,15 zł) ma bardzo ładną burgundową barwę z fioletowym poblaskiem. Pachnie z jednej strony delikatnie kwiatowo, z drugiej zaś świeżą, wiśniową owocowościa. Usta są lekkie, bardzo soczyste. W winach z Beaujolais nie oczekujemy nadmiernie rozbudowanej struktury, tutaj wszystko jest rozpięte delikatnie jak pajęcza sieć, jednak równocześnie napięcie tej konstrukcji świadczy o klasie wina.

Robert: Dokładnie tego oczekuję od Beaujolais. Drgającego, żywego owocu, lekkości i chrupkiej kwasowości. Pewnie fani butelek potężnych, gęstych, esencjonalnych będą srodze zawiedzeni, jednak żywię głęboką nadzieję, że kiedyś przynajmniej niektórzy z nich nawrócą się i przejdą na tą lżejszą stronę mocy.

Marta: Może będą trochę kontrowersyjna, ale dla mnie zapach w pierwszej chwili skojarzył się z mokrą skórą. Przy czym nie chodzi mi o zwierzęcą sierść, ale taką wyprawioną skórę, jaka pewnie w wielu polskich domach zalega jeszcze na sofach czy łóżkach. Do tego dość wyraźne, kwiatowe, perfumowe, nawet lekko chemiczne nuty. Jak teraz czytam ten opis, to nie wiem, czy po zapoznaniu się z nim sięgnęłabym sama po tę butelkę. Dlatego chcę Was zapewnić, że to wszystko łączy się w naprawdę przyjemną całość.


Podsumowanie:

Za lekkość, świeżość, napięcie.

Przeciwbrakuje trochę tej charakterystycznej dla Juliénas korzenności.

Ocena – dobre+.