Lizbona w Biedronce

Udostępnij ten post

Kolejny tydzień przyniósł nam nową ofertę win z Biedronki. Pewnie zauważyliście, że ostatnio stosunkowo rzadko piszemy o winach tej sieci (czasem kilka butelek trafia na naszego Facebooka). Powód jest banalnie prosty – po prostu dawno na półki nie trafiło nic wartego uwagi. Teraz otrzymaliśmy butelki, które nieco przełamują nudę w dyskoncie, za sprawą nowej selekcji zatytułowanej „Lizbona i reszta winiarskiej Portugalii”, dlatego postanowiliśmy poświęcić im krótką recenzję.

Bo choć wina z krańca Półwyspu Iberyjskiego są ze zrozumiałych względów eksploatowane przez Biedronkę niemal do granic możliwości, to akurat nie przypominamy sobie aby region Lizbony był kiedyś mocniej akcentowany. Daleko mu do renomy Douro, Minho, Dão, czy nawet Alentejo. Z jednej strony oznacza to, że zwykle te wina są tańsze, co jest istotne dla sieci, która wciąż (niestety) skupia się na butelkach do 30 zł. Z drugiej oczywiście im niższy pułap cenowy, tym łatwiej o wtopę. Kluczem jest więc odpowiednia selekcja, a jak udało się to tym razem?

Zanim o winach, by dostarczyć Wam garść informacji, w kilku zdaniach warto przybliżyć sam region. Rozciąga się on północ od samej Lizbony (przy okazji to jedno z miast, w których zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia – z całego serca namawiamy Was, abyście je odwiedzili) i obejmuje swoim zasięgiem dziewięć apelacji DOC. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje leżące nad samym morzem Colares, gdzie na piaszczystej, nie skażonej filokserą glebie rosną (a właściwie płożą się, aby uniknąć silnych wiatrów) krzewy Ramisco, dające arcyciekawe, nieco rustykalne wina, ogromnie trudne do kupienia poza Portugalią. Do tego warto wymienić słynące z mineralnych bieli i musiaków Bucelas oraz Lourinhã, gdzie produkowana jest głównie brandy. Cały obszar obejmuje również regionalna apelacja Vinho Regional Lisboa i tak właśnie oznaczonych jest zdecydowana większość produkowanych tutaj win.

Tym razem Biedronka zdecydowała się na ciekawy (i pewnie stosunkowo łatwy logistycznie ruch), kupując większość win od jednego producenta – Casa Santos Lima. Posiada on około 400 hektarów winnic, w pięciu różnych portugalskich regionach (Lisboa, Alentejo, Douro, Minho i Algarve), a jego siedziba mieści się w Alenquer, 45 kilometrów na północ od Lizbony. Warto zauważyć, że samodzielnie Casa Santos Lima odpowiada za 40% produkcji tego regionu, a całe portfolio liczy 141 etykiet (!).

Quinta do Pancas Braco 2015 (15,99 zł) to jedyne ze spróbowanych win niepochodzące od miejscowego hegemona. W kupażu znajdziemy mieszankę odmian Arinto, Chardonnay i Vital (utożsamiana jest ona często z Malvasią). Trudno jest oczekiwać wiele od butelki w tej cenie. Ale właśnie na to minimum trafiliśmy w kieliszku – aromatyczność, czystość i przyjemną soczystość. Ustalmy jedno, nie jest to wino skomplikowane, ale jako codzienna pozycja sprawdza się naprawdę dobrze. Mamy nieco jabłek i cytryn, może niezbyt wysoką kwasowość, ale ciekawy, delikatnie grejpfrutowy finisz. Dobrze zgrało się nam z makaronem z krewetkami, powinno też podołać niezbyt tłustej rybie. Jeszcze przyjemniej smakowałoby tak z 3 miesiące temu. Średnie+ (85/100).

Casa Santos Lima Colossal Branco Reserva 2017 (19,99 zł) to ponownie Arinto w duecie z Chardonnay. Dojrzewa na osadzie przez 6 miesięcy, z tego część wina spędza ten okres w używanych francuskich i amerykańskich beczkach. Aromat jest dość mocny – z nutami jabłek, cytryn, mango czy nawet ananasa. W tle czai się również odrobina akcentów ziołowych. Usta lekkie, dla odmiany schowane, mało wyraziste, rozwodnione. Jedynym wybijającym się akcentem jest kwasowość. Bardzo techniczne, brakuje mu jakiegoś indywidualnego rysu. Kiepskie (81/100).

Casa Santos Lima Reserva do Monte 2016 (15,99 zł) – tutaj znajdziemy Castelão, Trincadeirę, Tinta Roriz i Tourigę Nacional. W pierwszy momencie zapach jest nieprzyjemny, przywodzi na myśl jakieś dziwne nuty popiołu i smoły. Po chwili wychodzi więcej ciemnego owocu i wędzonki. Usta w ataku owocowe, dość soczyste, ale w finiszu domknięte nieprzyjemnie suchymi taninami. W tle pląta się również zielona nuta, której nie jest w stanie zagłuszyć nawet takie solidne potraktowanie beczką. Kiepskie- (80/100).

Casa Santos Lima Colossal Tinto Reserva 2016 (19,99 zł) ma głęboki, fioletowy kolor. Możemy domyślać się, że to za sprawą dodatku Alicatne Bouschet (w składzie znajdziemy go obok Syrah, Tourigi Nacional i Tinty Roriz), który jest tak zwanym teinturierem, czyli szczepem mającym czerwony sok. Takich odmian jest wbrew pozorom zaledwie kilka, w przypadku pozostałych kolor wina uzyskuje się poprzez macerację wyciśniętego, jasnego soku ze skórkami. W zapachu znać o sobie daje beczka, całość dojrzewa bowiem 8 miesięcy w dębie. Mamy więc sporo nut dymnych, leśnych i waniliowych. Przez taką zasłonę trudno jest się przebić akcentom jeżyn i jagód. Również w ustach od wanilii i dymu nie sposób uciec, ale na szczęście wraz z nimi mamy niezłą kwasowość i ciekawe, dobrze zarysowane taniny. Wino wpisuje się w tak lubiany na Półwyspie Iberyjskim beczkowy styl, choć daleko mu na szczęście do ekstremum. Jeśli taką ekspresję uwielbiacie – bierzcie w ciemno, ale jeśli jesteście sceptyczni, to przyszykujcie do tej butelki solidny kawałek mięsa, które ma szansę wydobyć na wierzch więcej owocu. Jesteśmy dalecy od entuzjastycznych opinii, jakie na temat Collossal od kilku dni można znaleźć w sieci. Dla nas jest to wino zaledwie (a może „aż” patrząc na cenę) poprawie wykonane. Średnie- (83/100).

Casa Santos Lima Palha Canas Reserva 2015 (39,99 zł). W kieliszku mamy Castelão, Camarate, Tinta Roriz, Touriga Nacional i Tourigę Franca. W nosie sporo nut trzeciorzędowych – opadłe z drzew liście, skóra, suszone śliwki i zioła. Dopiero po dłuższej chwili wychodzi więcej soczystego owocu. Usta z przyjemną koncentracją, pełne i tłuste, niemal bulionowe, ale co ważne, również odpowiednio kwasowe, z ładnie zarysowanymi taninami. Dobrze pasowałoby do jakiegoś długo gotowanego gulaszu wieprzowego lub wołowego. Dalej sporo tu technicznej roboty, ale szczerze powiedziawszy bardziej nam smakowało od okrzyczanego Colossala. Średnie+ (85/100).

Casa Santos Lima Quitna das Setencostas Alenquer 2015 (24,99 zł) to jedyne w zestawieniu wino apelacyjne (DOC Alenquer), którego skład skomponowano w oparciu o Tinta Miúda, Preto Martinho (znane również jako Trincadeira), Camarate i Castelão. Pachnie ciemnymi owocami (jagody, śliwki i jeżyny) z dodatkiem nut leśnej ściółki. Usta dość lekkie, mocno kwaskowe. Obok tej kwasowości przewijają się akcenty podobne do tych, których wcześniej można doszukać się w nosie. W finiszu znajdziemy natomiast mocne, wysuszające taniny. Całość ogólnie się broni, ale wykonanie jest bardziej toporne od poprzednika. Kiepskie+ (82/100).

Choć pamiętając poprzednie oferty dyskontu nie oczekiwaliśmy fajerwerków, to tym razem średnia jakość win stała na stosunkowo niezłym poziomie. W kategorii codziennych pozycji do przysłowiowego kotleta jest w czym wybierać.

P.S. Wina do degustacji otrzymaliśmy od Jeronimo Martins.