Lidl ponownie wraca do Francji

Mniej więcej na miesiąc przed zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia na półki Lidla lądują kolejne wina z tak lubianej i mocno eksploatowanej przez dyskont Francji. Tym razem jest to przewietrzenie oferty i uzupełnienie skrzyneczek, tak aby odpowiedzieć na zwiększone świąteczno-noworoczne zapotrzebowanie konsumentów. Również cenowo Lidl wychodzi frontem do klienta, gdyż większość win oscyluje w okolicach 20-30 zł. Tradycyjnie czerwonym kolorem wskazujemy te, które przypadły nam do gustu.
Chablis 2013 (39,99 zł) – owocowy, dość intensywny nos w niczym nie przypomina klasycznego Chablis. Mamy owoce tropikalne, cytrusy oraz gruszkę. Do tego ziołowe i delikatnie mineralne tło. W ustach wysoka kwasowość, niezła struktura i długi finisz. Jeśli nie nastawiacie się na Chablis, a po prostu na solidne, choć niezbyt głębokie Chardonnay, to jest wino dla Was. Dobre-.
Domaine Michaut Chablis 1-er Cru 2014 (69,99 zł) – kolejne Chablis kosztuje prawie dwa razy więcej, ale ma to swoje przełożenie na jego jakość. Przy tym winie poprzednia butelka prezentuje się jak młodszy, niedojrzały brat. W nosie jest chłodne, kamienne, z delikatnie jabłkowym niuansem. Bardzo czyste i mineralne. Usta soczyście, aż sycząco kwaskowe. Poważniejsze ciało, elegancja i szyk. Nie są to oczywiście wyżyny apelacji, ale w swojej cenie i biorąc po uwagę pozostałą część oferty, jest to jednak rodzynek. Bardzo dobre-.
Domaine de Ménard Côtes de Gascogne L’Or Marine 2014 (19,99 zł) – szczerze, nie spodziewaliśmy się wiele po tej butelce, jednak spotkało nas duże zaskoczenie. W nosie wyraźnie owocowe (marakuja, melon, gruszka i cytryna). Usta w pierwszej chwili kwaskowe, ale później wychodzi delikatny cukier, która zaokrągla wino w finiszu. Niby nic wielkiego, ale jest bardzo pijalne i to jest jego duży atut. Dobre.
Domaines Pierre Chavin Vaucluse Viognier Vallis Queyras 2014 (19,99 zł) – bardzo skąpy, schowany nos. Mamy tu co prawda odrobinę ziół, jabłek, kwiatów, ale wszystko pojawia się dosłownie na mgnienie oka. Usta lekko mydlane, bez większego wyrazu. Średnie.
Roesslin Alsace Pinot Blanc 2014 (19,99 zł) – w nosie przypomina nam poranną rosę, która choć bardzo czysta jest również neutralna. Takie jest też to wino. Choć na gruncie technicznym jest poprawne (z akcentami limonki i jabłka), to jednak brakuje mu odrobiny charakteru. Niby nic nam w tym winie nie przeszkadza, ale również nic nie porywa. Średnie+.
Hans Michel Alsace Riesling Vieilles Vignes Cleebourg 2013 (22,99 zł) – coś ciągle nie możemy przekonać się do Rieslingów z Alzacji. Ta butelka nam tego nie ułatwia. Choć w nosie mamy tu lekko miodowe nuty, a usta są przyjemnie, wyraźnie cytrynowe i z zaznaczonym cukrem, to samej charakterystycznej kwasowości już brakuje. Dobre=.
J. P. Muller Gewurztraminer Alsace Grand Cru Mambourg 2012 (49,99 zł) – nad tym winem długo debatowaliśmy i nie doszliśmy ostatecznie do porozumienia. Z jednej strony zgadzamy się, że nos jest gęsty i typowy dla szczepu – konfitura z płatków róży, liczi. Usta słodkawe, niestety również nieco mdłe, ale ciocia będzie zachwycona (Robert – dobre). Usta ściśnięte, stłumione, płytkie, z poziomem cukru niższym niż można by oczekiwać (Marta – średnie).
Domaine des Iris Cabernet d’Anjou 2014 (17,99 zł) – poziomkowy nos, dziwne warzywno-landrynkowe usta. Sztuczne i kiepskie.
Bourgogne Pinot Noir „Les Chanussots” 2012 (29,99 zł) – czerwone wina rozpoczęły się od razu z mocnym przytupem. Może po Pinot Noir z Burgundii nie spodziewalibyśmy się nut lekko likierowych i podsmażanych, ale nam to nie przeszkadza. Wino jest malinowo-wiśniowe. Usta trochę płytsze, nie za mocno skoncentrowane. Jest dobra kwasowość i solidne taniny. Ładny Pinot Noir w takiej dyskontowej cenie to okazja. Dobre+.
Châteauneuf-du-Pape Cuvée des Félibres 2011 (89,99 zł) – to chyba pierwszy Châteauneuf zaprezentowany przez Lidla. Nas nie porwał. Słodkawe, mało kwasowe, w ustach pląta się zielona nuta. W nosie dojrzałe owoce, powiędłe liście. Do tego cena nie zachęca do eksperymentów. Średnie+.
Malbec Comtes de Lorgeril Les Terrasses 2014 (19,99 zł) – dżemowo-kredowy zapach. Usta słodkawe i odrobinę warzywne. Do tego odstająca kwasowość i niewidoczne taniny. Średnie.
Val de Salis Syrah Viognier 2014 (19,99 zł) – z ładnym, dojrzałym owocem (głównie czerwona porzeczka). Usta lekkie, soczyste, choć mało kwaskowe. Tutaj ponownie wyczuwamy porzeczki i wiśnie. Proste, ale i bezpretensjonalne. Dobre.
Château Tour Caillet Bordeaux 2013 (17,99 zł) – przechodzimy do Bordeaux, które zazwyczaj w selekcjach Lidla były na dobrym, równym poziomie. Pierwsza butelka to wino o zioło-aptekarskim charakterze. Do tego mamy odrobinę jagód. Niestety, usta są płytkie, mające niską koncentrację i słabe taniny. Proste, jednak aż za bardzo.
Château Roc du Breuil Côtes de Bourg 2012 (19,99 zł) – kolejne wino jest dla odmiany przyjemnie wiśniowe oraz śliwkowe. Owoce te są posypane grubo mielonym, czarnym pieprzem. Do tego w ustach czarna porzeczka, zieloność, ale przyjemne taniny. Trochę niedookreślone. Dobre-.
Château Cablanc Bordeaux Supérieur 2010 (23,99 zł) – w nosie porzeczki i wiśnie z szypułkami. Usta dość płytkie, z wybijającymi się taninami. Kulturalne, codzienne wino, jednak bez efektu „wow”. Dobre-.
Château de Carles Fronsac 2008 (49,99 zł) – najciekawsza z czerwonych butelek. Nos wiele zapowiada, jest gęsty, owocowy. Czujemy śliwki oraz lekko utlenione nuty, które akurat dla nas są przyjemne (podsmażane truskawki, przejrzałe róże, a nawet figi). Usta słodkawe z dobrymi taninami. Bardzo dobre-.
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że tym razem oferta win nie zachwyca. Co więcej białe butelki wypadły lepiej niż czerwone (zazwyczaj przy winach z Francji było odwrotnie). Zastanawiamy się, czy wina znad Sekwany to po prostu nie jest już (!) zbyt wyeksploatowany temat. Chyba pora na jakiś powiew świeżości i sięgnięcie po nowe winiarskie kraje…