Let’s taste Italy z Magazynem Wino

Kilka dni temu miała miejsca dość kameralna, jeśli chodzi o ilość producentów, degustacja włoskich win pod hasłem – Let’s taste Italy, której organizatorem był Magazyn Wino. Podczas odbywającego się w Vitkacu wydarzenia można było spróbować pozycji od winiarzy z Piemontu, Trydentu, Veneto, Friuli, Toskanii, Marche, Sardynii, Kampanii oraz Apulii. Niektórzy producenci (jak choćby Querciabella, Torrevento, Bernati) są już dostępni w Polsce, jednak większość dopiero poszukiwała zainteresowanych importerów. Krótkie ramy czasy jakie mogliśmy przeznaczyć na udział w degustacji nie pozwoliły na spróbowanie wszystkich win, ale wśród tych zdegustowanych znaleźliśmy kilka ciekawych etykiet.
Pozytywne wrażenie wywarły na nas butelki od spółdzielni z Trydentu – Cantina La Vis (szuka importera). Producent ten, którego jedno wino mieliśmy okazję spróbować prawie trzy lata temu, powstał w 1948 roku i zrzesza około 800 lokalnych winiarzy. Tym razem była okazja spróbować najprostszej jego serii. La Vis Pinot Grigio 2015 to wino z nutami jabłek i gruszek, w ustach najpierw delikatnie słodkawe, a kończące się grejpfrutową goryczką. Proste, trochę przesłodzone i niezbalansowane. Średnie+. Kolejna etykieta La Vis Müller-Thurgau 2015 jest dla odmiany mniej wyraźna, bardziej wycofana w nosie, ale za to pełniejsza w smaku. Pojawia się wyraźna jabłkowa kwasowość i większa koncentracja. Dobre+. Typowe dla odmiany akcenty trawiaste, ale i grejpfrutowe oraz tropikalne powitały nas przy La Vis Sauvignon Blanc 2015. Na języku świeże, kwaskowe i czyste. Przyjemna, codzienna butelka. Dobre+. Kolejny krok w stronę wyższej kwasowości miał miejsce przy kieliszku La Vis Riesling 2015. Zabrakło tu natomiast eksresji i owocu, butelka jest ewidentnie oparta na tej solidnej, ale jednak jednowiarowej kwasowości. Dobre-. Ostatnie z białych, La Vis Gewürztraminer 2015 to nuty liczi, delikatna goryczka połączoną ze sporą świeżością i kwasowością. Całość nie męczy, ale i nie zachęca do sięgnięcia po kolejny kieliszek. Dobre. Najprzyjemniejsze wrażenie z całej palety zrobił La Vis Pinot Noir 2015. Dojrzewający jedynie przez 6 miesięcy w beczkach był lekki, soczysty, z nutami kwaskowych wiśni. Z niezbyt mocną koncentracją, kwaskowy, bardzo świeży i zachęcający. Dobre+. Najsłynniejszą czerwoną odmianą Trydentu jest Teroldego. Tutaj w interpretacji La Vis Teroldego 2015 mamy wino z akcentami leśnymi, jeżynowymi i jagodowymi. Owoc jest bardzo mocny, wyraźnie zarysowany ale i okraszony drapiącymi taninami. Dobre+. W przypadku La Vis Lagrein 2015 idziemy znów w stronę bardziej dojrzałej owocowści. Mamy tu lekko podsmażone wiśnie, sporo soczystości i ponownie ładnie podkreślone taniny. Dobre+. Większego wrażenia nie zrobił natomiast La Vis Cabernet 2015. To po prostu typowy przedstawiciel szczepu, który mógłby równie dobrze pochodzić z innej szerokości geograficznej. Dobre-.
Ciekawe okazały się również butelki od Audarya, czyli przedstawiciela Sardynii. Wina z tej wyspy zdecydowanie za rzadko pojawiają się na półkach polskich importerów. Dla nas, fanów odmiany Vermentino jest to o tyle smutne, że to właśnie z Sardynii pochodzą jedne z najlepszych jego wcieleń. Tutaj rozpoczęliśmy od Audarya Vermentino di Sardegna 2015, które nie było nadzwyczaj aromatyczne, w nosie zachowywało się powściągliwie, za to usta były ładnie kwaskowe i lekkie. Świetnie sprawdziłoby się w wiosenny wieczór, albo podane do lekkiej sałatki z owocami morza. Dobre. Pewien niedosyt, który pozostał po poprzedniku został zaspokojony przez Audarya Camminero Vermentino de Sardegna 2015, które pochodzi z pojedynczej winny leżącej na wysokości 200 metrów na gliniasto-wapiennym podłożu. Owoce są zbierane nocą i natychmiast poddawane krótkiej maceracji. Następnie wino przez 6 miesięcy dojrzewa na osadzie w stalowych zbiornikach. W efekcie powstało Vermentino poważne, strukturalne, gęste, ale przy tym wciąż świeże i kwaskowe. Pojawia się nawet odrobina słodkich moreli, a znów w finiszu lekka słoność. Dobre+. Przez długie wieki Sardynia znajdowała się pod katalońskimi wpływami, co doskonale widać w miejscowym winiarstwie. Najważniejszą czerwoną odmianą jest bowiem Cannonau, czyli nic innego niż Grenache. Tutaj zostało zaprezentowane w niebeczkowanej wersji Audarya Cannonau di Sardegna 2015. Bucha owocem spod znaku malin i wiśni. Soczyste, z delikatnymi taninami, które jednak sprawiają, że w winie coś się dzieje, nie jest to prosta, soczkowa pozycja. Mega pijalne i autentyczne. Bardzo dobre-.
Na dłuższą chwilę zatrzymało nas również stoisko producenta z Toskańskiej Maremmy – La Corsa. Marco Basseti, który wcześniej zajmował się produkcją programów telewizyjnych, nabył w 2005 roku temu 12 hektarów winnic zlokalizowanych na gliniasto-piaszczystej glebie. Opiekę nad winoroślami powierzył dwojgu enologom Vittorio Fiore oraz Barbarze Tamburini. Spisali się oni świetnie, o czym przekonało już pierwsze wino La Corsa Dueluglio Vermentino 2015. W nosie gęste, wręcz miodowo-woskowe, zaskakuje znów w ustach bardzo ładną świeżością i kwasowością. Ta zdecydowana różnica pomiędzy zapachem, a smakiem sprawia, że będzie to butelka bardzo plastyczna kulinarnie, a i solo powinno dać wiele radości. Bardzo dobre-. Choć wszystkie czołowe wina oparte na Sangiovese (Chianti Classico, Brunello, Vino Nobile) są oczywiście beczkowane, to warto od czasu do czasu spróbować również wina z tej odmiany, które w beczce nie było starzone. Wtedy bowiem, jak w przypadku La Corsa Settefinestre 2015 otrzymacie bardzo soczystą, wiśniową pozycję, podbudowaną wyczuwalnymi taninami. Całość nie jest skomplikowana, ale w kategorii codziennych butelek, jest to bardzo przyjemna pozycja. Dobre+. Niestety kolejne wina nie wzbudziły w nas aż takiego zainteresowania. Ani perfumowany, kwiatowy, ale przy tym płaski La Corsa Petit Verdot 2013, ani bardzo skoncentrowany, owocowy, ale bez większego pazura La Corsa Aghiloro Toscana Rosso 2013 (z ciekawą domieszką Teroldego), ani wreszcie dojrzewający przez 18 miesięcy w dębie, przesmażony i przyciężki La Corsa Madarione Sangiovese Toscana 2010 nie wzbiły się ponad poziom ustalony przez dwie pierwsze butelki.
Z pośród rzeszy innych win na uwagę zasługiwały dwie pozycje z oferty warszawskiego importera Star Wines. Querciabella Chianti Classico Riserva 2013 potwierdziło swoją renomę jednego z czołowych producentów tej słynnej toskańskiej apelacji, choć na razie wydało się nam bardzo młode, skoncentrowane, słodkawe i jeszcze przesłonięte przez nuty beczkowe. Tym niemniej czuć w tym winie wielki potencjał. Bardo dobre-. Ddość zaskakująco najciekawszym winem tego stolika było Il Verro Montemaggiore Casavecchia Terre del Volturo 2011. Pochodzi ono z niewielkiej, 15-hektarowej winnicy w Kampanii, gdzie uprawiane są trzy autochtoniczne odmiany Pallagrello Bianco, Pallagrello Nero i właśnie Casavecchia. Jest to połączenie mocnej, śliwkowej owocowości z wysuszającymi, potężnymi taninami. Ten balans tych dwóch składników to prawdziwa siła tej butelki. Bardzo dobre-.
Choć nie liczyliśmy na nazbyt wiele, to średnia jakość prezentowanych win potwierdziła niestety naszą opinię o włoskim winiarstwie. Z jednej strony znajdziecie tam arcydzieła, wielka wina, z drugiej całą masę średniaków, a nazbyt często nieciekawych komercyjnych czy wręcz hurtowych pozycji.