Pojedynek #2 – Langhe vs. Roero

Udostępnij ten post

Jakiś czas temu wpadliśmy na pomysł nowej serii wpisów pod nazwą „pojedynek”. W pierwszej edycji postanowiliśmy przetestować dwa wina z portugalskiego regionu Dão. Dziś zupełnie zmieniamy perspektywę. Tym razem do pojedynku stanie dwóch zawodników poważniejszej kategorii – Nebbiolo z 2006 roku. Przy tej okazji porównamy jak starzeją się wina wyprodukowane z tego samego szczepu, ale pochodzące z dwóch różnych apelacji. Jeśli jesteście ciekawi wyniku, rozsiądźcie się wygodnie na trybunie. Niech rozpoczną się derby Piemontu…

_DSC1932 (1)Z lewego brzegu rzeki Tanaro przybył do nas reprezentant znacznie słabiej utytułowanej i mniej docenianej apelacji Roero. Powstał w winnicy rodziny Demarie, której właściciele zajmują się winiarstwem już od trzech pokoleń. Obecnie posiadają 20 hektarów winnic w gminach Vezza, Castagnito, Castellinaldo i Guarene. Ten zawodnik przez 12 miesięcy szlifował swoją formę przebywając w dębowych 25-cio hektolitrowych beczkach. Przed Wami staje Demarie Roero Riserva 2006. Do zakupienia w sklepie Magia del Vino w cenie 65 zł.

Z drugiego brzegu rzeki zjawia się ktoś, kto szacunek wzbudza już swoją nazwą. Co tam Roero, co tam Riserva – tutaj przecież z tunelu prowadzącego z szatni wybiega Barolo. Nie bez powodu znane pod nazwa „wina królów i króla win”. Butelka została wystawiona przez rodzinę Negretti, która może się poszczycić znacznie krótszą, bo rozpoczynającą się dopiero w 2002 roku  winiarską historią. Ma w swoich rękach 13 hektarów upraw winorośli w gminach La Morra, Roddi i Monforte d’Alba. Dzisiejsze wino to Negretti Barolo Mirau 2006. Zakupione w tym samym sklepie, ale w dwa razy wyższej cenie (129 zł). Skoro mamy do czynienia z Barolo, to wino musiało dojrzewać dłużej. Spędziło 24 miesiące w 20-to hektolitrowych beczkach. Nie dość, że dłużej starzone, to jest to butelka z pojedynczej winnicy. Mirau to określenie jakiego Negretti używa dla wina z pojedynczego cru Rive w gminie La Morra. La Morra posiada największą liczbę upraw winorośli ze wszystkich gmin wchodzących w skład apelacji Barolo. Rive zaś to wzgórze leżące na północny-wschód od małej osady Santa Maria. Same cru przyjmuje kształt amfiteatru, gdzie parcele Negretti zajmują wschodnią część. Przyjmuje się, że Barolo z tej części Rive zazwyczaj są nieco bardziej taniczne niż zwykle wina z La Morry.

_DSC2059W kolorze są niemal identyczne. Głębokie, ciemnie, wiśniowe. Pierwsze minuty przebiegają więc remisowo. Mecz otwiera gol dla Roero. W nosie jest o wiele bardziej świeże i owocowe (maliny, czereśnie) z dodatkiem akcentów kwiatowych. Barolo, choć w teorii powinno przeważać, cofnęło się do defensywy zdominowane początkowo przez utlenienie. Dopiero po dłuższym czasie do głosu zaczynają dochodzić elementy skórzane i dymne, a zza tej mgły wyłania się solidna owocowa linia obrony. Po pierwszej połowie 1-0 dla Roero. Na drugą część meczu Barolo wychodzi zmotywowane i pobudzone do walki. Od razu rozpoczyna szaleńcze ataki. Linia pomocy i napastnicy są bardzo skupieni. Ich koncentracja jest na o wiele wyższym poziomie niż rozrzedzone formacje defensywne Roero. Choć Demarie postawiło na czerwone owoce, lukrecję i wciąż żywe taniny, to jednak dojrzałe wiśnie, śliwki i potężne taniny Barolo robią całą grę. Negretti szybko więc wyrównuje, a z kolejnymi minutami jego przewaga staje się coraz wyraźniejsza. W okolicach końcowego gwizdka pada druga bramka. Langhe wygrywa z Roero 2:1.

Choć początkowo mecz wydawał się być wyrównany, to ostatecznie Barolo pokazało, że ma znacznie większy potencjał. Wino lepiej zniosło próbę czasu i wydaje się ma jeszcze przed sobą kilka dobrych lat. Dla Roero ten pojedynek to już raczej łabędzi śpiew i wino nie powinno się poprawić.

P.S. Można powiedzieć, że życie dopisało nam post scriptum dla tego meczu. Kilka dni później otworzyliśmy Barolo Riserva 2006 od Marchesi di Barolo (u których byliśmy rok temu). Było o klasę lepsze od obu powyższych. Z ładnym, owocowym nosem pełnym wiśni i śliwek. Usta soczyste, lekko konfiturowe, rozciągnięte pomiędzy kwasowość, a mocne, choć nieco drewniane taniny. To oczywiście jeszcze nie są szczyty możliwości apelacji, ale już o krok do świetnego wina.

P.P.S. Gotowi na kolejne wrażenia? Niedługo opowiemy Wam o Barolo z prawdziwej ekstraklasy.