La sélection Auchan – sprawdzamy winną ofertę marketu

Jeszcze do niedawna od strony winnej oferty sklepy sieci Auchan były dla nas „czarną dziurą”. Królowały tam etykiety znane z innych marketowych półek, a przecież po przejęciu sieci Real jest to wiodący gracz na polskim rynku, który biorąc pod uwagę korzyści skali mógłby w rozsądnych cenach sprowadzać butelki ze swojej rodzimej Francji. Jak to robić od kilku lat pokazuje działający na mniejszą skalę Leclerc (choć gwoli prawdy trzeba dodać, że poza ursynowskim sklepem, pozostałe lokalizacje mają jeszcze sporo do nadrobienia). Dlatego gdy podczas nieco przypadkowej wizyty w Auchan w Zielonej Górze dostrzegliśmy sporą gamę win oznaczonych znakiem „La sélection Auchan”, szybko zdecydowaliśmy się, żeby je przetestować.
W ramach oferty możemy znaleźć butelki z przedziału od kilkunastu do ponad siedemdziesięciu złotych, z praktycznie wszystkich większych francuskich apelacji. Dużo butelek jest sygnowanych jako pochodzące od Pierre Chanau, którym to brandem są oznaczane właśnie wina wyselekcjonowane specjalnie przez Auchan.
Rozpoczynamy od Muscadet Sèvre et Maine Sur Lie Pierre Chanau 2013 (22,99 zł). Te wina z ujścia Loary, produkowane z odmiany Melon de Bourgogne, cechują się przewidywalną jakością nawet w niższych rejestrach cenowych. Muscadet Sèvre et Maine może pochodzić z jednej z 23 gmin. Nazwa apelacji nawiązuje do dwóch mniejszych rzek przecinających winnice – Petite Maine oraz Sèvre Nanteise. Uprawy winorośli obejmują obszar 8,8 tysiąca hektarów. Muscadety można wybierać dość odważnie, bo w najgorszym razie nie otrzymamy pełnego spektrum doznań, ale nie powinniśmy też trafić na niepijaną butelkę. Tak jest i w tym przypadku. Propozycja Auchan w nosie jak przystało na Muscadeta jest chłodna, wycofana (dopiero po ogrzaniu pojawiają się akcenty jabłek). Usta z solidną dawką kwasowości, która jest kolejną charakterystyczną cechą tych win. Smak cytrynowego soku towarzyszy nam w zasadzie do trochę za szybko urywającego się finiszu. Początkowo w końcówce można było również wyczuć nieprzyjemny, gorzkawy posmak, ale po chwili wino się oczyściło. Jest proste, pijalne i oddaje charakter regionu. Pewnie jeszcze lepszy byłby młodszy rocznik (może trzeba będzie wypatrywać na półkach?). Dobre-.
Przy drugiej butelce pozostajemy w Dolinie Loary, ale wędrujemy w górę jej biegu, do Sancerre. To leżące na lewym brzegu rzeki miasteczko i okoliczne gminy stanowią oczywiście królestwo Sauvignon Blanc. Wapienne podłoże z dodatkiem krzemienia, iłu i żwiru daje niezwykle ostre, kamienne i mineralne wina. Jak prezentuje się Sancerre Pierre Chanau 2013 (54,81 zł)? Początkowo zapach nie jest zbyt przyjemny. Dominuje aromat mokrej ścierki, który potrzebuje kilkunastu minut, aby się wygładzić. Wtedy możemy już mówić o sianie, jabłkowych spadach. Usta świeże, kwaskowe, z jabłkowym posmakiem. Kwasowość jest nieco niższa niż w Muscadecie, ale sama struktura jest znacznie lepiej zarysowana. Niestety nieco brakuje tej słynnej dla Sancerre kamienności. W ogólnym rozrachunku wino jest prostolinijne, a cena tym bardziej nie zachęca do zakupu. Średnie+.
Przy pierwszej czerwonej etykiecie udajmy się nad inną wielką francuską rzekę – do Doliny Rodanu. W dolnym jego biegu, na wchód od Avignonu, leży apelacja Ventoux. To właśnie w czasach papieskiej niewoli w Avignonie, w okolicy miał miejsce rozwój winiarstwa. Dziś każdy, kto ogląda coroczne relacje z Tour de France na pewno kojarzy morderczy podjazd pod Mont Ventoux, który stanowi jeden z charakterystycznych elementów wyścigu. Nawiązuje do tego również etykieta wina przedstawiająca kolarza w koszulce „najlepszego górala” zmierzającego w stronę widocznej w oddali majestatycznej góry. Czerwone wina pochodzące z regionu mogą być wytworzone ze szczepów Grenache, Syrah, Cinsault, Mourvèdre i Carignan z dodatkiem nie więcej niż 20% Bourboulenc, Clairette, Counoise, Grenache Blanc, Marsanne, Picpoul Noir, Roussanne i Viognier lub nie więcej niż 10% Marsellan, Vermentino. Prawo do używania apelacji Ventoux posiada aż 51 lokalnych gmin, a obszar upraw sięga 6 tysięcy hektarów. W Ventoux Pierre Chanau 2014 (19,87 zł) użyte zostały tylko dwa szczepy: Syrah oraz Grenache. Pachnie nie do końca dojrzałymi wiśniami i ich pestkami. Aromat jet zdecydowanie owocowy, prosty, ale jednocześnie czysty. Usta utrzymane w podobnym tonie – soczyste, kwaskowe, świeże. Z jednej strony może razić brak większej koncentracji, ale z drugiej alkohol utrzymany na poziomie 13,5% nie męczy, co jest częstym grzechem win z południa Francji. Przyjemna, bardzo pijalna butelka. Może to być hit w tej cenie. Dobre+.
Opuszczając Rodan wędrujemy na zachód, do Langwedocji. Corbières to potężna apelacja (jedna z największych we Francji), która obejmuje swoim obszarem ponad 15,5 tysiąca winnica (podzielonych na 11 podstref), a produkcja sięga 70 milionów butelek rocznie. Pochodzące stąd czerwone wina produkowane są z podstawowych odmian Grenache, Syrah, Carignan, Mourvèdre z dodatkiem Cinsault (nie więcej 20%), Grenache Gris (nie więcej niż 10%), Picpoul Noir oraz Terret Noir. Przy czym wymagane jest użycie do najmniej dwóch ze wskazanych podstawowych szczepów (muszą stanowić również 50% moszczu). Corbières Vielles Vignes Pierre Chanau 2013 (22,64 zł) wytworzono z kupażu Syrah, Grenache oraz Carignan. Porównując je z poprzednikiem, z którym dzieli dwie odmiany, tutaj owoc jest bardziej dojrzały, odrobinę konfiturowy. Pojawiają się nuty lakieru do paznokci, odrobina utlenienia. W ustach kwasowość jest na niższym poziomie i choć alkohol ma tą samą wartość wino jest pełniejsze, lecz do idealnego stanu skupienia jest wciąż daleko. Taniny są praktycznie niewyczuwalne i całość nieco zbyt mocno przypomina owocowy sok. Dobre.
Idać dalej zgodnie z ruchem wskazówek zegara i przesuwając się po mapie Francji, w końcu docieramy do Bordeaux. Z tego bardzo obszernego i różnorodnego regionu, Auchan wybrał wino z jednej z najdynamiczniej rozwijających się apelacji prawgo brzegu – Fronsac. Skoro jesteśmy na prawym brzegu we Fronsac Pierre Chanau 2012 (25,99 zł) dominuje Merlot, uzpełniony Cabernetem Sauvignon. Wystarczy zanurzyć na sekundę nos w kieliszku, aby poczuć, że przechodzimy do zupełnie innej stylistyki. Tutaj nie jest dane nam doświadczyć soczystej południowej owocowości. Za to dostrzeżemy akcenty surowego mięsa, papryki, ziemi. Dopiero w tle pojawiają się nuty czarnych porzeczek. Usta ponownie lekkie, z niską koncentracją, wyraźnie odstające od tego, co zdaje się oferować nos. Średnie+.
Po spróbowaniu tych kilku win można pokusić się o stwierdzenie, że w segmencie cenowym do 30 zł mogą one śmiało konkurować ze swoimi odpowiednikami z dyskontowych półek. Nie osiągają szczytów ekspresji, ale mogą się dobrze sprawdzić jako codzienne wina. Wydaje się, że Auchan idzie w dobrą stronę, a my oczywiście za jakiś czas ponownie zerkniemy na jego półki.