La Rioja Alta – klasa sama w sobie

Rioja… Dla wielu osób słowo magiczne, emblematyczne. Symbol jak Bordeaux czy Chianti. Przyznajcie się, kto na początku swojej winnej ścieżki nie czuł miłości do tych waniliowych nut. Może to zasługa odległych tęsknot za budyniem, który w niemal każde niedzielne popołudnie mama przygotowywała dla całej rodziny. O ile był smaczniejszy niż dzisiejsze wymyślne desery. Ile razy próbowaliśmy powtórzyć ten smak, ale przecież nigdy to nie było to samo. Podobnie jest z Rioją. Ilekroć, po kilku latach przemierzania wzdłuż i wszerz winnego świata wracamy do tego regionu czujemy, że coś jest nie tak. Te waniliowe smaki wydaję się nam mdłe, bezskutecznie poszukujemy kwasowości, czy owocowej soczystości. Wzdychamy smutno i kierujemy się w inną stronę.
Czasem jednak ciekawość i chęć przełamania tego trendu bierze górę. Tak było przy okazji degustacji win producenta La Rioja Alta, która została zorganizowana w mokotowskim sklepie Star Wines.
Historia La Rioja Alta rozpoczęła się w 1890 roku, gdy pięć hiszpańskich rodzin założyło spółdzielnię Sociedad Vinícola de La Rioja Alta. Druga połowa XIX wieku to czas narodzin stylu wina z Riojy. Za sprawą przybyszy z całkiem nieodległego Bordeaux, upowszechnił się zwyczaj dojrzewania wina w małych barriques. W 1904 roku Alfredo Ardanza, właściciel winnicy noszącej jego nazwisko, zaproponował połączenie swojej winnicy i wspomnianej spółdzielni, zachowując jednak nazwę La Rioja Alta. Dziś roczna produkcja całej grupy wynosi 2 miliony butelek. Winnice są rozmieszczone oczywiście w regionie Rioja Alta (348 hektarów obsadzonych przez Tempranillo, Garnachę, Graciano i Mazuelo), ale oprócz tego grupa nabyła parcele w Rioja Alavesa (gdzie uprawia Tempranillo oraz Mazuelo), Rias Baixas (75 hektarów z Albariño) oraz Ribera del Duero (87 hektarów obsadzonych przez odmianę Tinta del Pais, jak nazywane jest tu Tempranillo).
Miałem okazję przetestować wina ze wszystkich wspomnianych lokalizacji.
Pazo de Seoane Albariño 2013 (39 zł) – rozpoczynamy od dwóch białych win. Winogrona użyte do produkcji pierwszego z nich pochodzą z największej, obsadzonej w 100% przez Albariño winnicy w Rias Baixas. Bardzo ładnie owocowe, aromatyczne. Mamy trochę miodu, cytryn i mango. Usta o ładnej, cytrynowej kwasowości. Wino jest świeże, lekkie i orzeźwiające. W finiszu pojawia się mineralność. Proste, świetnie sprawdziłoby się w upalne dni. Dobre.
Lagar de Carvera Albariño 2014 (69 zł) – druga butelka to już wyższa linia producenta. Winogrona pochodzą z winnic w O Rosal i Cambados. Rocznik 2014 określany jest jako bardzo galicyjski. Systematyczne letnie deszcze nie ułatwiły winogronom osiągnięcia optymalnej dojrzałości. Przez to zbiory musiały zostać maksymalnie opóźnione, aby wydobyć z Albariño pełnię dojrzałości i charakteru. Po ręcznym zbiorze owoce zostały sprasowane w niskiej temperaturze. Następnie winogrona przeszły fermentację alkoholową, a z powodu bardzo wysokiej kwasowości (wszystko za sprawą tej pogody) 50% wina odbyło dalszą fermentację malolaktyczną. Przed przelaniem do butelek wino dojrzewało jeszcze na osadzie. Jest bardziej chłodne od poprzednika, mniej owocowe ale i bardziej mineralne. Usta ponownie ładnie kwaskowe, ale mają więcej struktury i ciała. Dobre+.
Finca San Martin Crianza 2012 (54 zł) – przechodzimy już do czerwieni. Na początek w kieliszkach ląduje 100% Tempranillo z regionu Rioja Alavesa. Cześć wina (dokładnie 60%) dojrzewała przez 16 miesięcy w nowych amerykańskich beczkach, pozostała zaś część w używanych francuskich. Sporo soczystego owocu podszytego waniliowa szwem. Do tego szczypta nut dymnych, ściółka oraz opadłe, jesienne liście. Usta ponownie soczyste, wiśniowo-truskawkowe. Dobre+.
Torre de Oña Reserva 2008 (95 zł) – kolejna etykieta z Rioja Alavesa. Tutaj Tempranillo jest uzupełniona odrobiną Mazuelo (5%). Owoce pochodzą z winnic Altos de Vallecilla, Calvo oraz Camino de la Iglesia. Winogrona z każdej z nich zbierane są osobno, w optymalnym momencie ich dojrzałości. Część wina przechodzi fermentację malolaktyczną. Później wino ląduje na 21 miesięcy do beczek. Tutaj jest to ponownie dąb francuski (75%) oraz kaukaski. W butelce mamy więcej powiędłej owocowości, listowia, mchu, tytoniu, dymu z ogniska. W ustach sporo wiśni i delikatne, wypolerowane taniny. Niska kwasowość, która dzięki umiejętnie użytej, nieprzytłaczającej beczce nie przeszkadza. Ładnie dojrzałe wino. Bardzo dobre-.
Áster Crianza Ribera del Duero 2009 (80 zł) – przenosimy się do kolejnego regionu: Ribera del Duero. Leży on na południowy-zachód od Riojy. A niejako jego przedłużenie, już po portugalskiej stronie granicy, stanowi równie słynne Douro. Rocznik 2009 to premiera tej etykiety. Okres dojrzewania w francuskich beczkach wynosi 12 miesięcy. Część z nich to dąb francuski, część zaś amerykański. W nosie o dziwo wydaje się starsze od poprzednika – piwniczne i lekko grzybowe. Za to usta wciąż soczyste, pełne ciemnych owoców. W finiszu nieco drewniane. Taniny są wysuszające i szorstkie. Dobre.
Áster Finca El Otero 2010 (110 zł) – tu winogrona pochodzą z pojedynczej winnicy El Otero. Bardzo ciekawa jest już sama winifikacja. Najpierw wino przechodzi fermentację malolaktyczną w nowych, francuskich beczkach. Następnie jest przelewane do selekcji najlepszych używanych beczek, a po kilku miesiącach wędruje ponownie do nowych beczek na 15 miesięcy. Powstałe w efekcie wino w nosie pachni umami, surowym mięsem, przyprawami, dymem, oregano. Usta długie, z dobrym owocem, wypolerowanymi taninami. Dużo wiśni z szypułkami, trochę śliwki. Bardzo dobre.
Viña Alberdi Reserva 2008 (75 zł) – przechodzimy już do win z samej Rioja Alta. Najpierw mamy 100% Tempranillo, które dojrzewało prze 24 miesiące w amerykańskim dębie. Z tego przez pierwszy rok są to nowe beczki, a kolejny już używane 3-letnie. Z ładnym ceglanym poblaskiem. W nosie ewoluowane: dojrzała śliwka i wiśnia, butwiejące liście, ognisko. Usta o niezbyt wysokiej kwasowości, trochę puste i rozwodnione, zwłaszcza w kontekście zapowiadającego więcej zapachu. Taniny są wyczuwalne, dość zwarte, ale wciąż soczyste. Dobre.
Viña Arana Reserva 2006 (95 zł) – tu ponownie do Tempranillo dochodzi 5% Mazuelo. W 2006 roku chłodne noce w ostatnich dniach sierpnia pozwoliły osiągnąć winogronom optymalną dojrzałość przed zbiorami. Wino spędza w amerykańskim, używanym dębie aż 3 lata, a następnie kolejne 3 lata dojrzewa w butelkach. Jest lekko utlenione, ale w akceptowalnych granicach. W aromacie mamy suszone owoce (śliwki). Usta świeże, taniny już wtopione, eleganckie. Mimo 9 lat wciąż dobra, spora kwasowość. Bardzo dobre-.
Viña Ardanza Reserva 2007 (129 zł) – kolejne wino w selekcji to kupaż Tempranillo (ze starych, 30-letnich krzewów z winnic La Cuesta i Montecillo), ale tym razem uzupełnione przez 20% Garnachy. Tempranillo spędza 3 lata w amerykańskich, używanych beczkach, a Garnacha dojrzewa w dębie przez 3o miesięcy. W ustach jest sporo owocu (śliwka i wiśnia). Taniny są szarpiące wciąż ostre. Pociągłe, lekko likierowe, świetnie się otwiera, wychodzi coraz więcej owocu, dojrzewa. Bardzo dobre.
Gran Reserva '904′ 2004 (179 zł) – jedna z dwóch flagowych etykiet winnicy (drugą jest Gran Reserva 890). Nazwa wina nawiązuje do historii, a konkretnie roku 1904, a więc połączenia winnicy Ardanza oraz La Rioja Alta. Jest produkowane jedynie w najlepszych, wyjątkowych rocznikach. Tempranillo uzupełnia tu Graciano (10%). Przez 48 miesięcy wino dojrzewa w beczkach, a kolejne 6 lat spędza w butelkach. Można więc powiedzieć, że mamy tu do czynienia z najnowszym dostępny rocznikiem. Owoc powoli zanika, ale sama kwasowość jest bardzo wyczuwalna. Mamy tu głównie liście, które opadły jesienią z drzewa, a następnie przez kilka dni obmywał je deszcz. Teraz zaczynają już butwieć, ale wciąż skrywają w sobie jesienne słońce. Taniny wciąż wyczuwalne w długim posmaku. Nietypowe, nieoczywiste. Mało tu już samej Riojy, to po prostu wspaniale dojrzałe, światowej klasy wino. Znakomite-.
La Rioja Alta stosuje bardzo dobrą z punktu widzenia konsumenta, ale niestety rzadką praktykę: swoje wina wypuszcza na rynek wtedy, gdy są już gotowe do picia. Tym samym, zamiast butelek które muszą odczekać swoje w piwniczce lub na półce sklepowej, mamy wina którymi możemy cieszyć się bezpośrednio po zakupie. Idzie za tym wyższa cena, ale tym razem jest ona absolutnie adekwatna do tego, co otrzymujemy w zamian. Co więcej taka Rioja to coś o wiele lepszego, niż wina kupowane przez nas na początku winnej przygody, to poważne butelki, które zaspokoją oczekiwania nawet już mocno zaawansowanych miłośnikow wina.