Kwaskowe Dolcetto d’Alba Giacomo Fenocchio 2013

Czy dzięki postawie, osobowości, zwyczajach, czy kulturze samego winiarza, można wyrobić sobie pogląd na wino jakie on produkuje?
Po naszej wizycie u Enrico Rivetto nabraliśmy przekonania, że charyzma i pozytywne nastawienie samego winiarza mogą udzielić się każdemu i samo wino dużo wynosi z tego typu relacji. Oczywiście kwestia takiego duchowego przekazu jest wielce umowna i nie każdy musi w nią wierzyć, jednak niepodważalne pozostaje zaangażowanie, dokładność, wpływ tradycji. Na szczęście okazuje się, że w emocjonalne relacje winniarz-wino wierzymy nie tylko my. Ostatnio Maciej z Winoblisko podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami na temat postaci Claudio Fenocchio, któremu podobno uśmiech nie schodzi z ust. Wystarczy krótki z nim kontakt by nabrać przekonania, że wina które produkuje nie mogą być złe. Po takiej zachęcie sami postanowiliśmy ich spróbować. Winoblisko specjalizuje się winach naturalnych, głównie z Burgundii, ale my tym razem zapatrzyliśmy się w butelki z Piemontu.
Na początek otworzyliśmy Dolcetto d’Alba Giacomo Fenocchio 2013 (48 zł). Dolcetto to przynajmniej w teorii najmniej szlachetny i ciągle niedoceniany szczep z piemonckiej czerwonej trójcy, do której wchodzą jeszcze Barbera i Nebbiolo. Dojrzewa ono nawet o miesiąc szybciej niż Nebbiolo, a ma to znaczne w przypadku jeśli chodzi o możliwość rozłożenia pracy w winnicy. Historycznie przeznaczano dla niego najsłabsze lokalizacje i produkowano dużą ilość taniego wina, które pomagało sfinansować winiarzom nakłady pracy i czasu niezbędnego do produkcji pozostałych win, takich jak Barolo. Wina z Dolcetto są zwykle łagodne, o niskiej kwasowości i delikatnych taninach, mocno owocowe i przeznaczone do picia za młodu. Tradycyjnie podawane jest (nawet lekko schłodzone) do przystawek lub lekkich dań z makaronu.
Winnica Fenocchio została założona w 1864 roku, obecnie posiada 12 hektarów winorośli w Barolo. Rodzina przykłada duża wagę do historycznych metod produkcji win. Choć nieuniknione wydaje się stosowne nowych narzędzi, nadal nie chcą imponować technicznymi nowinkami. Szanują tradycję, która pozwala zachować ich tożsamość. Jak przyznaje Claudio: „Miłość do miejsca pochodzenia, szacunek dla tradycji – sprawiły że region Langhe w Piemoncie stał się czymś specjalnym – i to są fundamenty, jakie inspirują do pracy w winnicy”. Jego Dolcetto pochodzi z 2-hektarowej parceli z zachodnią ekspozycją, z 30-letnich winorośli. Winogrona fermentują na naturalnych drożdżach, a wino dojrzewa przez 6 miesięcy w stalowym zbiornikach.
W kieliszku ma transparentny, czysty wiśniowy kolor, z ładnym połyskiem. W nosie, na delikatnie ziołowym tle rozkwitają nuty ciemnych owoców. Mamy również nieco pieprznej ostrości. Drugiego dnia dochodzą jeszcze truskawki. Usta świeże i rześkie. Kwasowość bardzo soczysta i wysoka, a sam finisz zaskakująco taniczny.
Robert: Nie spodziewałem się po Dolcetto takiej kwasowości i tanin. Ale w tym winie to wszystko jest na plus, bo dzięki temu wymyka się ono skojarzeniu z leciutkim, płytkim winem, a niesie spory potencjał pijalności i orzeźwienia. To wciąż wino codzienne, ale w tej kategorii gra w ekstraklasie.
Marta: Wino świetnie spisało się na „otwarcie drzwi winnicy”. Uchyliło nawet nieco elegancji i zachęca do dalszego poszukiwania. Natchnąć się na takie Dolcetto to naprawdę duża przyjemność. Trochę obawiałam się gorzkiej esencji, ale dzięki harmonijnym taninom wino zachowuje swoją soczystość a gorzkie nuty dobijają się dopiero w finiszu. Mam wrażenie, że znaleziono w nim coś na kształt złotego środka i wino zachowuje tą równoważnię.
Podsumowanie:
Za – Świeże, orzeźwiające, czyste.
Przeciw – Kwasowości.w wersji Dolcetto może nie przypaść Wam do gustu.
Ocena – dobre.