Krople Wina i Cantina Benanti na Grand Prix Magazynu Wina

Dwa tygodnie temu odbyła się coroczna degustacja z okazji Grand Prix Magazynu Wino. Tym razem skupimy się na jednym importerze, którego zaprezentowane wina zrobiły na nas największe wrażenie. Zanim jednak do tego przejdziemy chcielibyśmy podzielić się kilkoma spostrzeżeniami jeśli chodzi organizacyjną stronę tej imprezy.
Wybrane miejsce, tj. Zamek Ujazdowski, mimo niewątpliwych walorów estetycznych, ma stanowczo za mało miejsca aby pomieścić tłumy osób chcących spróbować prezentowanych win. Około godziny 14 nie było już sensu podchodzić do stolików. Dojście do winiarza, czy też importera wiązało się z koniecznością używania łokci, a utrzymania się choć na chwilę przy stoliku, aby z nimi porozmawiać, mocnego stania na nogach. Sam wszechobecny gwar i hałas nie zachęcały zaś do skupienia się nad kieliszkiem. Z jednej strony cieszy fakt, że wiele osób chce uczestniczyć w degustacji, z drugiej zaś przychodzi na myśl propozycja, aby rozłożyć imprezę na dwa dni. Zwiększyłoby to też możliwości odwiedzenia szerszej ilości stolików, dłuższych pogawędek z winiarzami, poznania nowych, ciekawych osób.
Jednak i tym razem udało nam się dotrzeć do jednego importera, z którym wiązaliśmy duże nadzieje. Najlepsze chwile tego dnia spędziliśmy przy stoisku Kropel Wina i butelkach Cantiny Benanti, o których opowiadał Piotr Chełchowski.
Historia tego legendarnego producenta ze zboczy Etny rozpoczęła się w 1988 roku, gdy Giuseppe Benanti wrócił do starej rodzinnej tradycji i na nowo zajął się produkcją win. Co charakterystyczne postanowił się skupić na starych, lokalnych odmianach jak Nerello Mascalese, Carricante, Minnella czy Nerello Cappuccio.
Benanti Bianco di Caselle 2013 – rozpoczęliśmy od wina wyprodukowanego w 100% z odmiany Carricante, której krzewy uprawiane są systemie alberello (każdy krzew jest posadzony osobno, z wyraźnymi odstępami). Winnice są usytuowane na wschodnich oraz południowych zboczach Etny, a owoce pochodzą z 35 i 50-letnich krzewów. Nos o lekko utlenionych nutach, w smaku słone ale i bardzo owocowe. Dobre.
Benanti Pietra Marina Bianco Etna Superiore 2011 – mamy tu ten sam szczep co poprzednio, ale ze starych 90-letnich krzewów. Niesamowicie ciekawe wino, które wydaje się mięć bardzo mało ciała, ale koncentracja objawia się w długim finiszu. Do tego mamy akcenty woskowe, siano. Może i wino nie dla każdego, ale bardzo dobre.
Benanti Pietra Marina Bianco Etna Superiore 2009 – dzięki Piotrowi mieliśmy okazję na mini pionową degustację Piotra Mariny. Dopiero ta butelka pokazała prawdziwą klasę i długowieczność tej etykiety. Dwa lata starsza jest bardziej woskowa, dojrzała, ale mimo wszystko wciąż świeża i owocowa. Bardzo dobre+.
Benanti Rosso di Verzella 2013 – przechodzimy do czerwieni i na początku zaserwowano nam kupaż dwóch Nerello: Mascalese oraz Cappuccio, które dojrzewały w małych 225-litrowych beczkach przez 8-10 miesięcy. Wino dostało srebrny medal Grand Prix Magazynu Wino w kategorii czerwonych win od 51-100 zł. O świeży owocu (maliny i truskawki) skontrowanym przez mocne, choć nieco suche taniny. Dobre+.
Benanti Nerello Mascalese 2012 – to już wino jedno-odmianowe, z parceli leżących na północnych stokach wulkanu. Jak poprzednik do 10 miesięcy spędziło w dębie. O dojrzałych, lekko likierowych i podsmażanych nutach czerwonych owoców. Usta bardzo mocno taniczne, ale przy tym eleganckie i ułożone. Świetnie pasowałoby do steka. Bardzo dobre.
Benanti Nerello Cappuccio 2010 – winifikowane w sposób analogiczny jak poprzednik. W porównaniu do również degustowanego rocznika o dwa lata młodszego, ta butelka miała o wiele ładniej ewoluowany owoc (dojrzałe wiśnie i śliwki), a do tego wyczuwaliśmy liście, trochę żurawiny, nuty dymne. Znakomite-.
Benanti Rovitello 2011 – tu ponownie mamy kupaż Nerello Mascalese i Nerello Cappuccio. Podobne do poprzedniego wina, ale ma trochę więcej nut dymnych. W ustach sporo kwasowości i dobre taniny. Wino jest bardzo soczyste i świeże. Bardzo dobre+. Rocznik 2008 był co prawda bardziej dojrzały, ale minimalnie gorszy.
Benanti Serra della Contessa 2010 – nazwa pochodzi od wzgórza Monte Serra na wschodnich zboczach Etny, skąd pochodzą użyte do produkcji tego wina ponad 100-letnie krzewy obu odmian Nerello. Ponad rok spędza w beczce. Pachnie jak rasowe Barolo – fiołkami, dojrzałymi wiśniami, dymem z ognista, nutami wędzonymi, żurawiną. W ustach piękna koncentracja, wtopione taniny. Znakomite. Rocznik 2008 to już więcej ściółki, liści laurowych, ziół i przypraw. Do tego w ustach rewelacyjna, soczysta porzeczka i trochę pieprzu. Znakomite+.
Benanti to już drugi (obok opisywanej wcześniej winnicy COS) producent z Sycylii, który przełamuje nasze uprzedzenie do win z tej wyspy. Wydaje się jednak, że o ile w przypadku COS było to w dużej mierze zasługą metod produkcji, dla winnicy Benanti decydujący element to charakter siedliska. Same wina są rewelacyjne i polecamy przyjrzeć się im z bliska na „własne oczy”.