Kontynuujemy Riesling Weeks z winami znad Mozeli

Jeszcze kilka dni, dokładnie do 8 sierpnia trwa akcja Riesling Weeks. Choć oczywiście wina z tej odmiany pijemy jak rok długi i szeroki, to postanowiliśmy uczcić to wydarzenie dwoma kolejnymi butelkami. Tym razem obie z nich pochodzą znad Mozeli.
Mozela to prawodpodobnie najbardziej rozpoznawalny winiarski region Niemiec. Bez wątpienia zaś pochodzą stąd jedne z najlepszych Rieslingów od naszych zachodnich sąsiadów. Stosunkowo chłodny klimat (choć wyraźnie ocieplający się w ostatnich latach), wybitnie strome zbocza i łupkowe podłoże rodzą wina o ostrej, mocnej kwasowości, mineralnym kręgosłupie i pięknie rozwijającej się z wiekiem owocowości.

Historycznie Mozela słynęła z win z cukrem resztkowym (co było też sprytnym sposobem winiarzy na radzenie sobie w niedojrzałą owocowością), ale ostatnie lata to wyraźny zwrot w kierunku wytrawności. Sprzyja temu oczywiście ocieplających się klimat, który sprawia, że problem zaczyna być wcale nie niedojrzałość, ale wręcz nadmierna dojrzałość owoców, które mogą tracić te charakterystyczną, ostrą kwasowość. Osobiście żałujemy tego trendu, bo mało jest win o tak pięknie zbalansowanym cukrze i kwasowości jak mozelskie Kabinetty.
Dlatego dziś postanowiliśmy z jedną stronę uszanować tradycję siegając po wino z zachowanym cukrem resztkowym, ale z drugiej strony idąc z duchem czasu również po najwyższą etykietę wytrawnych niemieckich butelek – pochodzącą z pojedynczej parceli etykietę klasy GG (Grosses Gewächs).
Richard Böcking Schlossberg Riesling Feinherb 2015 (Winnice Eurazji)

Feinherb to określenie pojawiające się na etykietach niemieckich win oznaczające wina delikatnie słodsze niż półwytrawne. Richard Böcking posiada 7 hektarów winnic w okolicach urokliwego miasteczka Traben-Trarbach. Tutaj grona pochodzą z winnicy Schlossberg, jak wskazuje sama nazwa zlokalizowanej nieopodal górujących nad Mozelą ruin zamku Grevenburg. Pachnie cytrynami w syropie, słodkimi jabłkami, delikatnie woskowe. Usta z dobry balansem, ale trochę anonimowe, bez porywającej kwasowości, z którą Mozela winna być kojarzona, za to z delikatnie zielonym, niedojrzałym finiszem. Pomimo potencjalnie świetnego rocznika, coś tutaj nie zagrało. Dobre- (86/100).

Fritz Haag Brauenberger Juffer Riesling GG 2016 (niedostępne w Polsce, w Niemczech w cenie ok. 25 eur)
Prowadzący od 2005 roku rodzinną winiarnię Oliver Haag to jeden z naszych ulubionych winiarzy znad Mozeli, którego charakteryzuje bardzo oszczędny, mineralny styl produkowanych win. Spróbowana butelka powstaje z gron z jednej z dwóch (druga to Juffer Sonnenuhr) najsłynniejszych parceli zlokalizowanych na majestatycznej, potężnej winnicy, którą możemy obserwować na drugim brzegu Mozeli z miasteczka Brauenberg.


Jak przystało na wina od Olivera jest ono surowe, mineralne, z nutami morskiej wody, jedynie kilkoma kroplami cytryn i miodu. Usta przepięknie wytrawne, nieco zamknięte, schowane za kamienną, surową gardą, dopiero po mniej więcej godzinie od otwarcia butelki zaczyna się pojawiać fantastyczny brzoskwiniowo-cytrynowy owoc. Świetnie napięte, niesamowicie eleganckie, dostojne, nieco ciemne, mroczne w posmaku. Przepiękne wino, które może spokojnie czekać jeszcze dekady. Znakomite- (92/100).

Co znany producent, to jednak klasa. Nie łudziliśmy się, że szerzej nieznany winiarz wygra z uznaną gwiazdą, zwłaszcza w jednej z jego najlepszych etykiet, ale jednak różnica klas była przytłaczająca.