Kilka butelek z ostatnich tygodni

Ostatnie tygodnie były u nas nieco szalone. Kilka rodzinnych imprez, spotkania ze znajomymi, weekendowe wypady, jazdy na rowerze, a teraz w końcu upragnione wakacje – wszystko to sprawia, że nie mamy czasu opisać Wam wszystkich dobrych win, jakie wtedy spróbowaliśmy. Na szczęście skrzętnie robiliśmy notatki, dlatego korzystając z chwili oddechu, postanowiliśmy skompilować je w jednym poście.
Lato to sezon na różowe wina. Choć już kilka razy wspominaliśmy, że nie jesteśmy ich fanami, to raz na jakiś czas trafiamy na butelkę, która robi na nas bardzo pozytywne wrażenie. Na kolacji u znajomych trafiliśmy na perełkę – Senatore Puntalice Ciro Rosado 2014 (dostępne w Piccola Italia). Ciro to apelacja z południa Włoch, z Kalabrii, leżąca na Wybrzeżu Jońskim i znana głównie z win z odmiany Gaglioppo. Tradycyjnie uważa się, że szczep przybył na Półwysep Apeniński z Grecji, ale naukowcy twierdzą, że raczej jest to potomek Sangiovese, w więc rdzennie włoski. Tu w kieliszku mieliśmy 100% tej odmiany. W efekcie powstało wino o nutach truskawki i malin. W smaku o dobrej strukturze, przyjemnej gęstości i pojawiających się w finiszu delikatnych taninach. Nie jest to więc lekka, rozwodniona pozycja, ale wino poważne, które podołałoby nawet kurczakowi w białym sosie. Dobre+.
Przy degustacji win z BiB próbowaliśmy odwoływać się do ich użyteczności kulinarnej jeśli chodzi o grill. Niestety okazało się, że wina z kartonów nie udźwignęły tej roli, więc musieliśmy wziąć sprawę we własne ręce. Okazją było rodzinne spotkanie, gdzie naszą rolą był wybór win dla kilkunastu spodziewanych osób. Ratunek przyszedł z Niemiec, skąd przyjechał jeden z gości. Wpadliśmy bowiem na pomysł, aby to właśnie tam zaopatrzyć się w etykiety przeznaczone na tę okazję. Co ciekawe wybraliśmy również wina z Austrii, które zwykle za Odrą dostępne są w bardzo atrakcyjnych cenach.
Długo wahaliśmy się nad białą butelką. Wybór oscylował między Rieslingiem, a Grüner Veltlinerem. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na tego drugiego, gdyż baliśmy się, że kwasowość Rieslinga może przestraszyć mniej nawykłych do niej członków rodziny. Szukaliśmy też wina w większych, poręczniejszych butelkach, ale które jednocześnie zachowywałoby dobrą jakość. Dlatego wybraliśmy znanego producenta z Kamptalu – Weingut Bründlmayer Grüner Veltliner 2015 (7,45 eur za litrową butelkę). Bründlmayer znany z poważnych, eleganckich topowych Rieslingów i Veltlinerów z pojedynczych parceli, ale również w najprostszych butelkach trzyma poziom (jedną z podstawowych pozycji próbowaliśmy już w Austrii). Wino było bardzo czyste, skaliste. Nos delikatny, z akcentami ziół i kwaśnych jabłek. Usta z ładną kwasowością, nieagresywną ale wyczuwalną. Bardzo orzeźwiające i znakomicie pijalne. Idealne na słoneczne dni i jako aperitif. Bardzo dobre-.
Jeśli chodzi o wina czerwone postanowiliśmy wybrać dwie etykiety – jedno w stylu prostszym, owocowym i drugie trochę poważniejsze. Dlatego wybór padł na Domäne Wachau Zweigelt Terrassen 2013 (8,93 eur) oraz Friedrich Becker Spätburgunder Pfalz 2013 (12,07 eur). Obaj producenci byli nam znani. Jeśli chodzi o Domäne Wachau, to spółdzielnia ta w Polsce słynie głównie z przystępnych cenowo i porządnie wykonanych Rieslingów i Veltlinerów (dostępnych w Piotrze i Pawle w cenie 49 zł) z tej samej linii Terrassen. Zweigelt zaś pachniał wiśniami i czereśniami. W ustach miał bardzo przyjemną soczystość, posmak wiśniowej pestki i delikatne taniny w finiszu. Spełnił swoją rolę owocowego, lekkiego wina. Bardzo dobre-. Spätburgundera od Beckera piliśmy w zeszłym roku w prostszej, ale i bardzo nam smakującej wersji. Ta etykieta była jeszcze poważniejsza, z nutami dymnymi, leśnej ściółki, w
iśni. Dobra koncentracja, owocowe tło. Drapiące, ale i integrujące się z resztą butelki taniny. Świetnie pasowało do grillowanej karkówki. Bardzo dobre.
Jeśli już jesteśmy przy Spätburgunderze, to może na chwilę wyskoczmy do Badenii. Region ten rozciąga się na długości niemal 500 kilometrów od okolic Mannheim na północy aż po granicę ze Szwajcarią na południu. Na tak rozległym terenie znajdziemy oczywiście wiele różnorakich obszarów i gleb. To co je łączy, to ciepły, łagodny klimat, w którym najlepiej czują się winorośle z rodziny pinotów – czyli Weissburgunder, Grauburgunder oraz Späburgunder. Weingut Ziereisen leży w miejscowości Efringen-Kirchen zaledwie kilka kilometrów od leżącej już w Szwajcarii Bazylei. Ziereisen Schulen Spätburgunder 2011 (zakupione w sklepie Wein&Glass w Berlinie w cenie 25,80 eur) przez 18 miesięcy dojrzewa w małych 225-litrowych beczkach (20% z nich to nowe baryłki). W pierwszej chwili w nosie czujemy akcenty dymu z ogniska, popiołu i węgla. Po chwili pojawia się więcej nut wiśni i tej charakterystycznej dla Pinot Noir wiśniowej pestki. W smaku ze średnią koncentracją, bardzo dobrze zaznaczoną kwasowością i wyczuwalnym taninami. Ładna owocowść, lekkość i ciekawy wątki poboczne które rozwijają się w kieliszku. Dobrze pasowało do deski serów i zimnych wędlin. Bardzo dobre.
Wbrew temu, co mogłyby sugerować temperatury za oknem, okuzje się, że popijamy całkiem sporo czerwonych win. Ostatnimi czasy zauważyliśmy również, że nad butelkami z ukochanej Italii przedkładaliśmy wina z Niemiec i Austrii. Czy to zapowiedź jakiejś zmiany w naszych kubkach smakowych, czy raczej chwilowy przesyt i konieczność zresetowania ich przed wakacjami we Włoszech? Sami jesteśmy tego ciekawi.